Marienburg.pl Strona Główna Marienburg.pl
Nasze Miasto, Nasza Pasja...

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 

Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce dotyczącej "cookies"


Poprzedni temat «» Następny temat
Szymankowo
Autor Wiadomość
Hagedorn 
Administrator



Pomógł: 28 razy
Wysłany: Nie 06 Maj, 2007 12:07   Szymankowo

wyręczę się opisem znalezionym w necie ;-)

Szymankowo (Simonsdorf) jest wsią o takim samym typie rozplanowania jak np. Tropiszewo. Przekształcenia miejscowości nadały jej niejako "dwoisty" charakter: wieś rolnicza oraz związana z funkcją kolejową, dlatego też musi być podwójnie waloryzowana i oceniana w regionie. Pierwsze zmiany nastąpiły w momencie zlokalizowania tu dużego węzła kolejowego trasy Berlin-Prusy Wschodnie. Powstał wówczas bardzo duży kompleks zabudowy urządzeń kolejowych, a w latach 30-tych XX w. zespół szkoły z urządzeniami towarzyszącymi w pobliżu stacji kolejowej. Zaliczyć należy go do jednego z najcenniejszych w regionie. Wieś Szymankowo znana jest również z uwagi na swoją rolę w historii II-giej wojny światowej. Tragiczne wydarzenia pierwszych dni wojny związane są bezpośrednio z rolą jaką pełniło Szymankowo. Przypomnijmy - tuż przed świtem 1 września 1939 roku od strony Elbląga został zapowiedziany tranzytowy pociąg towarowy do Gdańska. W pociągu znajdowali się ukryci żołnierze hitlerowscy, których zadaniem było opanowanie niezmiernie ważnych, z wojskowego punktu widzenia, mostów tczewskich. Gdyby to się udało, transporty wojska i z zaopatrzeniem dla walczących oddziałów Wermachtu mogłyby kursować bez przeszkód. Tędy bowiem wiódł Korytarz Pomorski z Królewca i Olsztyna do Gdańska. Plan Niemców nie udał się, bo kolejarze i inspektorzy celni w Szymankowie wykryli podstęp Niemców i skierowali pociąg na boczny tor, powiadamiając jednocześnie o tym fakcie polskich żołnierzy, których zadaniem była obrona mostów, a w ostateczności ich zniszczenie. Uprzedzeni żołnierze z 2 Baonu Strzelców, a także z 15 Batalionu Saperów z Torunia pod dowództwem ppor. Norbeta Juchtmana, odparli atak nieprzyjaciela oraz wysadzili mosty w powietrze. Warto też przywołać bardzo ważną rolę, jaką odegrał w obronie i zniszczeniu Mostów Tczewskich podpułkownik Janik, dowódca 2 Baonu Strzelców.

W odwecie za niepowodzenie tej operacji, grupa członków NSDAP wymordowała w Szymankowie polskich kolejarzy, członków ich rodzin i celników. Z rąk hitlerowskich oprawców wczesnym rankiem 1 września 1939 roku zginęli:
Zawiadowca stacji - Paweł Szczeciński
Jego siostra - Helena Szczecińska,
Asystent - Alfons Runowski,
Dyżurny ruchu - Albert Wigorski,
Zawiadowca Odcinka Drogowego - Mieczysław Olszewski,
Kasjer Biletowy - Marian Chmielecki,
Nadzorca przewozów - Alfons Łukowski,
Torowy - Jan Izydor Żelewski,
Nastawniczy - Maksymilian Gołębiewski,
Nastawniczy - Roman Grubba,
Zwrotniczy - Paweł Kraiński,
Zwrotniczy - Paweł Ploc,
Kasjer biletowy z Kałdowa - Artur Okroy,
Restaurator dworcowy - Anatol Aureli Strzęmpkowski,
- Elżbieta Lesnau,
- Eugeniusz Jaroszyński,
- Ignacy Waliszewski,
- Mieczysław Strąpkowski,
- Władysław Łukowski,
- Władysław Kamieński,
- Stanisław Szarek,
- Jan Michalak,
- Brunon Ślusarczyk,
oraz nieznany z nazwiska oficer WP o pseudonimie - "Kordian"

Wszystkich zamordowanych wrzucono do przydrożnego rowu i umieszczono napis: "Tu spoczywa Polska Mniejszość Narodowa". Tuż po wojnie miejsce to upamiętniono tablicą pamiątkową zaś zwłoki ekshumowano i pochowano na cmentarzu w Gdańsku - Zaspie.

Simonsdorf.jpg
Plik ściągnięto 8167 raz(y) 63,9 KB

Szymankowo 01.jpg
dawny budynek poczty (dziś mieszkalny) od ulicy - widoczny dobrze zachowany napis "Postamt"
Plik ściągnięto 8167 raz(y) 81,88 KB

Szymankowo 02.jpg
od strony torów ciągle czytelny napis "Kaiserliches Postamt"
Plik ściągnięto 8167 raz(y) 84,56 KB

Szymankowo 03.jpg
Plik ściągnięto 8167 raz(y) 84,52 KB

Szymankowo 04.jpg
Plik ściągnięto 8167 raz(y) 74,38 KB

Szymankowo 05.jpg
budynki stacyjne
Plik ściągnięto 8167 raz(y) 75,82 KB

Szymankowo 06.jpg
uroczy dom mieszkalny
Plik ściągnięto 8167 raz(y) 78,06 KB

Szymankowo 07.jpg
na budynku gimnazjum opodal stacji PKP odnowiony herb Wolnego Miasta Gdańska, do którego Szymankowo należało w latach 1919-1939
Plik ściągnięto 8167 raz(y) 85,18 KB

_________________

 
 
MrKłosik 
Mistrz
Inwestycji


Pomógł: 3 razy
Wysłany: Sob 14 Lis, 2009 16:04   

Hagedorn napisał/a:
Nastawniczy - Maksymilian Gołębiewski,

Pochwale się :mrgreen: To był pierwszy mąż siostry mojej prababci :-P
_________________

"Nie to, co już wiemy, lecz to, co chcemy wiedzieć - świadczy o naszej mądrości." - Władysław Grzeszczyk

"Co ludzi najchętniej nazywają głupotą? Mądrość, której nie rozumieją." - Marie von Ebner-Eschenbach
Ostatnio zmieniony przez MrKłosik Sob 14 Lis, 2009 16:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
kyrtap 
młody malborczyk


Wysłany: Sro 22 Maj, 2013 21:23   tu mieściła poczta!

Oj chyba coś zapomnieli ;-)
Jak byłem małym (od urodzenia), zdjęcie Szymankowo 06.jpg, widać budynek mieszkalny, ale też pamiętam tu mieściła poczta, wejście tam gdzie czerwone drzwi i schody.
Na szczęście pamiętam dokładnie razem z mamą coś wysłaliśmy list w kasie, jak wejdziemy schody, potem wejdziemy do środka potem po lewej i jest poczta, jak od drzwi jest prosto, jest zupełnie pusta, a podłoga to były dywany plastikowe imitujące drewno, poza tym w środku poczty były telefony, w którym można zadzwonić do kogoś, można było nadawać paczkę, poczta jest małym pomieszczeniem.
Obecnie nie wiem czy nadal jest otwarty (może to dziwne pytanie :mrgreen: ), ale na pewno jest nieczynny, bo nie widzę ktoś wszedł do środka budynku poczty.
_________________
1 dni dookoła Malborka i i love Malbork!
 
 
 
Piotr_K 

Wysłany: Pią 20 Gru, 2013 03:45   Szymankowo - II wojna światowa wybuchła też w Szymankowie

Szymankowo – wieś pomiędzy Tczewem, a Malborkiem. W okresie II Rzeczypospolitej wieś ta nosiła nazwę Simonsdorf /Szymonowo/ i wchodziła w skład Wolnego Miasta Gdańska. Simonsdorf był bardzo ważnym węzłem kolejowym na przebiegającej tędy magistrali kolejowej Berlin – Królewiec. To tu rozpoczęła się najstraszliwsza z wojen.



Uploaded with ImageShack.us

W Szymankowie funkcjonowała polska placówka celna, strzegła ona polskich interesów celnych na terenie W.M.G., podobne placówki istniały w innych miejscowościach rozlokowanych wzdłuż rzeki Nogat. W wyniku Traktatu Wersalskiego obszar celny Gdańska podporządkowano Polsce, na terenie Wolnego Miasta obowiązywały polskie taryfy celne. Jednocześnie mieszkańcy W.M.G. otrzymali przywilej sprowadzania towarów bez cła na własny użytek. Niestety, wykorzystywali oni tą sytuację i nie oclony zakupiony towar odsprzedawali w głąb Polski. W ten sposób doszło do powstania, ogromnego przemytu, którego skutki ponosił polski skarb państwa. Tak powstała „gdańska dziura celna”. Do przeciwdziałania tej sytuacji, ograniczenia skali przemytu strona polska skierowała na teren Wolnego Miasta polskich inspektorów celnych, których zadaniem był właściwy nadzór nad pracą gdańskich funkcjonariuszy celnych.

Gdańsk posiadał własna służbę celną składającą się z funkcjonariuszy narodowości niemieckiej, którzy nie dbali właściwie o interes polskiego skarbu, stąd wynikła konieczność wzmocnienia polskiego nadzoru. Polscy inspektorzy celni kierowani na teren W.M.G. rekrutowali się z oficerów Straży Granicznej, formalnie podlegali oni Inspektoratowi Ceł, ale nieformalnie byli podporządkowani polskiemu wywiadowi.

Od samego początku inspektorzy spotkali się z niechęcią niemieckiej ludności, ponieważ ukrócili oni, uprawiany przez nich proceder. Tym samym pozbawili ich intratnego źródła dochodu. Im bliżej wojny atmosfera wrogości, jaka się wytworzyła pomiędzy inspektorami, a ludnością niemiecką się nasilała.

W dniu 01.08.39r. zgodnie z rozkazem gen. Czumy - o ewakuacji rodzin strażników, Ignacy odprawił żonę z pięciorgiem własnych dzieci, z szóstym dzieckiem żona była w ciąży, do swych rodziców. Sam zaś w tajemnicy przed najbliższymi zgłosił się do służby na teren W.M.G. Został mianowany polskim inspektorem celnym i skierowany do placówki w Szymankowie. Zadaniem polskich inspektorów było nie tylko sprawowanie nadzoru celnego. Inspektorzy mieli też zadania wywiadowcze. Dowództwo W.P. interesowało jakimi silami dysponują Niemcy na terenie Gdańska, jak silnego ataku mogą się z tej strony spodziewać? Bardzo ważną rolę odgrywały też mosty tczewskie, polskie dowództwo przywiązywało do nich wielką wagę.

W marcu 1939r. dowódca Armii Pomorze gen. Bortnowski nakazał je zaminować, chodziło o to, aby w porę je wysadzić i nie dopuścić do wkroczenia Niemców z tej strony do Polski oraz wyeliminować możliwość przerzutu poprzez te mosty wojsk niemieckich z Rzeszy do Prus, co równałoby się silnym atakiem na Polskę od północy i oskrzydleniem polskich armii. W związku z tym celnikom z Szymankowa wydano rozkaz bacznego lustrowania torowiska ze strony Malborka i informowania o wszystkich nietypowych zajściach saperów w Tczewie. Liczono się z możliwością przerwania łączności telefonicznej, w związku z tym inspektorów wyposażono w rakiety świetlne za pomocą których mieli oni ostrzec obsadę mostów o nadchodzącym niebezpieczeństwie.

Dowództwo Wehrmachtu także zdawało sobie sprawę z militarnego znaczenia mostów tczewskich, w związku z tym opracowali oni plan ich zdobycia któremu nadali kryptonim „Dirschau”- był to element planu ”Fall Weiss”. Aby zdobyć mosty hitlerowcy posunęli się do podstępu.

Dzień wcześniej 31.08.39r. o godz.22.00 poprosili stację kolejową w Tczewie o przysłanie do Malborka dwóch parowozów w celu przetransportowania wagonów z bydłem. Polscy kolejarze oba parowozy wraz z obsługą wysłali, aby nie podsycać napiętej sytuacji. W Malborku, Niemcy polskich kolejarzy aresztowali, zdjęli z nich mundury w które ubrali niemiecką drużynę parowozową.

O godz.4.00 pociąg nr 963 z niemieckimi kolejarzami w polskich mundurach i ukrytą w wagonach zamiast bydła, specjalną jednostką Wehrmachtu ruszył z Malborlka w kierunku Tczewa z zamiarem opanowania mostów.

Rozpoczęła się operacja „Dirschau”.

1 września 1939 r. o godzinie 3.00 ze stacji Tczew ( przeciwległy kierunek do pociągu który wyjechał z Malborka ) wyruszył do Malborka parowóz TY 685 po odbiór turnusowego pociągu tranzytowego nr 965. Prowadzili go maszyniści: Bazyli Sakowicz i pomocnik Brunon Grenz. Jeździli od lat tym szlakiem i dokładnie znali jego trasę. Tym razem stwierdzili, że "coś wisi w powietrzu".

Most na Wiśle był strzeżony. Posterunki wojskowe wzmocnione. Na telefoniczny rozkaz dyżurującego na dworcu tczewskim, por. Antoniego Lebiedzia, polscy żołnierze z 2 Batalionu Strzelców otworzyli bramy i TY 685 wjechał na terytorium WM Gdańska. Minął położone tuż za Wisłą Lisewo, Szymankowo i dotarł do Kałdowa. Na semaforze przed stacją maszynista dostrzegł czerwone światło. Sakowicz zatrzymał parowóz około 100 metrów przed semaforem. Zauważył, że z Malborka wyjechał już w kierunku Tczewa pociąg tranzytowy nr 963, który planowo miał prowadzić, na parowozie TY 521, jego kolega – maszynista Franciszek Wojciechowski i pomocnik Matuszka. Uspokojony obserwował zbliżający się pociąg. Niby wszystko się zgadzało, ale żaden z dwóch ludzi, prowadzących pociąg w polskich mundurach kolejowych, nie był Wojciechowskim ani Matuszką. Obsługę pociągu stanowili bowiem zupełnie nieznani ludzie. Zaskoczony Sakowicz gorączkowo próbował rozwiązać zagadkę. W tej samej chwili otrzymał cios w kark. Odwracając się z podniesionymi rękoma ujrzał przed sobą dwóch uzbrojonych ludzi w niemieckich mundurach, z trupimi czaszkami na czapkach i cywila z pistoletem w ręku.

O godz. 4.20 pociąg ten ( z Malborka ) wjechał na stacje w Szymankowie,
równocześnie z wjazdem pociągu, do budynku szymankowskiego dworca wkroczyli miejscowi hitlerowscy bojówkarze. Ich celem było obezwładnienie przebywających tu Polaków. Polacy nie dali się zaskoczyć, inspektorzy Szarek i Wasielewski zdążyli wystrzelić rakietę, którą dostrzegli saperzy przy tczewskim moście. Kolejarze zaś zdołali przestawić zwrotnicę, tak, że pociąg z Niemcami wykoleił się, dzięki temu saperzy mieli wystarczająco dużo czasu do przygotowania mostów do wysadzenia. Wasielewski i Szarekzostali zabici przez hitlerowców zaraz po wystrzeleniu rakiety ok. 4.30.



Uploaded with ImageShack.us

Kiedy mosty w Tczewie wyleciały w powietrze hitlerowcy w Szymankowie wpadli we wściekłość, urządzili na Polaków polowanie, zabijali ich gdzie popadnie – w miejscach pracy, w mieszkaniach.
Tego ranka w Szymankowie zamordowano 21 Polaków, był to pierwszy mord tej wojny, zginęli z powodów rasowych – za to, że byli Polakami.Wieczorem niemieccy kolejarze zakopali zwłoki pomordowanych na skraju wsi, na mogile postawili tablicę z napisem „tu leży polska mniejszość narodowa”. Na grobie Polaków urządzili też śmietnik. Po wojnie miejsce to uprzątnęli tczewscy kolejarze,postawili pomnik.

Lista pierwszych ofiar II wojny światowej i pierwszego mordu II wojny światowej z Szymankowa

Inspektorzy celni:
Stanisław Szarek
Władysław Kamiński
Jan Michalak (imię podaje tylko W.Tym)
Eugeniusz Jarczyński (kierowca)
Ignacy Wasielewski (ur. 31.07.1893 r.)

Kolejarze:
Roman Grubba - zwrotniczy (ur. 15.10.1909 r.)
Artur Okroy - kasjer biletowy (ur.28.02.1909 r.). Żonaty.
Jan Izydor Żelewski - torowy (ur. 11.05.1900 r.). Samotny.
Paweł Plath - zwrotniczy II klasy (ur. 25.09.1912 r.). Żonaty, jedno dziecko.
Paweł Kraiński - zwrotniczy II klasy (ur. 29.08.1900 r.).Żonaty, bezdzietny.
Paweł Alfons Szczeciński - zawiadowca stacji II klasy (ur. 30.10.1908 r.). Samotny.
Gerard Albert Wilgorski - adiunkt, dyżurny ruchu (ur. 19.09.1919 r.). Samotny.
Marian Chmielecki - starszy asystent, p.o. kasjera biletowego (ur. 3.01.1890 r.). Samotny.
Marian Gołembiewski - nastawniczy (ur. 4.11.1908 r.)
Alojzy Alfons Łukowski - nadzorca przewodów (ur. 9.11.1911 r.). Samotny.
Mieczysław Olszewski - zawiadowca odcinka drogowego II klasy (ur. 1.06.1913 r.). Samotny.
Alfons Runowski - asystent, p.o. dyżurnego ruchu (ur. 4.11.1910 r.). Samotny.
Aureli Antoni Strzempkowski - restaurator dworcowy (ur. 29.04.1892 r.)

Inni:
Elżbieta Lessnau z domu Torlińska - żona kolejarza Alfonsa (ur. 6.01.1917 r.). Była w ciąży.
Helena Szczecińska - siostra zawiadowcy stacji (ur. 18.02.1901 r.)
NN "Kordian" - oficer polskiego wywiadu (podaje go A. Męclewski)



Uploaded with ImageShack.us

Link do artykułu - http://lestat.salon24.pl/...a-w-szymankowie

Jest tez opisana niesamowita historia pana Erwina Karczewskiego - nadaje się na film

I tu historia mogłaby się zakończyć , ale polskie losy z Wolnego Miasta Gdańsk ………….. i wracamy do Erwina Karczewskiego

14 letni Erwin został 1 września zatrzymany pod zarzutem szpiegostwa przez hitlerowców bo był obywatelem WMG , a działał na rzecz Polski .

- Zawieźli mnie do siedziby gestapo w Gdańsku. Tam wydano na mnie wyrok śmierci - wspomina. - Wyroku nie wykonano. Trafiłem do obozu koncentracyjnego Stutthof

Gdy minęło jedno piekło (wojna), zaczęło się kolejne - Polski Ludowej... Notabene, Erwin Karczewski przyszedł na świat w Piekle (dziś gmina Sztum).

Po wojnie zjawił się na jednej z pierwszych uroczystości w Szymankowie upamiętniających ofiary 1 września. Podczas apelu poległych na własne uszy usłyszał: "Erwinie Karczewski, stań do apelu"...

- No to wystąpiłem i powiedziałem: "Jestem" - wspomina. W ten sposób ze "świata zmarłych - pomordowanych" oficjalnie wrócił do życia. I już tego dnia, gdy przypomniał o sobie, "zaopiekował się" nim Urząd Bezpieczeństwa.

- Z Szymankowa wracałem pociągiem do domu w Kołobrzegu, gdzie wtedy mieszkałem. Ale dojechałem tylko do Tczewa, bo tam wyciągnęli mnie z pociągu panowie z UB - opowiada.

- Dostarczyli mnie do Starogardu, gdzie czekał citroen z gdańską rejestracją, z dwoma innymi panami. Zawieźli mnie do Kocborowa (szpital psychiatryczny pod Starogardem Gd. - dop. red.) na ściśle zamknięty oddział, umieścili tam na sześć tygodni, nikogo nie informując. Przypadek sprawił, że pracowała tam mojej matki siostra, która powiadomiła moją żonę.

Po wyjściu z Kocborowa jego życie nie było usłane różami.

- W godzinę nie da się opowiedzieć o szykanach, które mnie spotkały... Chcieli mnie zwerbować jako konfidenta, ale nigdy się nie ugiąłem - mówi pan Erwin.

Kierunek: Berlin Zachodni

W końcu tzw. aparat władzy uznał, że w Polsce nie ma miejsca dla tego człowieka.

- W 1973 roku wyrzucili mnie z kraju z zieloną kartą, biletem w jedną stronę, bez prawa powrotu. Z Kołobrzegu udałem się do Warszawy. Tam dwóch panów wsiadło ze mną do pociągu i zawieźli do Berlina Wschodniego. Na tym dworcu wyskoczyli, a ja pojechałem dalej, do Berlina Zachodniego - opowiada.

W Niemczech osiedlił się w Erlangen, miasteczku w Bawarii. Kiedy tylko może, powraca w rodzinne strony. W 2007 roku uczestniczył w uroczystości pod pomnikiem Celników Polskich w Kałdowie - w 68 rocznicę wybuchu II wojny światowej . Otrzymał Honorową Odznakę "Zasłużony dla Służby Celnej".


I to już koniec tego najdłuższego popełnionego przeze mnie wpisu w S24 , BARDZO ZACHĘCAM do przeczytania wspomnień

Erwina Karczewskiego - masz pół godziny kliknij zaręczam WARTO , pisał je we wrześniu 1969 roku w XXX rocznicę wybuchu II wojny światowej , jako świadek zdarzeń i miejsca w którym wojna się rozpoczeła , nie wiedząc , że za 4 lata zostanie z Polski wyrzucony oraz inne opracowanie o Karczewskim dla młodziezy może być szokujące.
Ostatnio zmieniony przez Piotr_K Pią 20 Gru, 2013 03:51, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group