Marienburg.pl Strona Główna Marienburg.pl
Nasze Miasto, Nasza Pasja...

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 

Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce dotyczącej "cookies"

Chronimy Twoją prywatność
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w temacie o RODO


Poprzedni temat «» Następny temat
Skarby sztuki
Autor Wiadomość
Ewingi 
Ewingi

Pomógł: 2 razy
Wysłany: Sob 22 Lis, 2008 10:44   Skarby sztuki

Załączam artykuł Leszka Adamczewskiego o dobrach kultury , które znalazły się na terenie powiatu morąskiego w 1945r. Równie ciekawe są losy dzieł sztuki, które znajdowały się na terenie b. powiatu Morąg przed 1945r.

Adamczewski_Wagony z.jpg
Plik ściągnięto 9928 raz(y) 117,14 KB

 
 
Ewingi 
Ewingi

Pomógł: 2 razy
Wysłany: Nie 23 Lis, 2008 00:01   

W nawiązaniu do w/w artykułu chciałbym dodać, że w tomie przygotowanym do druku przez Tadeusza Baryłę, Okręg Mazurski w raportach Jakuba Prawina. Wybór dokumentów, Olsztyn 1996 (Rozprawy i Materiały Ośrodka Badań Naukowych im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie nr 155), s.163 podano, że w miesiącu październiku 1945r. zabezpieczono księgozbiory królewieckie znalezione w kilku miejscowościach pow. morąskiego i pow. rastemborskiego (Z. Licharewa zabezpieczyła większość zachowanych resztek zbiorów bibliotecznych - s.169). Zob. ( 16.X.1945, Olsztyn. Pełnomocnik Rządu RP na Okręg Mazurski płk dr Jakub Prawin do Ministerstwa Administracji Publicznej i Generalnego Pełnomocnika Rządu RP dla Ziem Odzyskanych. Sprawozdanie sytuacyjne za wrzesień.-APO,UP,sygn.32,s.31-38).
 
 
Ewingi 
Ewingi

Pomógł: 2 razy
Wysłany: Nie 23 Lis, 2008 17:26   

Zalewskie dobra kultury powinny powrócić do Zalewa


Zalewski kościół parafialny pod wezwaniem św. Jana Ewangelisty, nieodłączny element miejskiego krajobrazu, jest przede wszystkim namacalną cząstkę historii miasta, które w przeszłości odgrywało znaczącą rolę w dziejach pruskiej krainy.
Budynek kościoła i jego wyposażenie nie ucierpiało znacznie od strasznej pożogi zgotowanej miastu przez Sowietów po jego zajęciu w styczniu 1945r. Nie mniej z dawnego wystroju wnętrza świątyni nie pozostało wiele. Najcenniejsze bowiem dobra, związane z dziejami miasta nad jez. Ewingi nie zachowały się w Zalewie. Chodzi o wiszące na ścianach chóru trzy duże obrazy olejne. Do 1945r. były tam portrety trzech pastorów zalewskich: Davida Pomiana Pesarowiusa (Pesarovius), Johannesa Nebiusa (Nebe) oraz wizerunek arcyprezbitera Gottfrieda Alberta Pauliego. Osoby te były bardzo związane z miastem. Dawid Pomian Pesarowius był w latach 1678-1693 r. tutejszym proboszczem. Sprawował też funkcję pastora polskiego kościoła ewangelickiego oraz asesora konsystorza pomezańskiego w Zalewie. Zmarł 30 sierpnia 1693 r. na dżumę. Więcej o nim i jego korzeniach (rodzina jego kultywowała na Mazurach polską tradycję) napisał K. Skrodzki w Dziejach Ziemi Zalewskiej, Zalewo 2005.
Arcyprezbiter Johann Nebius był także nauczycielem w miejscowej Szkole Prowincjonalnej oraz asesorem Konsystorium Pomezańskiego. Legenda przypisuje mu uratowanie miasta przed hordami wojsk litewskich w czasie okrutnej dżumy, która nawiedziła Prusy na początku XVIIIw. Zalewo opustoszało, gdyż część jego mieszkańców dawno już uciekła, a reszta ukryła się w pobliskim lesie. W mieście pozostał tylko stary kapłan, Johannes Nebius. Rabusie wynosili z kamienic żywność oraz wszelki dobytek i składali wszystko na placu przed kościołem. Wtedy z wieży kościoła odezwał się nagle dźwięk dzwonu, któremu towarzyszyło ludzkie zawodzenie jednego i tego samego straszliwego słowa; „pestilenzia" „pestilenzia" - zaraza, zaraza. Jednocześnie w oknie wieży kościoła ukazała się biała postać, bardziej do zjawy czy ducha podobna, która stojąc z rozportartymi ramionami wydawała owe przerażające wycie. Najeźdźcom zaparło dech w piersiach z przerażenia i zaraz rzucili się do panicznej ucieczki, pozostawiając przed kościołem zgromadzone łupy. Zalewo było wolne i oszczędzone od rabunku. (tłumaczenie Kazimierz Madela, Stary kapłan i żołdacy. Legendy Ziemi Zalewskiej, w Zapiski Zalewskie, nr 6/2004, s.40). Zaraza nie oszczędziła jednak kapłana, który uratował miasto przed grabieżą. Johannes Nebius zmarł 10 listopada 1710 r. Mieszkańcy Zalewa w podziękowaniu za ratunek pochowali dzielnego kapłana na honorowym miejscu w kościele pod ołtarzem. Obraz olejny przedstawiający Johannesa Nebiusa wisiał jeszcze do 1945 r. na północnej ścianie nawy kościoła w Zalewie, obok portretu Pesarowiusa.
Gottfried Albert Pauli był zalewskim proboszczem w latach 1709-1745, pełnił on także funkcje asesora Konsystorium Pomezańskiego.

Aktualnie portret Davida Pomiana Pesarowiusa można oglądać w Morągu! Jest on reprezentacyjnym eksponatem wystawy Sztuka Prus Książęcych XVI-XVIII wieku w Muzeum im. Johanna Gottfrieda Herdera w tym mieście - oddziale Muzeum Warmii i Mazur (II piętro). W sierpniu 2007r. poprosiłem panie pilnujące ekspozycje, o zgodę na zrobienie zdjęcia obrazu. Nie pozwolono mi, dlatego też mogę tylko zamieścić czarno białą reprodukcję K. Prokopowicza. Wiadomo, że powstał on w latach 1690-1693 w królewieckim środowisku artystycznym. Portret jest interesującym artystycznie obiektem malarstwa rodzimego (płótno olejne naklejone na deskę o wymiarach 200x118 cm). Zaznaczają się w nim wpływy sarmatyzmu. Dzieło to poddane zostało pełnej konserwacji w 1970r., opisane zostało też w literaturze naukowej (E., Celińska, K., Wróblewska, Nad ikonografią polskich pastorów ewangelickich, w: Komunikaty Mazursko-Warmińskie, nr 4/1969, s. 493.; E., Celińska, K., Wróblewska, Sztuka dawna w zbiorach muzeów województwa olsztyńskiego. Katalog wystawy z okazji dwudziestopięciolecia konserwacji muzealiów w województwie olsztyńskim czerwiec-listopad 1971r., Olsztyn 1971, s. 16 i 37 – 38).

Jest wielce prawdopodobne, że również zachowały się pozostałe dwa portrety pastorów zalewskich. Leżą zapewne gdzieś w magazynach Muzeum Warmii i Mazur i jak wiele eksponatów, które nigdy nie ujrzą światła dziennego. Niepokoi fakt, że ich stan może być nie najlepszy.
Los zalewskich skarbów nie wzbudził jak dotychczas zainteresowania zalewian. Nie spowodowała tego z rozmachem obchodzona rocznica 700 lecia nadania praw miejskich, trzy lata temu (zasygnalizowano wtedy na łamach rocznicowej monografii Ziemi Zalewskiej ten temat). Również i dziś głucho na ten temat, pomimo, że dzieje miasta są tematem zainteresowania mieszkańców.
Wydaje się, że właściwym i docelowym miejscem eksponowania zalewskich dóbr kultury powinno być miasto nad Ewingi. Tymczasowo sprawę można byłoby rozwiązać, poprzez wykonanie reprodukcji przechowywanych gdzie indziej obrazów. W pierwszym rzędzie dotyczy to portretu Pesaraviusa. Moralny obowiązek powyższego ciąży na obecnym depozytariuszu tego portretu, to jest Muzeum Warmii i Mazur.
W tym miejsce wypada przypomnieć inne głośne próby rewindykacji zabytków w Polsce, w szczególności tryptyku Sąd Ostateczny, Hansa Memlinga z kościoła Marii Panny w Gdańsku (oryginał znajduje się w Muzeum Narodowym, a kopia obrazu w kościele).
Co o tym sądzicie? Pytanie kieruję w szczególności do mieszkańców i władz Zalewa. Może koledzy z Morąga, który szczyci się dziś tym dziełem sztuki, zabiorą w tej sprawie głos?

Pessaravius2.JPG
Plik ściągnięto 9868 raz(y) 96,52 KB

 
 
Ewingi 
Ewingi

Pomógł: 2 razy
Wysłany: Nie 23 Lis, 2008 21:43   

Nieznany XVII-wieczny obraz z pałacu w Markowie na rynku aukcyjnym!

Dziennik Bałtycki z 29 października 2008r doniósł:
Historycy sztuki mówią, że sprawa jest interesująca, jeśli nie sensacyjna. Na rynku aukcyjnym w Europie pojawił się nieznany XVII-wieczny obraz ze szkoły flamandzkiej, przedstawiający wnętrze gdańskiej bazyliki Mariackiej ze słynnym "Sądem Ostatecznym" Hansa Memlinga na pierwszym planie.
- Ten obraz jest prawdopodobnie jedynym ukazującym, jak wyglądało przed czterema wiekami wnętrze bazyliki i jakie miejsce zajmował w niej ołtarz - mówi prof. Juliusz Chrościcki, kierownik Zakładu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego, który podjął się dokładnego zbadania dzieła. - Można go jedynie przyrównać do siedemnastowiecznych malowideł przedstawiających kościoły w Antwerpii. Co ciekawsze, obraz nie jest wymieniany w literaturze przedmiotu!
Dzieło nieznanego mistrza, z tryptykiem Memlinga w roli głównej, należało przed wojną do właścicieli pałacu w Reichertswalde, dziś w Markowie koło Morąga.
Po 1945 roku trafiło do Galerie Moritzburg-Halle, skąd po długich staraniach zostało odzyskane przez potomków przedwojennych właścicieli. To oni zdecydowali o wystawieniu XVII-wiecznego obrazu do sprzedaży. Na rynku aukcyjnym wypatrzył go Mirosław Zeidler, zabytkoznawca, właściciel galerii w Gdańsku. O wyjątkowym dla bazyliki Mariackiej dziele Zeidler zawiadomił ks. infułata Stanisława Bogdanowicza.
- Nigdy nie miałem wątpliwości, że "Sąd Ostateczny" wisiał w bazylice przez 400 lat i właśnie tutaj jest jego miejsce - stwierdza ks. infułat Bogdanowicz. - Na pewno dobrze by było, żeby dokumentujący kilkaset lat historii flamandzki obraz także znalazł się w Gdańsku. Nas na wydanie kilkunastu tysięcy euro nie stać, musimy najpierw wyremontować kościół. Może jednak znajdzie się muzeum albo prywatny nabywca chętny do zainwestowania w sztukę. Warto.
Ksiądz infułat Bogdanowicz marzy o wybudowaniu tuż obok bazyliki Mariackiej muzeum dla "Sądu Ostatecznego". Uzupełnieniem ekspozycji mógłby się stać odkryty właśnie XVII-wieczny "obraz o obrazie".

bazylika_mariacka_199.jpg
Plik ściągnięto 9846 raz(y) 29,71 KB

 
 
Gdańszczanka 
Zwiedzacz


Wysłany: Nie 23 Lis, 2008 21:45   

http://www.marienburg.pl/viewtopic.php?t=4956



i jeszcze z Dziennika Bałtyckiego

http://gdansk.naszemiasto...adcd3a51bcbdc5d

cytuję:

Spotkanie obrazu z Bazyliką Mariacką
wczoraj
Fot. repr.

Niezwykłe wydarzenie szykuje się w poniedziałek w gdańskiej bazylice Mariackiej. Po 350 latach na jeden dzień zawita do niej XVII-wieczny obraz, przedstawiający wnętrze bazyliki ze słynnym "Sądem Ostatecznym" Hansa Memlinga na pierwszym planie.

- Będzie to jedynie krótka prezentacja obrazu , po której zostanie on przewieziony do Torunia - mówi Tomasz Korzeniowski, konserwator Bazyliki Mariackiej. - Tam zostanie on prześwietlony (liczymy, że dzięki temu poznamy autora) i odpowiednio zabezpieczony. Po miesiącu prawdopodobnie już na stałe wróci do Bazyliki.

O odkryciu na europejskim rynku aukcyjnym malowidła pochodzącego z ok. 1650 r. nasza gazeta - jako pierwsza - poinformowała w ostatnich dniach października. Jest to jedyne znane dzieło sztuki, przedstawiające najsłynniejszy gdański tryptyk "Sąd Ostateczny" Hansa Memlinga w miejscu, gdzie wisiał on przez 400 lat!

Przed wojną obraz należał do przed wojną do właścicieli pałacu w Reichertswalde, dziś w Markowie koło Morąga. Odzyskany przez spadkobierców z Galerie Moritzburg-Halle trafił na aukcję, gdzie wypatrzył go Mirosław Zeidler, zabytkoznawca, właściciel galerii w Gdańsku. O znalezisku zawiadomił ks. infułata Stanisława Bogdanowicza., który przyjął informację o odkryciu z dużym entuzjazmem. Niestety, ze względu na remont Bazyliki z żalem zrezygnował z zakupu. Po naszej publikacji na ten temat zgłosił się anonimowy sponsor - gdański przedsiębiorca, który zakupił obraz.

Podczas poniedziałkowej prezentacji, która rozpocznie się o godz. 11.00 prof. Juliusz Chrościcki, kierownik Zakładu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego, który podjął się dokładnego zbadania dzieła przedstawi opinie zachodnich ekspertów oraz ustalenia, potwierdzające tezę, iż malarz rzeczywiście sportretował wnętrze gdańskiego kościoła.

I na koniec ważna informacja - gospodarze zapraszają na spotkanie obrazu z Bazyliką nie tylko dziennikarzy, ale także wszystkich zainteresowanych historią i sztuką mieszkańców Gdańska.
Dorota Abramowicz - POLSKA Dziennik Bałtycki


mam szczęście - mieszkam w Gdańsku :-)
_________________
...ze słońcem w kieszeni i chmurą gradową...
...i mściwym toporem krzyżackim....
Ostatnio zmieniony przez Gdańszczanka Nie 23 Lis, 2008 21:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Anrep 


Pomógł: 5 razy
Wysłany: Wto 25 Lis, 2008 22:09   

Ewingi napisał/a:
Zalewskie dobra kultury powinny powrócić do Zalewa


Wydaje się, że właściwym i docelowym miejscem eksponowania zalewskich dóbr kultury powinno być miasto nad Ewingi. Tymczasowo sprawę można byłoby rozwiązać, poprzez wykonanie reprodukcji przechowywanych gdzie indziej obrazów. W pierwszym rzędzie dotyczy to portretu Pesaraviusa. Moralny obowiązek powyższego ciąży na obecnym depozytariuszu tego portretu, to jest Muzeum Warmii i Mazur.
W tym miejsce wypada przypomnieć inne głośne próby rewindykacji zabytków w Polsce, w szczególności tryptyku Sąd Ostateczny, Hansa Memlinga z kościoła Marii Panny w Gdańsku (oryginał znajduje się w Muzeum Narodowym, a kopia obrazu w kościele).
Co o tym sądzicie? Pytanie kieruję w szczególności do mieszkańców i władz Zalewa. Może koledzy z Morąga, który szczyci się dziś tym dziełem sztuki, zabiorą w tej sprawie głos?


Właściwie trudno z tym dyskutować. Sztuka sakralna chyba najlepiej pasuje do kościołów, tym bardziej jeśli obiekty były z nimi związane.
Co do zwrotu obrazu przez Muzeum Warmii i Mazur to chyba nie ma takiej możliwości prawnej. Obraz pewnie był przejęty po 1945 roku jako mienie poniemieckie. Należy się cieszyć, że jest w Morągu, a nie np. Gdańsku. Tu przynajmniej związany jest z terenem, gdzie był eksponowany. Trochę szkoda, że muzeum w Morągu (jako placówka podległa Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie) niestety nie ma za główny cel gromadzenia pamiątek związanych z powiatem morąskim czy Oberlandem. Wyjazd do Olsztyna obrazów z tutejszych siedzib magnackich o tym świadczy :-/ Z drugiej strony olsztyńskie zbiory na tyle bogate, że w każdej wystawie tematycznej, coś z tych terenów się trafi.

Ważne jest gromadzenie informacji o takich eksponatach np. pochodzących z Zalewa by można było kiedyś pokusić się o zorganizowanie wystawy np. w Morągu (ze względów logistycznych Zalewo raczej odpada).

Jest jeszcze jeden problem z obrazem. Doszło po 1945 r. do zmiany konfesji kościoła, oryginał nie jest tu aż tak potrzebny. Kopia mogłaby wisieć w kościele, istnieje tylko problem sfinansowania. Znowu pewnie nie muzeum, ale jeśli znalazłaby się wola i pieniądze można znaleźć.

Pozdrawiam
_________________
Poszukuję informacji o dawnym powiecie Morąg
 
 
Mark 

Wysłany: Sro 26 Lis, 2008 01:23   

Witam. No to i ja swoje dwa grosze do tematu, zalewskich dóbr kultury,co to powinny wrócić do Zalewa.
Wtórując nieco Anrepowi, proponowałbym raczej cieszyć się z tego, że ocalały portret Pesaroviusa możemy oglądać w muzeum, a nie jak wiele obiektów sakralnych przepadł bez wieści, czy został zniszczony.

Cytat:
Jest wielce prawdopodobne, że również zachowały się pozostałe dwa portrety pastorów zalewskich. Leżą zapewne gdzieś w magazynach Muzeum Warmii i Mazur i jak wiele eksponatów, które nigdy nie ujrzą światła dziennego. Niepokoi fakt, że ich stan może być nie najlepszy.


zamiast domniemywać radziłbym raczej sprawdzić po prostu w muzeum czy takowe sie tam "walają, marniejąc zapewne" tak dla ułatwienia:

Główny inwentaryzator Zbiorów Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie

-realizuje zadania związane z inwentaryzowaniem zbiorów muzealnych. Do szczególnych kompetencji Głównego Inwentaryzatora Zbiorów należy prowadzenie ksiąg inwentarzowych, nadzór nad magazynami muzealiów, prowadzenie inwentaryzacji i załatwianie spraw związanych z ruchem muzealiów. Główny Inwentaryzator pełni funkcję sekretarza Komisji Zakupu Muzealiów
Główny Inwentaryzator Zbiorów:
Ewa Siwczak

tel. (0-89) 527-95-96, w. 47
ach i doskonałą fotografię można otrzymać w muzealnym archiwum za kilka groszy, bo to raczej dyrekcja a nie panie pilnujące sal wystawowych zezwalają lub nie na robienie zdjęć oczywiście bez flesza prawda? ponieważ wszyscy dbamy o to co by nie zniszczyć obiektu. przy okazji coś mi się wydaje że owa Wróblewska, co to badała i jako jedyna wespół z Celińską opracowała w/w portret to wieloletnia wyśmienita historyk sztuki z tego niedobrego muzeum co to przywłaszczyło sobie zalewskie dobro!!!!


Cytat:
Moralny obowiązek powyższego ciąży na obecnym depozytariuszu tego portretu, to jest Muzeum Warmii i Mazur.

Pan wybaczy Panie Ewingi ale większej bzdury to ja dawno nie czytał.
Jaki obowiązek? jaki moralny? Jakim depozytariuszu????
jeśli muzeum jest depozytariuszem , to kto jest właścicielem???
Takim sposobem pojmowania własności to wszyscy jesteśmy depozytariuszami wszystkich dóbr sprzed 1945 roku. Począwszy od portreciuku na ścianie odziedziczonym po dziadku po dom, w którym nie jeden z nas mieszka.
Więc zamiast "uszczęśliwiać" zalewskiego księdza portretem pastora na ścianie kościoła (bo rozumiem miałby wrócić na swoje dawne miejsce, bo chyba nie do biblioteki czy domu kultury) proponowałbym się pocieszyć że ocalał, został zakonserwowany i opracowany i co najważniejsze jest przechowywany w optymalnych warunkach (temperatura, wilgotność, opieka konserwatorska) i nadal możemy popatrzeć na ten piękny portret i zastanawiać się nad treściami na nim zawartymi!!!!
Tak dla wyjaśnienia: Obiekt wpisany do inwentarza muzeum nie może być z niego wykreślony póki istnieje!!!
i jest niesprzedawalny, niewymienialny i nie jest niczyją prywatną własnością, a muzeum (od pań na salach, przez historyków sztuki po konserwatorów )ma obowiązek zapewnić mu optymalne warunki przetrwania.
Właśnie za sprawą ekspozycji takich portretów ( Pesarovius - Zalewo, Epitafium Dohnów - Morąg, Trescho - MIłakowo, Portret Albrechta Hohenzzolerna- Książnik)jest po części regionalnym,"oberlandzkim", wspólnym dla nas mieszkańców tej okolicy.

Cytat:
Trochę szkoda, że muzeum w Morągu (jako placówka podległa Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie) niestety nie ma za główny cel gromadzenia pamiątek związanych z powiatem morąskim czy Oberlandem. Wyjazd do Olsztyna obrazów z tutejszych siedzib magnackich o tym świadczy

Otóż jednym z głównych właśnie ma. Tyle tylko że aby być eksponowane muszą stanowić jakąś część posiadającą wspólną myśl- temat wystawy i oczywiście zostać odpowiednio opracowane i zakonserwowane.
Anrepie:) 22 lata eksponowania galerii portretu holenderskiego to mam wrażenie dość wystarczający okres, tym bardziej że nie ma co narzekać bo galeria ta jest nadal pokazywana tyle że w Olsztynie i to w dużo lepszej oprawie - POLECAM!!!, a w jej miejsce w Morągu nowa wystawa "Z herbem w tle. Portrety i kartusze herbowe szlachty pruskiej"- śmiem twierdzić dużo bardziej oberlandzka niż poprzednia. Ot i słów moich kilka Pozdrawiam
 
 
Andrew 

Pomógł: 4 razy
Wysłany: Sro 26 Lis, 2008 09:28   

Podpisuję się pod Twoją wypowiedzią Mark - pozdrawiam Andrew
 
 
Ewingi 
Ewingi

Pomógł: 2 razy
Wysłany: Sob 29 Lis, 2008 08:59   

Wypowiedź szanownego Mark’a skomentuję później.

Ewingi
 
 
Ewingi 
Ewingi

Pomógł: 2 razy
Wysłany: Sob 29 Lis, 2008 09:05   

Rembrandt w Starym Mieście?

Chciałbym ustosunkować się do informacji od dłuższego czasu już goszczącej na portalu Starego Dzierzgonia, a dot. kościoła pod wezwaniem św. Piotra i Pawła w Starym Mieście, wsi leżącej pomiędzy Starym Dzierzgoniem a Dzierzgoniem.

‘Najwcześniej, bo jeszcze w XVII wieku, od Kiersyt usamodzielniły się Prakwice (niem. Prokelwitz), które stały się siedzibą rodową von Wallenrodow. Von Wallenrodowie w ramach dominium uzyskali także wieś Myślice oraz Stare Miasto i przejęli patronat prywatny nad znajdującymi się tam kościołami gotyckimi. Przyczynili się do pięknego wyposażenia obu świątyń, podobno w Starym Mieście znajdował się nawet obraz Rembrandta wywieziony do Niemiec po 1945 roku przez ostatniego pastora’.


Na ten temat Rembrandta nie ma żadnych wiadomości w regionalnych wydawnictwach niemieckich. Nie chce się wierzyć, gdyby to było prawdą, aby fakt ten był utrzymywany w tajemnicy przez byłych niemieckich mieszkańców Altsatdt. Nie mniej, faktycznie mógł w tym kościele wisieć XVII wieczny obraz, sygnowany inicjałami Rembrandta. Mianowicie kilkanaście dni temu (16.11.2008) na portalu http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci ukazała się takowa notka:

‘Muzealnicy się rozczarowali: żaden ich "Rembrandt" nie jest prawdziwy.
Eksperci ostatecznie potwierdzili obawy Muzeum Państwowego w Schwerinie w Meklemburgii - w tamtejszej Kolekcji Holenderskiej nie ma ani jednego prawdziwego obrazu pędzla Rembrandta. Do takich wniosków doszło siedmiu historyków sztuki i konserwatorów z Holandii, Niemiec i USA, którzy obradowali w Schwerinie podczas weekendu. Żaden z ośmiu "Rembrandtów" z Kolekcji Holenderskiej nie okazał się oryginałem. W przypadku jednego obrazu - portretu starego człowieka - udało się ustalić autora. Był nim współczesny Rembrandtowi Jan Lievens (1607-1674), natomiast umieszczony na obrazie monogram Rembrandta - RHL - jest oczywistym fałszerstwem. Obrazy, których autentyczność zakwestionowali eksperci, książęta meklemburscy kupowali w XVIII wieku w najlepszej wierze jako dzieła słynnego Rembrandta Harmensza van Rijna.’

Można zatem wnioskować, że informacja z portalu Stary Dzierzgoń może odpowiadać prawdzie, aczkolwiek z powodu niepewności co do autentyzmu nie znalazł ten fakt odzwierciedlenie w literaturze przedmiotu i nie przedostał się do szerszej wiadomości. Rodzina Wallenrodów mogła zakupić obraz z inicjałami Rembrandta dla patronowanej prze siebie świątyni, nawet zdając sobie sprawę, że jest to falsyfikat. Dawniej, zapewne nie przyszło nikomu też do głowy, aby roztrząsać autorstwo niewielkiego jak można sądzić obrazu, wiszącego na ścianie kościółka wiejskiego

Więcej na temat dzieł sztuki w tym kościele: T. ChrzanowskiI, Kościół w Starym Mieście pod Dzierzgoniem pw. św. Apostołów Piotra i Pawła - emblematyka w służbie protestantyzmu, w: Sztuka Prus XIII-XIV wieku, Toruń 1994, s. 199-226, ale niestety nie miałem jeszcze okazji zapoznać się z tą pozycją.
Warto byłoby też zajrzeć do A. Boettichera. Bau- und Kunstdenkmaler, t. III -Oberland, s. 7-8.

Może wiecie coś więcej na ten temat ‘Rembrandta’ ze Starego Miasta? Proszę też, jeżeli posiadacie, o zamieszczenie zdjęcia świątyni.

Na koniec opis Starego Miasta ks Jana Wiśniewskiego w: Kościoły i kaplice na terenie byłej diecezji pomezańskiej 1243-1821, Elbląg 1999, s.392-394.

‘STARE MIASTO (Altstadt) [filia parafii dekanalnej Dzierzgoń] — lokacji wsi dokonał komtur Guinter Arnstein z Dzierzgonia dnia 3 maja 1312 roku. Proboszcz otrzymał osiem włók ziemi — ... derselben vryen hubin hat der pfarrer achte und der schulthis vyre... — a to wskazuje na istnienie już wtedy kościoła parafialnego lub jego budowę w najbliższym czasie (na pewno można przyjąć ten czas jako terminus post quem. Kościół został zbudowany z cegły i kamienia polnego w północnej części wsi i otrzymał drewnianą wieżę. Świątynia była z trzech stron otoczona rzeką Dzierzgon. Dziesięcina proboszcza została powiększona przez dochody z kolejnych 10 włók, które 13 lipca 1353 r. otrzymał koło Starego Miasta Hannos Schreiber z Kraszewa (parafia Stare Pole). Do parafii staromiejskiej należał Przezmark, o czym świadczy fakt, że sołtys tej wsi otrzymał w 1404 r. dwie włóki proboszczowskie (staromiejskie), leżące przy granicy wsi Prakowice. Jednakże już w 1437 r. informowano, że proboszcz posiadał ponownie osiem włók kościelnych. Jednakże przed 1530 r. znów należało do niego tylko sześć włók. Parafia miała obsadzony urząd proboszczowski w 1. połowie XVI wieku. Już w 1546 r. wystąpił tutaj ewangelicki proboszcz Mateusz Lange. Jeszcze w czasie wizytacji w 1543 r. proboszcz tutejszy posiadał osiem włók, ale potem przejął je kościół w Dzierzgoniu, a parafia straciła samodzielność i była obsługiwana przez ewangelickiego proboszcza ze Starego Dzierzgonia. Parafia należała do protestanckiej diecezji morąskiej. W 1624 r. starosta sztumski Fabian Czema (zm. 1636 r.) przekazał drewno na odbudowę kościoła, szkoły i plebanii w Starym Mieście. Natomiast rodzina Wallenrodów — właściciele wsi Pachoły — posiadają w tym kościele herb, ponieważ byli patronami tej parafii w latach 1663-1736. W 1736 r. wieś wraz z Prakwicami kupił burgrabia Krzysztof Dohna, co ostatecznie przesądziło o protestanckim charakterze tych miejscowości. Warto dodać, że w Starym Mieście wbrew paktom bydgoskim zawartym w tej sprawie w 1657 r., książę urządził miejsce targowe (drugie było w Starym Dolnie), co spowodowało utratę dochodów targowych Dzierzgonia i Elbląga. W latach 1682-1688 protestanci z fundacji Johanna Ernsta von Wallenroda zbudowali, albo ściślej — gruntownie przebudowali istniejącą do dziś świątynię wraz z wieżą z 1684 roku. Wystrój wnętrza z ołtarzem głównym pochodzi z początków XVIII wieku. W 1796 r. zbudowano 12-głosowe organy, i które wyremontowano w 1862 roku. Ponieważ mieszkała tutaj znaczna liczba ludności polskiej w XVII—XVIII wieku nabożeństwa odprawiano po polsku. W czasie prac konserwatorskich, które przeprowadzono w 1938 r., odkryto deski z fragmentami malowideł ornamentalnych. Staraniem biskupa J. Glempa 30 grudnia 1981 r. wykupiono od Konsystorza Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w PRL nieczynny kościół ewangelicki w Starym Mieście. Już w 1948 r. ks. Rafał Godziński zabiegał o pozyskanie kościoła staromiejskiego na potrzeby kultu katolickiego. Po poświęceniu świątyni w 1981 r. przez biskupa Juliana Wojtkowskiego stała się ona filią parafii w Dzierzgoniu’.

Stare Miasto_wnetrze kosciola.jpg
Ołtarz w kościele w Starym Mieście, stan przed 1945r.(Zwischen Narien und Geserich, s.117)
Plik ściągnięto 9711 raz(y) 22,02 KB

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group