Marienburg.pl Strona Główna Marienburg.pl
Nasze Miasto, Nasza Pasja...

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 

Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce dotyczącej "cookies"


Poprzedni temat «» Następny temat
Artykuł z Dziennika Bałtyckiego - Jan Kaszubowski - ciekawe
Autor Wiadomość
Gdańszczanka 
Zwiedzacz


Wysłany: Pią 28 Lis, 2008 09:42   Artykuł z Dziennika Bałtyckiego - Jan Kaszubowski - ciekawe

http://polskatimes.pl/dzi...,id,t,z,no.html

Agent o wielu twarzach

Barbara Szczepuła

2008-11-27 18:02:17, aktualizacja: 2008-11-27 18:02:17

Jan Kaszubowski pracował dla gestapo i UB, współpracował też z wywiadem sowieckim, a kto wie, czy nie przekazywał też informacji Brytyjczykom opowiada Andrzej Gąsiorowski.

Wygląda na to, że ma Pan gotowy scenariusz sensacyjnego serialu;

Nie uprzedzajmy faktów. Funkcjonariusze komunistycznych służb tak go scharakteryzowali: "Sprytny i inteligentny kombinator, nie zainteresowany sprawami ideowymi, lubiący swój zawód oraz pieniądze".

Czy ten "zawodowy" agent był Polakiem czy Niemcem?
Polakiem. Urodził się w kaszubskiej rodzinie w powiecie kościerskim. W domu mówiło się po polsku, co potwierdzają świadkowie. Jan znał także dobrze polską literaturę. Feliks Rzeźnikowski z Szarych Szeregów opisuje, jak podczas przesłuchania w gdańskim gestapo Kaszubowski zaczął mu nagle recytować fragmenty z "Pana Tadeusza".

Kiedy został funkcjonariuszem gestapo?
Musiał mieć jakieś powiązania z gestapo już przed wojną. Ale być może miał też kontakty z polskimi służbami w Wolnym Mieście Gdańsku, czyli z II Oddziałem Sztabu Głównego Wojska Polskiego. Wskazują na to pewne poszlaki. Nie ulega natomiast wątpliwości, że jako funkcjonariusz gestapo wysłał wielu Polaków do obozu Stutthof. Kilkuset wydał na śmierć. Był jednym z najbardziej skutecznych, jeśli można się tak wyrazić, funkcjonariuszy niemieckiej tajnej policji politycznej w Gdyni i Gdańsku. Jego "zasługą" jest dotarcie do listy członków Tajnej Organizacji Wojskowej Gryf Pomorski. Jeśli mówimy o kilkuset ofiarach, to nie znaczy, że osobiście wykonywał wyroki.

Ale dowódcę Gryfa Józefa Dambka zastrzelił sam.
Wcześniej przygotował prowokację policyjną, którą dokładnie opisuję w swojej książce. Kaszubowski był dla gestapo niezwykle cenny. Funkcjonował w wielu środowiskach, dobrze znał mentalność Niemców i Polaków, a przede wszystkim nie miał żadnych skrupułów. Oprócz niemieckiego, polskiego i kaszubskiego znał także - co nie było wówczas częste - rosyjski. Nauczył go tego języka ojciec, który podczas pierwszej wojny światowej znalazł się w rosyjskiej niewoli. Kaszubowski studiował psychologię na Wydziale Humanistycznym Politechniki Gdańskiej, nauczył się angielskiego i francuskiego, trochę znał też szwedzki, bo pracował w kilku szwedzkich firmach w Wolnym Mieście Gdańsku. I - co lubił podkreślać - całe życie się dokształcał.

A jak nawiązał współpracę z sowieckim kontrwywiadem wojskowym?
Musiało to się stać przed 1945 rokiem, bo inaczej zupełnie niezrozumiały byłby fakt, że jako gestapowiec nie uciekał przed Armią Czerwoną, lecz pozostał w Gdańsku, gdzie wiele osób znało go z jak najgorszej strony.Wydaje się, że Kaszubowski mógł być przed wojną wykorzystywany do rozpracowywania sowieckiej agentury w Wolnym Mieście. Z pewnością brał udział w takich działaniach w czasie wojny. Brak dostępu do dokumentów służb sowieckich utrudnia niestety badania.

Jan Kaszubowski pracował dla gestapo i UB, współpracował też z wywiadem sowieckim, a kto wie, czy nie przekazywał też informacji Brytyjczykom opowiada Andrzej Gąsiorowski.

Ale dlaczego jednak nie uciekł? To było z jego punktu widzenia bezpieczniejsze?
Sądził zapewne, że jego wiedza o polskich strukturach podziemnych i pracy operacyjnej gestapo jest tak atrakcyjna dla Sowietów i Polaków, iż może liczyć nie tylko na odpuszczenie grzechów, ale i na karierę w służbach. I tą wiedzą rzeczywiście się dzielił. Sporządził np. schemat organizacyjny TOW "Gryf Pomorski" oraz udzielił dość szczegółowych informacji o pomorskich strukturach Armii Krajowej.

Kreatura.
Z pewnością tak. Ale wszystkiego o nim nie wiemy. Brał przypuszczalnie udział w akcjach przeciwko Brytyjczykom, choć z drugiej strony być może z nimi współpracował. Gdy kurier Komendy Głównej AK, Zdzisław Jeziorański, miał wrócić drogą morską ze Szwecji, Polacy otrzymali od wywiadu brytyjskiego informację, że muszą mu zmienić dokumenty, bo szef gdańskiego gestapo zna nazwisko, którym się posługuje. Może to być pośredni dowód na współpracę Kaszubo-wskiego z Anglikami. Z relacji przesłuchiwanej przez niego pani Marii Pyttel wynika, że Kaszubowski znał nazwisko "Jan Kwiatkowski", którego używał wówczas Jeziorański. Czyli mógł przekazać Anglikom tę informację. Ale bez znajomości archiwów brytyjskich pewności oczywiście nie mamy.

Po wojnie Kaszubowski nie mógł zostać w Gdańsku, był tu bowiem zbyt dobrze znany jako funkcjonariusz gestapo. Został więc przerzucony do Wrocławia i tam z ramienia UB rozpracowywał środowisko niemieckie, w szczególności Wehrwolf, czyli hitlerowskie zbrojne podziemie. Musiał sobie dobrze radzić, bo inaczej by nie otrzymał kolejnej propozycji.

Jakiej?
Zaskakującej. W końcu 1947 roku zostaje agentem wywiadu komunistycznego w Niemczach. I jest nim do roku 1952.

Nikt go nie ściga?
Nie. Nie mogą go przecież oskarżyć żołnierze Gryfa Pomorskiego, którym udało się przeżyć, bo są teraz czarną reakcją, wrogami ludu. W 1945 r. ścigał ich między innymi Kaszubowski. Zbiera na niego dokumentację były milicjant Ludwik Miotk (w czasie wojny w Gryfie Pomorskim), ale wydaje się, że ma ona służyć szantażowaniu Kaszubowskiego przez UB: "Wiemy o tobie wszystko! Wiemy, ilu Polaków przez ciebie zginęło! I możemy to wykorzystać".

Więc wyjeżdża spokojnie do Niemiec.
Tworzy sobie legendę zamożnego kupca. W tym celu wykorzystuje niemałe pieniądze polskiego wywiadu.
Jan Kaszubowski pracował dla gestapo i UB, współpracował też z wywiadem sowieckim, a kto wie, czy nie przekazywał też informacji Brytyjczykom opowiada Andrzej Gąsiorowski.

Dobrze się spisuje?
Tym razem nie bardzo. Już po napisaniu książki otrzymałem dokumenty, z których wynika, że uznano go za cwaniaka, a przekazywane przez niego informacje - za mało wiarygodne i mało użyteczne. Polski wywiad uważa, że nie wywiązuje się ze swoich zadań. Zaczyna też podejrzewać, że współpracuje z niemieckim kontrwywiadem; Są próby, by zwabić go do kraju, ale się wymyka. W końcu udaje się go aresztować w Berlinie Wschodnim i odstawić do Warszawy. Podczas śledztwa Kaszubowski przyznaje się do współpracy z wywiadem brytyjskim i francuskim oraz kontrwywiadem niemieckim. Przechodzi dwuletnie ciężkie śledztwo. Wykorzystywano go w przygotowaniach do procesów politycznych. Jeden z raportów Kaszubowskiego dotyczy na przykład współpracy z gestapo Michała Żymierskiego, od 1945 roku marszałka Polski. Kaszubowski preparuje informacje, przedstawiając członków sieci wywiadu AK jako agentów wywiadu Armii Ludowej, której dowódcą był od początku 1944 roku "Rola" Żymierski. Z raportu Kaszubowskiego wynikało, że przez nich Żymierski utrzymywał kontakty z gestapo.

A Żymierski utrzymywał kontakty z gestapo?
Trudno powiedzieć. Nadal nie wiemy wszystkiego o działalności "Roli" Żymierskiego ani o tym, jak wywiad sowiecki usiłował przez niego inspirować gestapo. Tych zagadek jest wiele.

Co dalej z Kaszubowskim?
W 1954 roku staje przed sądem w Gdańsku. Wszystkim wydaje się oczywiste, że dostanie karę śmierci, ale w grudniu 1958 roku wychodzi z więzienia jako ofiara stalinowskich represji. Zostaje ponownie wysłany do RFN. Pod zmienionym nazwiskiem, bo szukały go Główna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Gdańsku oraz niemiecka Centrala Ścigania Zbrodni Narodowosocjalistycznych w Ludwigsburgu. Znane są materiały śledztw, w których Kaszubowski występuje jako współsprawca zbrodni, m.in. egzekucji w Szymbarku w maju 1944 roku. Gdyby się nie wywiązywał z zadań, zawsze można było ujawnić jego nazwisko.

Co robi w RFN?
Nie ma wszystkich raportów na ten temat. Są tylko oceny jego działalności. Nie najlepsze. Nie stawia się na spotkania, usiłuje się wymigać, choruje; Funkcjonariusze usiłują już więc tylko odzyskać pieniądze, które w niego zainwestowali.

Oddał?
Nie wiem. Ale pewnie robił co mógł, by nie oddać. Lubił pieniądze. Gdy go przygotowywano na agenta komunistycznego przed pierwszym wyjazdem na Zachód, miał spotkania z dwoma dyrektorami departamentów MBP. To był szczebel najwyższy z możliwych. Wyłudza pieniądze od jednego, potem od drugiego. Gdy zorientowali się, że ich nabrał, uznali, że to świadczy na jego korzyść. Utwierdziło ich to w przekonaniu, że wybrali właściwego człowieka.
Mimo wszystko nie rozumiem, jak to się stało, że pozostał bezkarny i umarł spokojnie w podeszłym wieku.
Wydaje się, że chronili go Sowieci, bo nigdy nie zerwał z nimi współpracy. Być może ciągle wykonywał dla nich jakieś zlecenia. Muszę dodać, że z niektórych zeznań wynika, iż czasem miał ludzkie odruchy.

Uratował na przykład Aleksandra Arendta, wyciągnął go z marszu śmierci. A skoro go wspomnieliśmy: czyim agentem był Arendt?
Rzeczywiście, Kaszubowski go uratował. Arendt zmarł w 2002 roku jako zasłużony działacz kaszubski. Przeprowadziłem z nim wiele rozmów. Nie mówił wszystkiego. Wiadomo, że miał jakieś powiązania z Kaszubowskim, ale nie wiadomo jakie. Z drugiej strony był związany z Gryfem Pomorskim. Sam mówił, że krótko pełnił funkcję komendanta naczelnego. Z dokumentów UB i SB wynika, że nie udało się udowodnić Arendtowi współpracy z gestapo. O Arendta walczył jego teść, zegarmistrz Skwierawski, który był bogatym człowiekiem. Wiemy też, że Kaszubowski od Skwierawskiego dostawał zegarki. Jak on kochał złoto! Jest protokół przejęcia w depozyt osobistych rzeczy Kaszubowskiego w momencie osadzania go w więzieniu, w którym protokólant opisuje dokładnie precjoza wszystkie wykonane ze złota, które Kaszubowski miał przy sobie: zegarki, łańcuchy, pierścionki et cetera.

A wracając do Arendta;
Nie wszystko z jego życia udało się zbadać. Nie jest jasne, kiedy został aresztowany przez gestapo - w 1943 czy 1944 roku. Gdyby było prawdą, że został aresztowany w 1943 roku i następnie wypuszczony, to by świadczyło o podjęciu współpracy z gestapo. Ale to tylko hipoteza.

A z UB?
Pewnego dnia w kwietniu lub maju 1945 roku w mieszkaniu Skwierawskich w Kartuzach, gdzie przebywał Arendt, zjawił się Kaszubowski, który niegdyś przesłuchiwał go w gestapo, z dwoma wysokiej rangi oficerami Smiersza. Możemy się tylko domyślać, o czym rozmawiali;

Zapewne otrzymał propozycję nie do odrzucenia.
Jest zastanawiające, że Arendta wówczas nie aresztowano; Zakładał potem Milicję Obywatelską w Kartuzach. Zachowały się dokumenty wskazujące na to, że współpracował z UB i SB. Jego teczkę pracy agenturalnej zniszczono dopiero w 1990 roku w wolnej Polsce.
Musi Pan koniecznie napisać ten scenariusz filmowy.
A na razie polecam wszystkim książkę.
***
Andrzej Gąsiorowski - "Jan Kaszubowski i służby specjalne gestapo, Smiresz, UB..." Wydawnictwo "Oskar", Gdańsk 2008
_________________
...ze słońcem w kieszeni i chmurą gradową...
...i mściwym toporem krzyżackim....
 
 
 
Hagedorn 
Administrator



Pomógł: 28 razy
Wysłany: Pią 28 Lis, 2008 09:51   

właśnie przeczytałem w gazecie, rzeczywiście zagadkowa postać!
no i popularne nazwisko w okolicy ;-)
_________________

 
 
domber
[Usunięty]

Wysłany: Pią 28 Lis, 2008 10:10   

niesamowite i w ten sposób każda szuja ma możliwość ominięcia sznura nie sądzę Hagedorn aby to można by było nazwać zagadkową postacią którą jak w moim przekonaniu można powiedzieć o osobie która w sposób jawny działa niby z okupantem a naprawdę na rzecz własnego narodu to co robił Kaszubowski to tak na prawdę robił tylko co jest dobre dla Kaszubowskiego - po trupach i bez konsekwencji
 
 
Gdańszczanka 
Zwiedzacz


Wysłany: Pią 28 Lis, 2008 10:31   

No cóż, jest zagadkowy - równie zagadkowy jak Kalkstein-Stoliński (potomek słynnego Kalksteina - który posłużył jako "prototyp" dla płk Dowgirda w Czarnych Chmurach)...
Mamy wiele takich tajemnic po wojnie - dziś nie do rozwikłania, szczególnie, że wciąż żyją rodziny tak ofiar jak i katów...
_________________
...ze słońcem w kieszeni i chmurą gradową...
...i mściwym toporem krzyżackim....
 
 
 
Hagedorn 
Administrator



Pomógł: 28 razy
Wysłany: Pią 28 Lis, 2008 10:56   

oczywiscie, że Kaszubowski jest zagadkową postacią - w tym sensie, że z jego osobą wiąże się cała masa pytań bez odpowiedzi, wątpliwości, etc...
_________________

 
 
Gdańszczanka 
Zwiedzacz


Wysłany: Pią 28 Lis, 2008 12:19   

No przecież właśnie o to mi chodziło - zresztą ta "ciemna" strona historii wzbudza do dziś wiele emocji - tym bardziej, że nie została całkowicie wyjaśniona - stąd moja wzmianka o Kalksteinie - właśnie w kontekście owych "tajemnic". Ale - chętnie przeczytam książkę - zwłaszcza, że kiedyś spędziłam czas jakiś z osobą z rodziny płk Dambka.
_________________
...ze słońcem w kieszeni i chmurą gradową...
...i mściwym toporem krzyżackim....
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group