Marienburg.pl Strona Główna Marienburg.pl
Nasze Miasto, Nasza Pasja...

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 

Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce dotyczącej "cookies"


Poprzedni temat «» Następny temat
Oberlandzkie wydanie "Zapisków Zalewskich"
Autor Wiadomość
Ewingi 
Ewingi

Pomógł: 2 razy
Wysłany: Nie 01 Kwi, 2012 00:17   Oberlandzkie wydanie "Zapisków Zalewskich"

Dzisiaj o godz. 17.00, w Morąskiej Izbie Historycznej, odbędzie się prezentacja specjalnego, oberlandzkiego wydania „Zapisków Zalewskich”. Jest to pierwsza, wspólna inicjatywa Towarzystwa Miłośników Ziemi Zalewskiej oraz Morąskiego Bractwa Historycznego „MAWRIN". Na spotkanie w podziemiach Ratusza w Morągu (ilość miejsc ograniczona) zapraszają prezesi: Krystyna Kacprzak (TMZZ) oraz Mariusz Grunwald (MBH „MAWRIN”).

Kolejny, tym razem ponad 100 stronicowy, kolorowy numer tego zasłużonego już dla propagowania dziejów i uroków naszego regionu periodyku, wydany został z okazji zaplanowanej w lipcu br I Letniej Konferencji Popularno - Naukowej na temat więzi historycznych i kulturowych łączących miejscowości i gminy: Morąg, Małdyty, Zalewo (położonych w dwóch powiatach: iławskim i ostródzkim) oraz miejscowości Przezmark i Stary Dzierzgoń w pow. sztumskim. Przez półtora wieku leżały one w jednym powiecie – morąskim. Wspólna inicjatywa wydawnicza TMZZ i MBH „MAWRIN” nawiązuje również do wydawanego w latach 1899-1927, przez Oberlandzkie Stowarzyszenie Historyczne (Oberländischer Geschichtsverein) czasopisma historycznego „Oberländische Geschichtsblätter”, którego artykuły dotyczyły historii regionalnej Oberlandu, którego częścią jest były pow. morąski.

Bieżący numer Zapisków przygotowany został w nowej, bardziej atrakcyjnej formule, uwzględniającej przede wszystkim oczekiwania czytelników dotyczące ukazywania dziejów najnowszych.
Więcej szczegółów na temat Konferencji, która odbędzie się w pałacu w Pozortach, przy „Oberlandzkiej Route-66”, a także możliwości nabycia tego specjalnego wydania Zapisków znajduje się na stronach internetowych obu organizacji: http://www.zalewo.bil-wm....sl=9&poczatek=0 i http://www.mawrin.webserwer.pl/ .

Poniżej lista artykułów oberlandzkiego wydania Zapisków wraz z ich krótkim wprowadzeniem:

Tajne komando Himmlera na tropie oberlandzkich czarownic

Königsberg 11 kwietnia 1940r.

Do Archiwum Państwowego w Królewcu, przechowującego dawne akta Etats Ministerium z terenu Prus Wschodnich, wchodzi elegancki mężczyzna pod trzydziestkę. Archiwistom okazuje dokumenty historyka uniwersytetu w Królewcu (niewiedzą, że to esesman w tajnej misji). W czytelni czekają na niego przygotowane już akta dawnych procesów o czary z Prus Górnych. Na dzisiaj ma do przejrzenia akta spraw z Susza, Iławy, Morąga i Zalewa. Pierwsze teczka dokumentów po którą sięga, pochodzi z Mohrungen (Morąga). Staroniemiecki tekst nie jest łatwą lekturą, nawet dla doświadczonego badacza. Na kartonowym formularzu z licznymi rubrykami notuje szczegóły procesu Katarzyny, spalonej na stosie w Morągu. W rubryce 28 „Wykonanie” wpisuje: „Verbrannt” (spalona) przed 10 lipca 1864r. Wypełnia tylko 8 rubryk na 58 i podpisuje się inicjałem. Musi się spieszyć, gdyż w następnym tygodniu udaje się do Berlina, na Wilhelmstrasse 102, na posiedzenie H-Sonderkommando ("H" od niem. słowa "Hexe" – czarownica) specjalnej komórki Wydziału VII Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy powołanej na osobisty rozkaz szefa SS Heinricha Himmlera, do badania procesów o czary w Europie, na którym ma zdać relację z postępów swoich archiwalnych kwerend.
Następna teczka pochodzi z Saalfeld (Zalewa) i dotyczy… mężczyzny, Krzysztofa, spalonego na stosie w tym samym czasie…

„Miasto pomnik”. Największa sowiecka pamiątka w b. Prusach Wschodnich


W publikacjach niemieckich masakra w Nemmersdorf (pierwsza miejscowość Prus Wschodnich do której wkroczyli Sowieci w 1944r.) oraz morderstwa ludności niemieckiej w Zalewie przy zajęciu miasta w styczniu 1944r. często występują razem jako symbole ludobójstwa sowieckiego (ostatnio w kontekście zbrodni reżimu syryjskiego). W polskich komentarzach dot. wkroczenia Armii Czerwonej do Prus Wschodnich, Zalewo, jego układ urbanistyczny Starego Miasta zniszczonego prawie w 100% przywołuje się jako przykład „miasta pomnika” po sowieckich sołdatach, „wyzwolicielach” Warmii i Mazur….

„Róża”, dramat, który rozgrywał się również w Oberlandzie

Film „Róża” Wojciecha Smarzowskiego, ze wspaniałą kreacją aktorską Agaty Kuleszy, który wszedł niedawno na nasze ekrany i poruszył tak bardzo widzów, odzwierciedlił bardzo realistycznie, pierwsze powojenne, trudne lata na naszych terenach. W końcówce filmu jest scena, jak córka zmarłej gospodyni traktowana jest przez rodzinę osiedleńca jako parobek na własnym gospodarstwie. Tak to niektórzy osiedleńcy, przede wszystkim z przedwojennych terenów przygranicznych, wetowali sobie straty wojenne. Tragedia związana z zajmowaniem niemieckiego gospodarstwa rolnego zdarzyła się też m.in. pod Morągiem. Polak wywieziony na roboty przymusowe, był parobkiem u starszego małżeństwa, które straciło wszystkich swoich synów na Wschodzie. Pewnego dnia staruszkowie nagle zniknęli. Ktoś z polskich osiedleńców doniósł sowieckiemu komandirowi Morąga o możliwym ich zamordowaniu. Wtedy ciała z roztrzaskanymi głowami właścicieli znaleziono zakopane za stodołą. Od rozstrzelania winowajcy wybroniły go kobiety. Po krótkiej odsiadce w więzieniu powrócił on na „swoje” już gospodarstwo… Podobne zdarzenie zajęcia, w wyniku zbrodni, gospodarstwa pewnego Mazura, miało miejsce również w okolicach Zalewa…

Zabójca – ofiarą komunistycznych represji

Tabory, 27 czerwca 1946r. W tej małej wiosce położonej 6 km na północny zachód od Zalewa, Ochotnicza Straż Pożarna zorganizowała zabawę taneczną. W ten upalny wieczór alkohol jeszcze bardziej podgrzewa atmosferę. Dochodzi do sprzeczki pomiędzy dwoma podchmielonymi młodymi mężczyznami, Antonim Juchniewiczem i Kazimierzem Robalewskim, którzy wcześniej nie mieli ze sobą jakichkolwiek zatargów. W trakcie bójki Antoni Juchniewicz, znacznie słabszy fizycznie, bity bezlitośnie, kopany wielokrotnie, po uderzeniu w głowę doznał wstrząsu mózgu i „obszernego wylewu podoponowego” – skutkiem czego nastąpił jego zgon. Robalewski po wytrzeźwieniu zgłosił się na posterunek MO, przyznając się do spowodowania śmierci J. Juchniewicza. Rozprawa przeciwko zabójcy odbyła się na sesji wyjazdowej olsztyńskiego Wojskowego Sądu Rejonowego w Taborach, 7 września 1949r. Sąd skazał zabójcę na karę śmierci. Ostatecznie, dzięki prawie łaski, rewizjach nadzwyczajnych i amnestii, Robalewski, za nieumyślne spowodowanie śmierci, spędził w więzieniu sześć lat.
Kilkadziesiąt lat później, Instytut Pamięci Narodowej umieścił nazwisko Kazimierza Robalewskiego, urodzonego 4 marca 1926r. w Rodominie, pow. Rypin, na indeksie represjonowanych w PRL z powodów politycznych. Pomimo, że popełnione przestępstwo miało charakter kryminalny, zarówno w akcie oskarżenia oraz uzasadnieniu wyroku ….

Ukraińskie podziemie w pow. morąskim w latach 1947-1948

Temat działalności ukraińskiego podziemia w b. pow. morąskim po II wojnie światowej, poruszany jest w literaturze przedmiotu zdawkowo. O takowej aktywności informują przede wszystkim sporządzone przez UB dokumenty („Informator o nielegalnych i antypaństwowych organizacjach działających w Polsce w latach 1944-1956”) i bardzo stronnicze publikacje z okresu PRL-u (Jan Golec). Z drugiej zaś strony, we współczesnych opracowaniach tego zagadnienia, autorzy utrzymują, iż na terenie pow. Morąg zanotowano jedynie „niby to próby zorganizowania działalności” struktur partyjnych Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i oddziałów oraz grup Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) (Igor Hałagida). A działalność ta była przez aparat represji wyolbrzymiana (Igor Hrywna). Prawda jest jak zwykle bardziej skomplikowana i niejednoznaczna.
Nowe światło na powyższe zagadnienie rzucają wspomnienia Romana D. Maca, byłego żołnierza UPA, który po wojnie, wraz z rodziną, przesiedlony został w ramach akcji „W” do Jerzwałdu. Jego książka nosi tytuł „The Winding Path to Freedom: A memoir of life in the Ukrainian Underground” co można przetłumaczyć jako „Kręta droga do wolności. Wspomnienia z życia ukraińskiego podziemia”…

Tragiczny finał pościgu za uciekinierami z sowieckiej Litwy w 1950r.

Finał, niestety tragiczny, jednej z zapewne wielu tego rodzaju prób ucieczek z zdominowanej po II w. światowej przez Sowietów Litwy, rozegrał się w Suszu. W maju 1950r. na dworcu kolejowym doszło do wydarzenia w wyniku którego zginęły dwie osoby. Ostatni przy życiu, z grupy uciekinierów, podążających na Zachód, miał już kupiony bilet do Szczecina i czekał na pociąg, gdy nagle zatrzymał go milicjant z patrolu. Litwin, będąc w potrzasku, zastrzelił milicjanta i zaczął uciekać. Za zbiegiem podążył szybko zorganizowany pościg i w końcu on też został zastrzelony przez żołnierza KBW.
Kilka dni wcześniej, 19 maja, do sklepu GS w Gajdach, koło Zalewa, weszła grupa mężczyzn i zakupiła chleb, konserwy, papierosy, zapałki i jeszcze buty gumowe. Zaraz potem nadjechał patrol milicyjny z pobliskiego Zalewa. Bezpieka i milicja w województwie mazurskim, uprzedzona o przekroczeniu zielonej granicy z Związkiem Sowieckim, podążała już za tropem uciekinierów od Kętrzyna…

Zalewska gruba kreska, czyli niedokończona historia krzyży

W 1992r. P. Machcewicz, w artykule p.t. „Czerwiec i Październik. Ruchy masowe w Polsce roku 1956” opublikowanym w t. 24 „Dziejów Najnowszych”, zamieścił bardzo znamienną wzmiankę dotycząca Polskiego Października 1956r. dot. wydarzeń w Zalewie, które ówcześnie, po utracie praw miejskich w 1946r., posiadało status wsi: „Symbolem zachodzących przemian może być relacjonowany przez funkcjonariuszy UB epizod ze wsi Zalewo (woj. olsztyńskie), gdzie w szkole podstawowej nauczyciele zdjęli ze ścian portrety Bieruta i Rokossowskiego i na ich miejscu powiesili krzyże”. Sprawa tych krzyży, pomimo wysiłków rozwikłania ich dalszego losu rodzi nadal wiele zagadek. Niestety, zapewne w imię szeroko rozumianej poprawności politycznej i nie poruszania spraw dla niektórych drażliwych, temat ten, pomimo podjętych już prób wyjaśnienia, został „wyciszony”. Na przekór jednak tym wszystkim, którzy głęboko skrywają prawdę o losach symbolów naszej wiary, tak bardzo osadzonych w historii ostatnich zalewskich siedemdziesięciu lat, krzyże znowu wiszą w salach lekcyjnych monumentalnego budynku szkolnego…

Oberlandzka „Route-66” – wykorzystać szansę


Internauta o nicku „Ewingi” na jednym z bardziej przyjaznych forów dla Oberlandu, Marienburg.pl, a także na sąsiednim ekwidzyn.pl, propaguje już od trzech lat trakt drogowy pod nazwą Oberlandzka „Route-66” (wątek ten odwiedzono już ponad 11 tys. razy). Jest on fragmentem szlaku drogowego od Wisły aż po pruską Litwę, na odcinku przecinającym równoleżnikowo wschodniopruski Oberland, od Starego Dzierzgonia, przez Przezmark, Zalewo, Morąg, aż do Miłakowa. Amerykanie mają Route 66, tzw „Matkę Dróg”, kultową drogą łączącą Chicago z Zachodnim Wybrzeżem USA. Obecnie odcinki U.S. Route 66 roku zostały uznane za Narodową Drogę Krajobrazową o nazwie Historic Route 66. Nasza Oberlandzka Route-66 czyli Droga Wojewódzka nr 519 też zasługuje na podobne wyróżnienie. Była ona bowiem na przestrzeni wieków niemym świadkiem dziejów Warmii, Mazur i Polski, w szczególności przemarszów różnych armii. Jednym z pierwszych, odnotowanych przez kronikarza Jana Długosza, był pochód wojsk jagiełłowych na Malbork, po wiktorii grunwaldzkiej. Podróżował nią król polski, szwedzki, królowie pruscy i cesarz francuski. 8 i 9 czerwca 1807 r. drogą wiodącą ze Starego Dzierzgonia przez Zalewo, Barty, Morąg i dalej do pól Frydlandu, przemaszerowało ok. 5 tys. żołnierzy generała J. H. Dąbrowskiego. Wtedy właśnie, w Bartach pod Zalewem, zabrzmiał po raz pierwszy na Warmii i Mazurach Mazurek Dąbrowskiego. Wzdłuż tej malowniczej gęsto zadrzewionej trasy, omijającej jeziora i przecinającej Kanał Elbląski, pofałdowanej i krętej, znajduje się wyjątkowe nagromadzenie rozmaitych zabytków takich jak: stare kościoły i kapliczki, pałace, dworki i pałacyki, zamki krzyżackie a także miejsca szczególne przyrodniczo. Trakt ten obecny jest również w polskiej literaturze a także w wielu wspomnieniach. Z miejscowościami leżącymi przy tym trakcie związani są wybitni filozofowie jak I. Kant i J. G. Herder, a także inne postaci warte rozpropagowania, m.in. pisarz i poeta pogranicza Prus Wschodnich i Zachodnich hr. O. v. Finckenstein czy nieżyjący już także K. Białek, wszechstronny artysta tworzący w Przezmarku…

Strategiczny kanał pod miejscowością J.

Jest taki kanał, ukryty wśród lasów, o parametrach Kan. Elbląskiego, który bierze swój bieg z jez. Jeziorak, nie oznaczony na mapie, mający na swoim szlaku dwa niewielkie jeziorka o nazwach już od wieków polskich, kończący się nagle groblą, za którą znajduje się znaczny spadek terenu i mokradła, skąd wypływa rzeczka kończąca swój bieg daleko w Wiśle. Już starożytni Prusowie…

Połączy nas Kanał Morąski?

Oberland, kraina zielonych pagórków, przepastnych lasów, a przede wszystkich polodowcowych, rozległych jezior. Dopłynąć tu można jachtem z Warszawy, Gdańska czy nawet z Berlina. Jeszcze nie tak w odległej przeszłości funkcjonowały tu regularne połączenia wodne pomiędzy miastami: Iławą, Zalewem, Miłomłynem, Ostródą i Elblągiem. Przedsięwzięta rewitalizacja szlaków wodnych składających się na system Kanału Elbląskiego, wzrost zamożności Polaków i inwestycje w bazę turystyczną a także zmiany klimatyczne, mogą w niedalekim okresie czasu spowodować odrodzenie na skalę masową żeglugi rekreacyjno-pasażerskiej w Oberlandzie. Dopełnieniem tego byłoby zrealizowanie, wysuniętej kilka lat temu przez Jakuba Łoginowa, na portalu www.porteuropa.eu, koncepcji budowy Kanału Morąskiego łączącego jeziora Narie i Skięrtąg, a przez udrożnienie i poszerzenie rzeki Dreli, możliwe byłoby stworzenie drogi wodnej łączącej Morąg z jeziorem Ruda Woda (a więc – z Kanałem Elbląskim)…

Gustaw Kodrąb – Jeziorakowy Kajka. Fakty i mity


Okolice jez. Jeziorak skrywają wiele fascynujących miejsc i tajemnic oraz nie odkrytych jeszcze historii. Są tutaj miejsce szczególne jak jez. Gieżniary, w Siemiańskich Lasach, przechrzczone w czasach nazistowskich na Jasne, z niesamowitą przezroczystością wody, okryte legendą o zatopionym kościele, czy jez. Perkun, gdzie według legendy zamieszkiwał w pradawnych czasach Perkun, bóstwo Prusów, pan i władca piorunów, wojny i zwycięstwa. Zagadką jest samotna mogiła pruskiego husara nad jez. Rucewo, którego śmierć próbuje wykorzystać do swoich niecnych, antypolskich celów, niemiecki neonazista o polskim brzmieniu nazwiska, dr. K.R. Legendarna stała się też postać Gustawa Kodrąba – Jeziorakowego Kajki, zamieszkałego na półwyspie Matyckim, wrzynającym się w Jeziorak, zmarłego w 1941r., którego jeden, z trzech zachowanych wierszy, pod tytułem „Złota Rękawica”, cieszy się sporą popularnością wśród fanów poezji i miłośników tej Krainy. Prosty ten rolnik, bez wykształcenia, pisał piękne wiersze po polsku, choć dookoła szalała germanizacja ludności polskiej…

Uniwersytet w stolicy Prus Górnych w XVI w.?

Zalewo szczyci się funkcjonowaniem przez ponad dwa stulecia jednej z trzech w Prusach Wschodnich szkoły książęcej (Fürstenschule), której absolwenci mogli dalej studiować w królewieckiej Albertynie. Natomiast mało znanym jest fakt, nie uwzględniono tego nawet w monografii „Dzieje ziemi zalewskiej 1305-2005”, iż Albertyna, uniwersytet, który utworzył w Prusach książę Albrecht, pierwszy świecki władca tej ziemi, miała być powołana w Zalewie, stolicy Prus Górnych…

Rozpoczęcie prac nad „Oberlandzkim Przewodnikiem Historyczno-Krajoznawczym”

Towarzystwo Miłośników Ziemi Zalewskiej oraz Morąskie Bractwa Historyczne „MAWRIN" rozpoczęły prace nad wydaniem „Oberlandzkiego Przewodnika Historyczno-Krajoznawczego”. Będzie to pierwsze polskie wydawnictwo poświęcone Oberlandowi, stanowiącemu część dawnych Prus, regionowi znajdujący się na zachód od Warmii, na wschód od Powiśla, na południe od Żuław i na północ od Mazur, krainie, która dawniej posiadała swoistą odrębność kulturową. Zalążkiem tego wydawnictwa jest wydany w 2011r., przez TMZZ, w limitowanym nakładzie, „Przewodnik Historyczno-Krajoznawczy po Ziemi Zalewskiej” autorstwa Kazimierza Skrodzkiego zawierający karty 6 wybranych miejscowości okolic Zalewa, Kanału Jerzwałdzkiego oraz Oberlandzkiej „Route-66”. Planowany, bogato ilustrowany, Przewodnik ma dostarczyć skondensowaną wiedzę o najciekawszych miejscowościach i miejscach Oberlandu, przede wszystkich tych, które nie są odnotowane lub opisane zdawkowo w komercyjnych wydawnictwach turystyczno-krajoznawczych. Trwają rozmowy z innymi regionalnymi stowarzyszeniami z Oberlandu, o dołączenie się do wspólnej realizacji tej idei…

Polski Oberland na fotografiach

Numer zamyka minigaleria fotografii ukazujących współcześnie Oberland, których autorami są fotograficy miejscowi oraz związani miejscem urodzenia z tą krainą. Wśród tych twórców wymienić należy przede wszystkim Bernarda Króla, parającego się tą sztuką już od ponad 25 lat. Jego zdjęcia zostały wykorzystane w wielu publikacjach oraz materiałach reklamowych. Miejsca związana z Oberlandem utrwala też od kilku lat aparatem fotograficznym Kazimierz Skrodzki, który publikuje je tematycznie w albumach na Picasa Web Albums. Bardzo obiecująco, z punktu widzenia artystycznego, zapowiadają się nastrojowe prace „Macphisto”, zalewianki, studiującej w Warszawie, które zamieszcza je na photblogu.pl. Uwagę, z racji ich kunsztu, przyciągają również panoramy miasta nad jez. Ewingi, w wykonaniu „Brodzica”, który publikuje je systematycznie na panoramio.pl. Wśród twórców utrwalających widoki i przyrodę okolic Morąga prezentowane są prace internauty o nicku „Bruce”…

Zapraszamy do lektury.

Towarzystwo Miłośników Ziemi Zalewskiej i Morąskie Bractwo Historyczne „MAWRIN".

Zapiski Zalewskie92.jpg
Plik ściągnięto 2007 raz(y) 91,82 KB

 
 
Siostra Irena 
Administrator



Pomogła: 14 razy
Wysłany: Nie 01 Kwi, 2012 00:58   

Tylko pozazdrościć takiej inicjatywy :peace: :ok:
_________________
Surge Polonia
 
 
Ewingi 
Ewingi

Pomógł: 2 razy
Wysłany: Nie 01 Kwi, 2012 17:37   

Tak szybko mija czas. Dziś 1 kwietnia, Prima Aprilis - Dzień żartów – obyczaj, który obchodzony jest w wielu krajach świata. „Jak każdy z nas wie, polega on na robieniu żartów, celowym wprowadzaniu w błąd, kłamaniu, konkurowaniu w próbach sprawienia, by inni uwierzyli w coś nieprawdziwego”. Z pewnością nie jest to dzień dla ponuraków. Jeżeli żart rozśmieszy, na zdrowie. Jeżeli pobudzi do refleksji, jeszcze lepiej. Również psikus może być zaczynem czegoś pożytecznego albo nawet wielkiego. Czy przypadkiem odrodzenie elbląskiej Starówki nie jest efektem Prima Aprilisowego żartu (zebranie zainteresowanych jej odbudową zwołana zostało właśnie na dzień 1 kwietnia)?
Tak właśnie należy potraktować mój żart z wydaniem specjalnego, oberlandzkiego, wydania „Zapisków Zalewskich” i spotkaniem promocyjnym w jednym z miast tego regionu, notabene w Izbie urządzonej niedawno sporym nakładem sił i środków. Głównym celem Prima Aprilisowej kampanii „Zapisków” było zwrócenie uwagi na bezinteresowne wysiłki wielu zaangażowanych osób w popularyzacji naszej Krainy i kontynuowania więzi, które historycznie, na przestrzeni wieków nas łączyły. Jednocześnie miał to być też sprawdzian zainteresowania tematyką oberlandzką, obszarem zdefiniowanym zasadniczo pod względem historyczno-geograficznym przed 1945r., a obecnie stanowiącym białą plamę na mapie krain Polski. Na tej ziemi, oprócz nielicznych zamieszkałych od wieków mieszkańców, żyje tu już trzecie, urodzone po wojnie pokolenie potomków pionierów, przybyszów z innych regionów Polski. Może to już jest ostatni moment, aby utrwalić wspomnienia ich rodziców i dziadków, a na pewno najlepszy czas, aby poważnie i rzetelnie zająć się również ostatnim siedemdziesięcioleciem w opisie zwłaszcza pierwszych lat powojennych. Do tego nawiązuje w przeważającej części tematyka tego, czy tylko Prima Aprilisowego?, numeru specjalnego wydania biuletynu regionalnego, najdłużej funkcjonującego na terenach, których nazwa występuję w jego podtytule.
Prima Aprilisowy żart, nie oznacza, iż wszystkie zawarte w moim poście informacje są wytworem mojej pierwszo kwietniowej wyobraźni. Projekt tegorocznej Konferencji „Zalewo - Morąg” na temat więzi historycznych i kulturowych łączących ziemię zalewską i morąską, zgłoszony został przez Towarzystwo Miłośników Ziemi Zalewskiej i Morąskie Bractwo Historyczne „MAWRIN" o dofinansowanie przez Samorząd Województwa Warmińsko - Mazurskiego. Niestety, z powodu ograniczonych środków, nie uzyskał on finansowego wsparcia i idea ta może nie dojść do skutku. Również przedstawione w zajawce tego numeru „Zapisków” artykuły, wszystkie w oparciu o udokumentowane źródła, już są przygotowywane do publikacji w kolejnych edycjach biuletynu i gdzie indziej, albo, z uwagi na posiadane materiały, zaplanowane w niedalekiej przyszłości. Intencją autora jest też zainspirowanie wspólnych działań jak najszerszego grona osób, które zaowocowałyby (co najmniej) wydaniem rzetelnego Przewodnika historyczno-krajoznawczego po naszej wspólnej jeziorno-leśnej i pagórkowatej Krainie.
Dziękuję tym, którzy potraktowali mój żart jako wspólną zabawę Prima Aprilisową, przepraszam tych, którzy nie poznali się na nim lub poczuli się dotknięci.

PS.
Mówi się: „Dobry żart tynfa wart”. Jeżeli większość z Szanownych Adresatów uzna, że celu swojego nie osiągnąłem, gotów jestem, oberlandzkiego tynfa, znaleziska z lat młodości w Oberlandzie, przekazać, już w maju, do Morąskiej Izby Historycznej.
PS.2
We wtorek, 3 kwietnia, odebrany zostanie z drukarni jak najbardziej realny, 23 numer „Zapisków Zalewskich”. A w nim, jak zwykle, wiele interesujących artykułów. Prezentacja wkrótce, na łamach za przyjaznego nam, sąsiedzkiego Forum – Marienburg.pl.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group