Marienburg.pl Strona Główna Marienburg.pl
Nasze Miasto, Nasza Pasja...

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 

Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce dotyczącej "cookies"


Poprzedni temat «» Następny temat
"Bohaterowie" Dzierzgonia
Autor Wiadomość
Wiar 


Pomógł: 1 raz
Wysłany: Sob 08 Maj, 2010 18:41   "Bohaterowie" Dzierzgonia

Dzierzgoń Osiedle Janka Krasickiego


"Nasz Dziennik" Nr 201 (3522)

Dr Maciej Korkuć (IPN Kraków)
Jan Krasicki "Kazik": "Budujemy nowy świat"


Przez kilka dekad PRL kreowany na patrona młodzieży miał być wzorem do naśladowania, komunistycznym bohaterem walki o niepodległość i wolność Polski, nieustraszonym patriotą. Mimo że niewiele miało to wspólnego z rzeczywistością, jego imię nadawano licznym szkołom i organizacjom. Ulice "Janka Krasickiego" były niemal w każdym mieście (wiele zostało do dzisiaj). Stał się patronem przekształconej w 1957 roku młodzieżówki partii komunistycznej - Związku Młodzieży Socjalistycznej.

Syn reakcjonisty
Jan Krasicki urodził się 2 września 1919 r. w Sowlinach pod Limanową. Pochodził z solidnej inteligenckiej rodziny. Był najstarszym synem Fryderyka Krasickiego (1888-1961), urzędnika oświatowego w przedwojennej Polsce, posła na Sejm RP w latach 1930-1935 z ramienia Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem, a więc piłsudczyka i polityka sanacji. Później nie było to najlepszą rekomendacją dla władz sowieckich - utrudniło Krasickiemu początek kariery politycznej w stalinowskich strukturach partyjnych.
Ojciec wychowywał go na porządnego i patriotycznego harcerza. Mieszkali na Wileńszczyźnie, a potem we Lwowie, gdzie ojciec był inspektorem oświaty. W 1937 roku Krasicki ukończył Gimnazjum im. J. Piłsudskiego w Święcianach. Najprawdopodobniej już jako uczeń starszych klas znalazł się w kręgu oddziaływania haseł komunistycznych. Zaraz po maturze został nawet na kilka godzin aresztowany - był podejrzany o przynależność do nielegalnego, antypaństwowego Komunistycznego Związku Młodzieży Polski. W wolnym kraju takie zdarzenia nie utrudniały dalszej drogi życiowej. Rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Tam wstąpił do Organizacji Młodzieży Socjalistycznej "Życie", która pozostawała pod wpływami nielegalnych struktur komunistycznych. Nawiązał pierwsze kontakty z działaczami KPP. Brał udział w kolportażu prasy i w komunistycznych bójkach oraz antyrządowych manifestacjach.
We wrześniu 1939 r. Krasicki wraz z innymi komunistycznymi uciekinierami znalazł się w okupowanym przez Sowietów Lwowie.
Długo mu nie ufano. Jego rachuby na studia na otwartym przez najeźdźców w budynkach Uniwersytetu Jana Kazimierza Uniwersytecie im. Iwana Franko we Lwowie zakończyły się fiaskiem. Według relacji znajomych, był jednak zdeterminowany, aby wykazać się gorliwością ("pozytywnym stosunkiem") wobec władz sowieckich. "Nasza gotowość do pracy jest najsłuszniejszym stanowiskiem, jakie możemy zająć" - mówił.
We Lwowie jako "uchodźca" przez jakiś czas nie mógł nawet uzyskać koniecznego zameldowania. Zamieszkał początkowo nielegalnie. Dopiero protekcja komunisty Artura Hajnicza, skądinąd członka komisji opiniującej podania na uniwersytet, otworzyła mu drogę na studia we Lwowie. W dokumentach uczelnianych występował oficjalnie jako "Iwan Krasickij". Zalegalizował swój pobyt w mieście i otrzymał miejsce w domu studenckim.

"Radosna pieśń"
Szybko został wyróżniającym się aktywistą. Władze to doceniły: został przewodniczącym oddziału Związku Zawodowego Studentów i Pracowników Naukowych na wydziale prawa. W 1940 roku protektor Krasickiego Hajnicz oraz Maria Kich i Maria Solak stali się pierwszymi "byłymi obywatelami RP" przyjętymi do Komsomołu, czyli Wszechzwiązkowego Leninowskiego Komunistycznego Związku Młodzieży. Krasickiego wciąż jeszcze nie uznawano za godnego tego "zaszczytu". Podszedł do sprawy ze zrozumieniem, tłumacząc to sobie koniecznością wychowania sowieckiej młodzieży "w duchu czujności". Dopiero jesienią 1940 roku uznano, że Krasicki swoją postawą daje gwarancje wierności sowieckiej władzy - jego kolejna prośba o przyjęcie do Komsomołu została rozpatrzona pozytywnie. Otrzymał też stypendium.
Wszystko to działo się w czasie nasilających się wymierzonych przede wszystkim w obywateli RP sowieckich represji i wywózek tysięcy ludzi na wschód. We Lwowie znikali z ulic ludzie, pustoszało coraz więcej mieszkań po deportowanych i zamordowanych.
Już jako "komsomolec" Krasicki w grudniu 1940 r. wygłosił referat na spotkaniu pisarzy ukraińskich. Mówił jak prawdziwy "człowiek sowiecki": "Myśmy tutaj przyszli z pieśnią. Radosna pieśń nieprzerwanie dźwięczy w naszym starym mieście, nieprzerwanie dźwięczy w naszych młodych sercach; widzę radosnych ludzi, którzy przedtem chodzili smutni i chmurni, zdławieni niewolą nędzy, nacjonalistycznego ucisku i bezprawia". Dodawał zaraz potem: "Budujemy nowy świat. To najważniejsza praca".
Wiosną 1941 r. zorganizowano spotkanie lwowskich studentów z Nikitą Chruszczowem, ówczesnym I sekretarzem KC KP Ukrainy. Krasickiego, już jako znanego komsomolskiego aktywistę, spotkało wyróżnienie - uczyniono go członkiem delegacji, która dostąpiła "zaszczytu" osobistego spotkania z I sekretarzem.
Wkrótce jego kariera przyspieszyła. Został II sekretarzem Komitetu Miejskiego Komsomołu we Lwowie. Doceniono jego talenty: powierzono mu kierowanie miejską propagandą. Wierzył w potęgę ZSRS i geniusz Stalina. Pisał do gazet, wyrażając przywiązanie do nowej "sowieckiej ojczyzny". Jeszcze 13 czerwca 1941 r. w "Leninowskiej Młodzieży" pisał o tym, że "główne zadanie komsomolskich aktywistów" to tak organizować pracę, naukę i wypoczynek młodzieży, "aby wykształcić z niej oddanych obywateli socjalistycznej ojczyzny". Jak wspominała jego koleżanka ze studiów, "był to chyba najbardziej zapracowany działacz młodzieżowy. [...] Z jego inicjatywy zaczęliśmy organizować koła komsomolskie w zakładach pracy, które jeszcze nie miały organizacji. Janek urządzał odprawy dla agitatorów i wykładowców, którzy mieli pójść do zakładów pracy, uczył, jak prowadzić pracę propagandową i oświatową". Osobiście uczestniczył w uroczystościach i propagandowych wiecach. Sam stał się bohaterem sowieckich reportaży propagandowych we lwowskiej prasie i w radiu.

Bojówka specjalna
Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej w czerwcu 1941 r. był pod szczególną ochroną służb sowieckich. Młody, sprawdzony aktywista był doskonałym kandydatem do realizacji zadań specjalnych na tyłach wroga. Dlatego bezpiecznie ewakuowano go na wschód wraz z władzami lwowskiego Komsomołu. W Moskwie został wytypowany do grupy Polaków, którzy mieli zostać przerzuceni do Polski w celu realizacji zadań dywersyjnych. Po przeszkoleniach służb specjalnych, zakamuflowanych jako Szkoła Kominternowska, mieszcząca się w m. Puszkino i w Kuszarenkowie nad Ufą, włączono go do tzw. drugiej grupy inicjatywnej, która po przerzuceniu do kraju 20 maja 1942 r. zasiliła kierownicze kadry komunistycznej konspiracji - w ramach Polskiej Partii Robotniczej i tworzonej wraz z nią Gwardii Ludowej.
Od czerwca 1942 r. do marca 1943 r. był kierownikiem łączności radiowej KC PPR z Moskwą oraz członkiem bojówki specjalnej, podległej władzom partii. Brał udział w różnego rodzaju akcjach zbrojnych GL, w tym w akcji na Komunalną Kasę Oszczędności w Warszawie 30 listopada 1942 r., w której zdobyto olbrzymie fundusze na działalność konspiracyjną i propagandową. Zajmował się również indoktrynacją ideologiczną - szkoleniem politycznym i wojskowym młodych członków GL.
Był człowiekiem szczególnego zaufania grupy wewnątrzpartyjnych spiskowców z Pawłem (Pinkusem) Finderem i Małgorzatą Fornalską na czele. Ustalili oni, że to dowódca Gwardii Ludowej Bolesław Mołojec zlecił morderstwo na osobie pierwszego przywódcy PPR Marcelego Nowotki - aby zająć jego miejsce. W grudniu 1942 r. Krasicki wraz z Mieczysławem (Mordechajem) Hejmanem dokonał zabójstwa Mołojca, wówczas faktycznego przywódcy PPR. Dzięki temu władzę w partii objął Finder, skądinąd przerzucony pod Warszawę z Moskwy w tej samej ekipie dywersyjnej co Nowotko i Mołojec.
Kiedy PPR ogłosiła w lipcu 1943 r. powstanie Związku Walki Młodych, Krasicki formalnie był zaliczany do grupki osób występujących jako władze ZWM. W rzeczywistości w latach okupacji niemieckiej ZWM był przede wszystkim formułą propagandową - w gruncie rzeczy nieformalną i nieliczną grupką młodych członków bojówek i oddziałów PPR, redagującą od lutego 1943 r. propagandowe pismo konspiracyjne "Walka Młodych", skupiającą ludzi jedynie z Warszawy i okolic. Realne struktury ZWM, jako partyjnej "młodzieżówki" PPR, zaczęto tworzyć dopiero w 1945 roku.
Propagandowo głoszono, że pierwszą przewodniczącą ZWM była Hanka Sawicka (Hanna Szapiro), która z ramienia PPR odpowiadała za redakcję "Walki Młodych". Krasicki został oficjalnie jej następcą (po jej śmierci w marcu 1943 r.): od tej pory był redaktorem naczelnym pisma i "na papierze" także "przewodniczącym ZWM".
Pozostawał jednym z najbardziej zaufanych ludzi kierownictwa komunistycznej konspiracji. Wykonywał różnego rodzaju zadania specjalne. Między innymi latem 1943 r. na polecenie zwierzchników osobiście eskortował do Warszawy Bolesława Bieruta, wówczas zakonspirowanego członka sowieckiej siatki dywersji w Mińsku na Białorusi.
Nie doczekał budowy polskiego modelu stalinizmu. 2 września 1943 r. został aresztowany przez Niemców. Zginął podczas próby ucieczki.
W okresie PRL z reguły prezentowano jego zafałszowany życiorys. Nie eksponowano działalności na rzecz ZSRS i prawdziwego charakteru aktywności w propagowaniu kultu Stalina i stalinizmu w latach 1939-1941. Niedopuszczalne było wspominanie o tym, że Krasicki robił karierę polityczną w czasie krwawych represji i masowych deportacji ludności polskiej z ziem wschodnich. W powszechnym obiegu propagandy nie eksponowano także jego bezpośredniego udziału w zabójstwie Mołojca. Zarówno kulisy śmierci Nowotki oraz rozprawy z Mołojcem, jak i sam fakt udziału "Kazika" w "mokrej robocie" we własnych szeregach uznawano za temat niewygodny.
_________________
"idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
Bądź wierny Idź''
Zbigniew Herbert
Ostatnio zmieniony przez StormChaser Pon 18 Mar, 2013 15:39, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wiar 


Pomógł: 1 raz
Wysłany: Czw 22 Lip, 2010 20:26   

Dzierzgoń, ul. gen. Aleksandra Zawadzkiego


" Aleksander Zawadzki (1899–1964)

Ps. „Kazik”, „Wacek” – przed wojną zawodowy funkcjonariusz Międzynarodówki Komunistycznej, członek władz i centralnych struktur KPP, PPR, PZPR, wysoki funkcjonariusz państwowy w okresie stalinizmu i w czasach Gomułki, wieloletni wicepremier i Przewodniczący Rady Państwa.

Urodził się 16 XII 1899 r. w Dąbrowie Górniczej. Pracował na terenie Niemiec jako robotnik rolny i górnik. W roku 1918 jako żołnierz Wojska Polskiego został skierowany na front wojny polsko-bolszewickiej. W 1921 r. pełnił służbę w 24 pułku piechoty w Suwałkach. Po demobilizacji ponownie powrócił do Zagłębia Dąbrowskiego.

W pierwszej połowie lat dwudziestych pracował jako górnik na terenie Dąbrowy Górniczej. Tam zetknął się z ruchem komunistycznym. Został aktywistą Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, a następnie wstąpił do Komunistycznej Partii Robotniczej Polski (przekształconej w 1925 r. w Komunistyczną Partię Polski).

Należy przypomnieć, że KPRP była od 1919 r. częścią stworzonej w Moskwie Międzynarodówki Komunistycznej, czyli Kominternu. Co najmniej od II Kongresu (lipiec-sierpień 1920 r.) Komintern był faktycznie scentralizowaną, ponadnarodową partią komunistyczną, mającą centralę i siedzibę władz w Moskwie. Program każdej z narodowych sekcji – w tym KPRP – był zatwierdzany przez władze Kominternu, one decydowały o władzach partii i ich działalności w poszczególnych krajach. W następnych latach postępował proces pełnego utożsamiania interesów Kominternu i światowego komunizmu z interesami ZSRR. Poszczególne partie były nie tylko ideologicznie i programowo, ale przede wszystkim organizacyjnie i finansowo uzależnione od Kremla, stając się jednocześnie dodatkowym zapleczem (także dywersyjnym i terrorystycznym) dla działalności sowieckiego wywiadu zagranicznego. W latach 1923–1924 Komintern bezskutecznie próbował wywołać rewolucję w Niemczech, w Bułgarii czy w Estonii. Uważano, że istnieją duże szanse na wywołanie rewolucji również w Polsce. Stworzono tutaj sprawnie działającą siatkę wywiadowczo-dywersyjną, koordynowaną także za pośrednictwem sowieckiego poselstwa w Warszawie. Akcje terrorystyczne, strajki, demonstracje i zamieszki miały pogłębić destabilizację państwa. Na dużą skalę prowadzono dywersję na ziemiach wschodnich. Poprzez granicę przerzucano systematycznie broń i zaopatrzenie dla tworzonych przez komunistów bojówek i oddziałów, które inspirować miały bunty mniejszości narodowych. Urządzano napady na urzędy państwowe i majątki ziemskie. Dokonywano zabójstw polskich funkcjonariuszy i urzędników, oficerów, policjantów, ziemian. Głośnym echem odbił się m.in. napad na powiatowe miasteczko kresowe Stołpce latem 1924 r. Miały miejsce także głośne ekscesy o charakterze terrorystycznym z udziałem komunistów, których ofiarami byli żołnierze i osoby cywilne.

W latach 20. partia systematycznie zwiększała fundusze przeznaczane na działalność w wojsku, gromadziła informacje szpiegowskie i rozbudowywała kontakty z żołnierzami podatnymi na agitację komunistyczną. Na czas wojny przygotowywano m.in. sieć łączności radiowej i kurierskiej oraz plany otwartych akcji dywersyjnych i sabotażowych, prowadzonych na tyłach armii polskiej.

Stałym elementem propagandy partii, której aktywistą został Zawadzki, było w tym czasie nieskrywane żądanie utworzenia Polskiej Republiki Rad, wchodzącej w skład Związku Socjalistycznych Republik Rad. Znalazło to odzwierciedlenie m.in. w uchwałach odbywającej się w 1925 r. IV konferencji KPP. Oficjalnie stwierdzono, że komuniści nie mogą stać na gruncie obrony ówczesnego państwa polskiego. Po latach Władysław Gomułka pisał o uchwałach IV konferencji, że stała ona „tylko na gruncie niepodległości Polski Radzieckiej, a takiej Polski przecież nie było. Polska ówczesna była burżuazyjna i KPP nie kryła się z tym, że nie chce bronić niepodległości Polski burżuazyjnej. W stosunku do ówczesnej Polski zajmowała więc stanowisko antyniepodległościowe”.

Doświadczenie wojskowe Zawadzkiego w okresie przygotowań komunistów do działań terrorystycznych i dywersyjnych sprzyjało szybkiemu awansowi w hierarchii partyjnej, szczególnie w jej komórkach odpowiedzialnych za działalność dywersyjną wśród żołnierzy WP oraz za przygotowania do akcji sabotażowych na tyłach polskich jednostek na wypadek wojny.

Już w roku 1923 Zawadzki przerwał pracę zarobkową. Został zawodowym funkcjonariuszem partyjnym, utrzymywanym ze środków przemycanych do Polski z ZSRR. Został członkiem Komitetu Centralnego komunistycznej młodzieżówki, czyli Związku Młodzieży Komunistycznej w Polsce (ZMK). W 1924 r. przerzucono go konspiracyjnie na specjalne szkolenia polityczne do Moskwy. Po ukończeniu kursów powrócił do Polski. Skierowano go najpierw na teren Okręgu KPRP Radom-Kielce, a na początku 1925 r. do Zagłębia Dąbrowskiego. Tam wziął udział w zorganizowaniu akcji wykonania wydanego przez partię wyroku śmierci na członku ZMK Antonim Kamińskim. Po otrzymaniu potwierdzenia zabójstwa od bezpośredniego wykonawcy wyroku powrócił do Warszawy.

Za udział w tym morderstwie był jednak w całym kraju poszukiwany listem gończym jako przestępca szczególnie niebezpieczny. Został wówczas skierowany przez partię na Wileńszczyznę i Polesie. Tam współdziałał z komunistycznymi aktywistami „Zachodniej Białorusi”. Mimo to 9 VII 1925 r. polska policja zdołała go aresztować w Wilnie. Z wyroku Sądu Okręgowego w Sosnowcu za współudział w morderstwie oraz za działalność przeciw państwu polskiemu został skazany na 6 lat pozbawienia wolności.

Z więzienia został wypuszczony po odbyciu kary 2 III 1932 r. Niedługo po tym zorganizowano jego ponowny przerzut do ZSRR, gdzie przeszedł kolejne szkolenie – w większym stopniu ukierunkowane na konspiracyjną działalność dywersyjną w jednostkach Wojska Polskiego. W Moskwie jako zasłużony działacz stalinowski został wyróżniony zaproszeniem na trybunę na Placu Czerwonym podczas sowieckich pochodów 1 V 1934 r.

Do kraju przedostał się z powrotem także w maju 1934 r., już jako członek Komitetu Centralnego KPP. Aresztowany – po kilku miesiącach został wypuszczony za kaucją z obowiązkiem meldowania się na policji. Ani razu tego nie zrobił, przechodząc do życia w pełni nielegalnego. Niedługo później objął oficjalnie funkcję kierownika Centralnego Wydziału Wojskowego KPP. Wydział ten zajmował się działalnością dywersyjną w Wojsku Polskim, koordynował przygotowania do akcji dywersyjnych na tyłach Wojska Polskiego na wypadek wojny sowiecko-polskiej i był faktycznie ekspozyturą sowieckiego wywiadu, rozpracowującą struktury polskiej armii. Długofalowo miał przygotowywać kadry dla polskich jednostek Armii Czerwonej. Zawadzki w tym czasie wciąż należał do kilkusetosobowej elity etatowych funkcjonariuszy partyjnych, opłacanych z funduszy sowieckich.

Jako członek centralnych władz KPP w pełni akceptował stalinowski program partii. Należy zaznaczyć, że w tym czasie KPP żądała oderwania od Polski nie tylko obszarów na wschodzie, ale także Górnego Śląska i Pomorza Gdańskiego. Wśród wciąż obowiązujących uchwał zorganizowanego w Mohylowie na Białorusi VI Zjazdu KPP w listopadzie 1932 r. znalazły się następujące sformułowania dotyczące żądań zwrotu Niemcom Górnego Śląska, Pomorza i Gdańska: „Imperializm Polski ustanowił swe panowanie na Górnym Śląsku na mocy imperialistycznego traktatu wersalskiego, przez zdławienie walki rewolucyjnej proletariatu górnośląskiego, przez oszustwo plebiscytowe, przez rozpętanie nacjonalistycznej antyniemieckiej nagonki [...]. KPP walczy o prawo każdego narodu ujarzmionego przez imperializm polski do całkowitego samookreślenia, aż do oderwania się od państwa polskiego [...]. KPP mobilizuje masy pracujące na Górnym Śląsku jak również na Pomorzu [Gdańskim] do walki z uciskiem narodowym ludności niemieckiej pod hasłem praw do samookreślenia aż do oderwania od Polski [...]. W stosunku do Gdańska KPP zwalcza narzucone mu jarzmo Polski i Ligi Narodów, zwalcza aneksjonistyczną politykę imperializmu polskiego i uznaje prawo ludności gdańskiej, siłą oderwanej od Niemiec, do ponownego złączenia się z Niemcami”. Zasadnicze przewartościowania tonu propagandy pojawiły się dopiero po VII Kongresie Kominternu (lato 1935 r.). Pod wpływem sukcesów narodowego socjalizmu w Niemczech, jako głównej konkurencji dla wpływów komunistycznych wśród robotników, uznano, że trzeba taktycznie poszukiwać sojuszu z socjaldemokratami (dotychczas zwalczanymi jako „socjalfaszyści”), ludowcami (określanymi dotychczas jako „ludofaszyści”) i innymi ugrupowaniami stojącymi na gruncie „demokracji burżuazyjnej”. Dlatego też KPP w ostatnich latach istnienia (do oficjalnego rozwiązania partii przez Komintern doszło w 1938 r.) zaczęła w propagandzie kreować hasła obrony demokracji, niepodległości, a także polskich praw do Śląska, Pomorza, Wielkopolski i Gdańska, chociaż jeszcze w 1936 r. pojawiały się oficjalnie formułowane postulaty stworzenia polskiej republiki sowieckiej. Niezależnie od taktyki propagandowej partia była w pełni nastawiona na realizację polityki stalinowskiej.

Polskiej policji udało się ponownie schwytać Zawadzkiego 13 stycznia 1936 r. W znacznym stopniu dzięki kolejnym aresztowaniom sparaliżowano wówczas działalność Wydziału Wojskowego KC KPP. W kwietniu 1938 r. Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Zawadzkiego na 15 lat więzienia także za kierowanie sowiecką siatką wywiadowczą na terenie Polski i działalność przeciw niepodległości państwa polskiego. Wyrok został zatwierdzony przez Sąd Apelacyjny.

W pierwszych dniach wojny przetransportowano go do Brześcia nad Bugiem. Z brzeskiego więzienia Zawadzki został uwolniony przez Armię Czerwoną we wrześniu 1939 r. Zajęcie wschodniej Polski po 17 września 1939 r. oznaczało dla niego oraz innych komunistów realizację postulatów rozbudowy sowieckiego imperium. Oczekiwali, że wkrótce nastąpi kolejny etap sowieckich zwycięstw.

Dokonywane w latach 1939–1941 akty sowieckiego terroru – ludobójstwo i masowe deportacje ludności ziem wschodnich – nie zmieniły stosunku Zawadzkiego do stalinizmu. Podobnie jak inni polscy komuniści liczył na przynależność wprost do Wszechzwiązkowej Partii Komunistycznej (bolszewików). Wykazywał się gorliwością i zaangażowaniem w kampaniach politycznych na rzecz stalinizmu, prowadzonych wśród ludności okupowanej przez ZSRR Polski wschodniej.

Głównym miejscem swojej działalności Zawadzki uczynił Pińsk, gdzie został urzędnikiem sowieckiej administracji miejskiej. Potem był funkcjonariuszem sowieckiej milicji oraz pracował na stanowisku kierownika Miejskiej Gospodarki Komunalnej w Pińsku i dyrektora Parku Kultury i Wypoczynku. W październiku 1940 r. został mianowany dyrektorem zjednoczenia hoteli obwodu pińskiego. Zajęcia te łączył cały czas z pracą agitatora politycznego. Przemawiał na obowiązkowych dla robotników wiecach i masówkach.

Już 7 listopada 1939 r. z trybuny honorowej w Pińsku witał pochody, zorganizowane przez władze ku czci rocznicy wybuchu rewolucji bolszewickiej. Działał w Międzynarodowej Organizacji Pomocy Rewolucjonistom (od listopada 1940 r. był członkiem obwodowych władz MOPR) i w sowieckich związkach zawodowych. W grudniu 1940 r. został członkiem władz obwodu (sowieckiego odpowiednika województwa) pińskiego i kierownikiem obwodowego Oddziału Gospodarki Komunalnej. Jego żona Stanisława była tam komunistyczną aktywistką – brała m.in. udział w wielkiej kampanii propagandowej na rzecz głosowania za przyłączeniem „Zachodniej Białorusi” do ZSRR. W okresie sowieckiego terroru, skierowanego szczególnie przeciw Polakom, jak napisał w wydanej w PRL hagiograficznej biografii Zawadzkiego Henryk Rechowicz, Aleksander i Stanisława Zawadzcy „ w Pińsku cieszyli się wolnością i dobrobytem”.

Sytuację zmienił atak Niemiec na ZSRR w czerwcu 1941 r. Zawadzki, jako pozostający pod opieką władz sowieckich działacz komunistyczny, został ewakuowany do Mińska, skąd zaraz potem przewieziono go do Moskwy, następnie do Stalingradu. Tam otrzymał posadę przewodniczącego rejonowego komitetu planowania. Kiedy Niemcy zbliżyli się do Stalingradu, w lipcu 1942 r. został powołany do Armii Czerwonej i przydzielony do tzw. strojbatalionów, kierowanych do budowy umocnień i fortyfikacji. W listopadzie 1942 r. zachorował i został zwolniony z wojska. Pracował jako górnik pod Nowosybirskiem.

Kiedy Stalin rozpoczął przygotowania do tworzenia polskich ośrodków politycznych i jednostek wojska, w pełni podporządkowanych jego polityce, we wrześniu 1943 r. Zawadzki został ściągnięty do jednostek powstających pod dowództwem Zygmunta Berlinga. Skierowano go do pionu polityczno-wychowawczego, obsadzanego w pierwszym rzędzie przez funkcjonariuszy partii stalinowskiej. Dzięki protekcji gen. Karola Świerczewskiego (znali się jeszcze z Moskwy) jako funkcjonariusz pionu politycznego i ważny działacz komunistyczny uzyskał w wojsku Berlinga specjalną, przyspieszoną ścieżkę awansową – niedostępną dla zwykłych żołnierzy. Po służbie wojskowej miał stopień plutonowego. Od razu – jeszcze we wrześniu 1943 r. – został mianowany starszym sierżantem, a potem, praktycznie co kilkadziesiąt dni, był awansowany. Już po kilku miesiącach – 19 V 1944 r. – odebrał awans z pułkownika do stopnia generała brygady. Szybko stał się jednym z czołowych działaczy politycznych w jednostkach Berlinga.

W styczniu 1944 roku został szefem pionu politycznego w wojsku, czyli zastępcą dowódcy 1 Korpusu ds. polityczno-wychowawczych, a następnie zastępcą do spraw polityczno-wychowawczych dowódcy 1 Armii. Jako jeden z najbardziej doświadczonych przedwojennych działaczy komunistycznych, obdarzonych zaufaniem sowieckiego dyktatora, został powołany do ścisłych władz utworzonego na polecenie Stalina w 1943 r. Związku Patriotów Polskich. Natomiast w styczniu 1944 r. został przewodniczącym utworzonego wówczas Centralnego Biura Komunistów Polskich, które miało kierować udziałem komunistów w budowie podporządkowanych Stalinowi ośrodków władzy w Polsce. W kwietniu 1944 r. został mianowany – obok Berlinga i Świerczewskiego – członkiem właśnie utworzonej przez Stalina, podległej mu bezpośrednio Rady Wojennej Armii Polskiej w ZSRR jako „najwyższego organu władzy” nad polskimi jednostkami. Jeszcze bardziej umocniło to pozycję Zawadzkiego wobec Berlinga.

Później mianowano go oficjalnie szefem tzw. Polskiego Sztabu Partyzanckiego, który na wzór Ukraińskiego czy Białoruskiego Sztabu Partyzanckiego, tworzonych także przez sowieckie dowództwo, miał koordynować działalność dywersyjną na terenach jeszcze nie zajętych przez Armię Czerwoną. Od 22 VII 1944 r. do 2 III 1945 r. był zastępcą do spraw polityczno-wychowawczych naczelnego dowódcy WP, którym z woli Stalina został Michał Rola-Żymierski.

Po tym jak zadecydowano, że budowa nowych struktur władzy będzie się odbywać pod szyldem działającej w kraju Polskiej Partii Robotniczej, już latem 1944 r. Zawadzki został włączony w skład nowo utworzonego ścisłego grona kierowniczego PPR – Biura Politycznego KC PPR. W styczniu 1945 r. objął stanowisko pełnomocnika na Śląsk i Zagłębie Dąbrowskie w imieniu utworzonego przez ZSRR komunistycznego Rządu Tymczasowego. Miesiąc później mianowano go wojewodą śląsko-dąbrowskim. Funkcję tę pełnił do roku 1948.

Jako członek najwyższych władz Polskiej Partii Robotniczej był na tym terenie głównym ośrodkiem władzy, o faktycznych rozmiarach wykraczających poza formalne kompetencje wojewody. Siłą rzeczy Zawadzki firmował swoim nazwiskiem wszystkie działania realizowane na tym obszarze, w tym terror urzędów bezpieczeństwa i akcje represyjne. W tym czasie, m.in. zimą 1945 r., uwięziono oraz zesłano do sowieckich łagrów tysiące mieszkańców Górnego Śląska. Działania te objęły nie tylko członków podziemia niepodległościowego i opozycji politycznej ale także niezaangażowaną w żadną działalność ludność cywilną, w tym górników, których wykorzystano jako siłę roboczą przy budowie sowieckiej gospodarki.

Zawadzki był konsekwentnym orędownikiem wykorzystywania aparatu państwowego również do rozprawy z jawną opozycją polityczną w postaci Polskiego Stronnictwa Ludowego. Np. podczas Plenum KC PPR w październiku 1945 r. mówił: „Istnieje pewna podstawa do walki z PSL dlatego, że wszystkie siły reakcyjne skupiają się w PSL, że idą do PSL akowcy, a Kiernik i Mikołajczyk świadomie liczą na te elementy. […] Byłoby niesłusznym gdybyśmy posiadanego aparatu administracyjnego nie wykorzystali do walki z PSL. Należy stawiać PSL przeszkody na każdym kroku. […] Partia nasza nie może oddać hegemonii, zwłaszcza w obecnej szczególnej sytuacji”.

W kolejnych latach stalinizmu był w dalszym ciągu członkiem najwyższych władz partyjnych i państwowych. W 1948 r. powrócił do Warszawy. W latach 1948–1954 był członkiem Biura Organizacyjnego Komitetu Centralnego PZPR, członkiem KC PZPR oraz członkiem Biura Politycznego i sekretarzem KC PZPR. Od 1949 r. był jednocześnie wicepremierem, później przewodniczącym Centralnej Rady Związków Zawodowych, a w latach 1950–1952 ponownie wicepremierem komunistycznego rządu. Jako członek najwyższych władz partii był współodpowiedzialny za zbrodnicze metody sprawowania władzy w tym okresie. Funkcje partyjne i państwowe łączył z przydzieloną mu funkcją posła w Krajowej Radzie Narodowej. Ponownie przydzielono mu mandat poselski w sfałszowanych wyborach do Sejmu Ustawodawczego w 1947 r. i w „wyborach” do Sejmu PRL w 1952 r.

Zawadzki współkształtował powojenną działalność partii i struktur państwowych. Jako wysoki funkcjonariusz stalinowskiej Polski był współodpowiedzialny za zbrodnie stalinizmu, terror, łamanie praw człowieka. Od listopada 1952 r. był formalnie głową komunistycznego państwa jako przewodniczący Rady Państwa PRL. Od roku 1954 był członkiem władz i przewodniczącym utworzonego przez komunistów Ogólnopolskiego Komitetu Frontu Narodowego, a następnie Ogólnopolskiego Komitetu Frontu Jedności Narodu. Zmarł 7 VIII 1964 r. w Warszawie."
Materiał IPN.
_________________
"idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
Bądź wierny Idź''
Zbigniew Herbert
 
 
vidi50 

Pomógł: 1 raz
Wysłany: Nie 17 Mar, 2013 19:52   

Krasicki...Janek Krasicki....Ciągle o Jasiu...A o gościu,który za litra zjadł kota w dzierzgońskiej restauracji, to ijuż nikt nie pamięta...:)
'To tak dla rozluźnienia powagi...Temat "Bohaterowie Dzierzgonia" brzmi tu ni jak a ta rozprawka o Krasickim,to nie na Dzierzgoń a na kraj....W mi znanej historii Dzierzgonia i Christburga nijak bohaterów doszukać się nie mogę...
Z pewnością nie będzie nim Wielki Komtur Szatny,słynący z pazerności,którego diabły(po jego śmierci) w lochach go odwiedzały...(Nie wiem tylko po co go odwiedzały w tych lochach,skoro powinien w piekle siedzieć).
Chyba też nie będzie nim starosta Achacy Cema,(bogacz) który pojął za żonę Kasię Zawadzką z Waplewa, a ta dowiedziawszy się że ma schizę,po trzech latach uzyskała rozwód.
Zapewne bohaterami nie będą też sądownicy, z ruin dzierzgońskiego zamku(mieścił tam się sąd), którzy skazywali okoliczne baby na spalenie(chodzi o te posądzone o czary jak np: Ewę z Andrzejewa).

Jak by nie patrzeć,o bohaterów tu trudno...

W czasach napoleońskich był tu Lazar (klasztor),prawdopodobnie z przymusu,bo miejscowi opór Napoleonowi stawiali.(niejaki Kossakowski szarżą porządki tu uczynił). Później to ino Prusy i Niemcy.


W plebiscycie w 1920 roku ,ponad 90% mieszkańców opowiedziało się za Niemcami.

Jak by nie patrzeć,to bohatyrow wypatrzeć tu ni jak...:)

(Proponuję likwidację tego wpisu,łącznie z moim. Pozdrawiam.)
Załączam do tekstu już znaną rycinę Christburga, która też bujdą co do realów zapewne jest...:)

img026m.jpg
Plik ściągnięto 2996 raz(y) 81,69 KB

_________________

 
 
Orselen
[Usunięty]

Wysłany: Pon 18 Mar, 2013 09:58   

Cytat:
Dzierzgoń Osiedle Janka Krasickiego: (Jan Krasicki - agitator stalinowski, funkcjonariusz Komsomołu, agent NKWD i bojówek PPR)
Dzierzgoń, ul. gen. Aleksandra Zawadzkiego: (Aleksander Zawadzki - Przed wojną agent sowieckiego wywiadu skazany w 1938r. za działalność przeciw niepodległości państwa polskiego, wysoki funkcjonariusz stalinowskiej Polski, współodpowiedzialny za zbrodnie stalinizmu, terror, łamanie praw człowieka.)

Jak długo w naszych miastach i miasteczkach będą jeszcze straszyły te postacie stalinowców tak honorowane do dzisiaj.
vidi50 napisał/a:
... Proponuję likwidację tego wpisu ...
Może jednak nie likwidować.Jak nie będzie się przypominać prawdziwych życiorysów tych postaci, to i Wasze wnuki będą składać kwiatki pod takimi bohaterami.
 
 
Wiar 


Pomógł: 1 raz
Wysłany: Wto 19 Mar, 2013 14:58   

Bohaterowie Dzierzgonia

nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku
Zbigniew Herbert

BOHATEROM poświęcone były trzy tematy, chociaż zapewne było ICH więcej...
Siostra Witkowska - usuwany, wrzucony do śmietnika przez nieznanych sprawców...
Żołnierze 5 Brygady Wileńskiej - przesunięty...
Pozostał o ks. Boguckim, może dlatego, że jednak budował pałac Stalina...

Część młodzieży z Dzierzgonia uznała jednak ostatnio, że coś jest nie tak i domaga się patriotycznego pomnika...
_________________
"idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
Bądź wierny Idź''
Zbigniew Herbert
 
 
Hagedorn 
Administrator



Pomógł: 28 razy
Wysłany: Pon 25 Mar, 2013 11:37   

Wiar napisał/a:
usuwany, wrzucony do śmietnika przez nieznanych sprawców...

nie ma takich na tym forum!
do śmietnika tematy wyrzucają administratorzy i moderatorzy ;-)
_________________

 
 
Wiar 


Pomógł: 1 raz
Wysłany: Sob 07 Lut, 2015 17:01   

Kropla drąży skałę...
Po latach wpłynęły wreszcie wnioski aby zmienić ulicę gen. A. Zawadzkiego na Tadeusza Zawadzkiego Zośkę a Janka Krasickiego na biskupa Ignacego Krasickiego...
Wprawdzie przed laty raczej myślałem o Kazimierzu Zawadzkim ale w drugim przypadku jesteśmy zgodni...
Gdy Ktoś chciał wesprzeć propozycję zmian poprzez e mail, telefon lub osobisty kontakt, namiary poniżej
Przewodniczący Rady Miejskiej - Zbigniew Przybysz
Tel. 55 276 2501
Pokój nr 9 (parter)
e-mail:rada.miejska@dzierzgon.pl
Godziny przyjęć interesantów: w każdą środę w godzinach od 15:00 do 16:00

Może skwer koło poczty mógłby być przy okazji nazwany 5 Brygady Wileńskiej, jakiś gratisowy głaz narzutowy i tablica pamiątkowa poświęcona szwadronom i patrolom Brygady Łupaszki...
_________________
"idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
Bądź wierny Idź''
Zbigniew Herbert
 
 
Wiar 


Pomógł: 1 raz
Wysłany: Nie 08 Lut, 2015 14:25   

Projekt tablicy

„żyli prawem wilka”
Zbigniew Herbert

Przedwojenny orzełek żołnierski z czapki
Ryngraf Matka Boska Ostrobramska
Odznaka Brygady Krzyże Wiwulskiego

PAMIĘCI ŻOŁNIERZY NIEZŁOMNYCH
ANTYKOMUNISTYCZNEGO PODZIEMIA
5 BRYGADY WILEŃSKIEJ ARMII KRAJOWEJ
MJR ZYGMUNTA SZENDZIELARZA „ŁUPASZKI”

3 SZWADRONU WACHM./PPOR. LEONA SMOLEŃSKIEGO „ZEUSA”
4 SZWADRONU WACHM./PPOR. HENRYKA WIELICZKI „LUFY”
5 SZWADRONU PPOR. ZDZISŁAWA BADOCHY „ŻELAZNEGO”
PATROLU PPOR. FELIKSA SELMANOWICZA „ZAGOŃCZYKA”
PATROLU SIERŻ. JÓZEFA BANDZO „JASTRZĘBIA”

1946* Dzierzgoń 3 czerwca *2016

Może jakiś koncert zorganizowałby Dzierzgoński Ośrodek Kultury 1 marca, którego dochód byłby przeznaczony na koszt ewentualnej tablicy pamiątkowej a może jakiś Sponsor...
_________________
"idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
Bądź wierny Idź''
Zbigniew Herbert
 
 
vidi50 

Pomógł: 1 raz
Wysłany: Pon 09 Lut, 2015 00:18   

Mój tato, wrócił do Polski po wojnie z Anglii...W porcie gdyńskim przywitali go, w/g jego relacji: "Jacyś mundurowi, niezbyt dobrze ubrani". Przyczepili się do orła w koronie na czapce taty. Niezbyt rozumiał te "pretensję" o szczegóły ...Odpowiedział krótko i treściwie : "Zostałem wydelegowany z armii do domu i tak dojadę. Tam mundur zdejmę".. Jak potem żył i pracował ,to inne opowiadanie...Jedno pewne...Ciągle był na cenzurowanym.

Brygady Wileńskie, które po demobilizacji w lubelskim dotarły na Pomorze,miały już ograniczone terytorium działania. Funkcjonowały w tożsamości mieszkańców jako "bandy",bo tak propaganda przedstawiała ich w radiu i prasie..Prawdopodobnie nie sprzyjała już im ludność napływowa z byłych wschodnich granic Polski. Nieliczna ludność tubylcza, t. zw. "autochtoni", byli zbyt przestraszeni ,by angażować się przeciw nowej władzy. Ci którzy pomagali resztkom tych oddziałów, byli bardzo nieliczną grupą...Struktury AK w tym czasie bardzo topniały, a nowa władza odnosiła sukcesy w likwidowaniu tych struktur. /Mój stryj , wydany przez jakiegoś młokosa po krótkich torturach, poszedł do więzienia na 8 lat./ Po potyczce w Tulicach,brygada upadła... Miejscowi po wojnie opowiadali,że mieli czasową kryjówkę w gajówce w lesie. Faktycznie gajówka ta była Leśniczówką Tulice Małe do czasów omawianych. Później stała się gajówką a Leśniczówkę nową stworzono z gospodarstwa rolnego nad jeziorem. Opowiadano po wojnie nam miejscowym bajtlom, przeróżne historyjki o tej "bandzie" w Tulicach....A to, że osaczeni dzielnie się bronili... a dziewczyna broniąc dowódcę strzelała krzycząc: - "UB ,to najgorsze świnie...!!!"

Pomimo wiedzy ,którą posiadam,dalej nie widzę związku w szczególnym upamiętnianiu wymienianych powyżej brygad...Moim skromnym zdaniem ,działalność tych brygad w omawianym okresie była epizodyczna.
_________________

 
 
Wiar 


Pomógł: 1 raz
Wysłany: Pon 09 Lut, 2015 11:02   

Wypowiedź zawiera szereg błędów...
Oczywiście nie wszyscy muszą popierać upamiętnienie 5 Brygady...
W Pana przypadku jest to dla mnie oczywiste, ponieważ zawsze przykrywał Pan wypowiedzi na takie tematy...
_________________
"idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
Bądź wierny Idź''
Zbigniew Herbert
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group