Marienburg.pl Strona Główna Marienburg.pl
Nasze Miasto, Nasza Pasja...

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 

Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce dotyczącej "cookies"


Poprzedni temat «» Następny temat
Właściciele zwierząt nie mają łatwego życia
Autor Wiadomość
Larina 


Pomogła: 4 razy
Wysłany: Sob 12 Sty, 2008 15:45   

a no dlatego, ze w glowie mi sie to nie miesci
_________________
"Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały świat działa potajemnie by udało Ci się to osiągnąć" Paulo Coelho
 
 
 
StormChaser 
Administrator
Łowca...



Pomógł: 25 razy
Wysłany: Sob 28 Cze, 2008 14:00   Zwierzęta w mieście

http://www.portalpomorza.pl/aktualnosci/14/4690
Cytat:
Psi mandat - za wstęp na trawniki
MALBORK. Zmieni się regulamin utrzymania czystości i porządku w mieście. Dotknie to właścicieli czworonogów, którzy nie będą mogli spacerować z nimi po specjalnie oznaczonych terenach. Złamanie zakazu wyprowadzania psów będzie groziło mandatem.


Magistrat chce przez kieszeń przemówić do mieszkańców, którzy nie sprzątają po swoich pupilach.
- Chcemy w ten sposób zapobiec spacerowaniu z psami po każdym metrze kwadratowym zieleni w mieście – wyjaśnia Mieczysław Połomski, gospodarz miasta.
Urzędnicy mają dość zanieczyszczonych trawników, zwłaszcza w reprezentacyjnych punktach miasta. Dlatego zaproponowali, by ustawić na nich tabliczki „Zakaz wyprowadzania psów”. Jednak wymaga to zgody Rady Miasta, bo w przeciwnym razie byłaby to raczej prośba niż groźba. Wprowadzenie takiego punktu do regulaminu utrzymania porządku i czystości w mieście umożliwi natomiast karanie przez Straż Miejską wszystkich, którzy będą łamali zakaz.
Prawdopodobnie w centrum staną także dystrybutory z woreczkami i koszami na psie odchody. Czy takie rozwiązanie się przyjmie, zależy od samych właścicieli psiaków.
Urzędnicy na razie wycofali się z pomysłu uruchomienia tzw. psich szaletów, czyli specjalnie wyznaczonych terenów, gdzie czworonogi „robiłyby swoje”. Nie wiadomo bowiem, czy takie rozwiązanie w ogóle by się przyjęło. A jeśli tak, to takie miejsca trzeba byłoby regularnie sprzątać.
- Chcemy postawić tabliczki w centrum i blisko budynków, dalej będzie można swobodnie spacerować z psami – mówi gospodarz.

Autor: (AMS) Źródło: Gazeta Malborska


A czworonożni nieszczęśnicy mieszkający w centrum muszą posiąść zdolność latania, pojęcie "wyprowadzania" wymaga dokładnego sprecyzowania.

http://www.portalpomorza.pl/aktualnosci/9/4689
Cytat:
Koniec wojny z kotami?
MALBORK. Jest nadzieja na rozwiązanie konfliktu między mieszkańcami malborskiego osiedla przy ul. Bema. Wystarczy nauczyć koty, by “stołowały się” w miejscu dla nich przeznaczonym, tam, gdzie stoi pierwsza w mieście kocia budka. Jak przekonać zwierzęta, by przeniosły się kilkaset metrów dalej
?

Pisaliśmy o “kocim” konflikcie mieszkańców osiedla przy ul. Bema. Padły wtedy przykre słowa pod adresem karmicieli kotów, z drugiej strony zaś oskarżenia o niezrozumienie.
Minęło ponad półtora miesiąca, a stanowisko większości lokatorów w sprawie karmienia bezdomnych kotów nie zmieniło się.
– Nasze osiedle zostało odnowione bardzo dużym kosztem, ok. 1,5 mln zł., nakładem finansowym mieszkańców, by stało się wizytówką tej części miasta – wyjaśnia Stanisław Orłowski, przewodniczący jednej ze wspólnot mieszkaniowych przy ul. Bema. - Przed remontem budynków “przymykaliśmy oko” na ten zwierzyniec. W tej sytuacji ( po kapitalnym odnowieniu bloków – przyp.red.) jest on zbędny i niechciany. Naszych działań nikt nie dotuje, są to pieniądze mieszkańców: na utrzymanie zieleni, piaskownic, a one muszą być “sterylne”, gdyż tam bawią się dzieci.
Stanisław Orłowski zwraca również uwagę na odzwierzęce zapachy, szczególnie na niższych kondygnacjach budynków, a także zanieczyszczanie przez zwierzaki piaskownic i trawników. Twierdzi, że znaczna większość ludzi zamieszkujących osiedle Bema, chce porządku, estetyki, a koty, które zbiegają się do karmienia, burzą ten wymarzony ład.
Argumenty za tym, by na skraju osiedla postawić domki dla kotów, gdzie miałyby schronienie i można je tam karmić, spotkały się z gwałtownym sprzeciwem wspólnot ul. Bema. Jedyny sposób, by dbać o bezdomne zwierzaki i jednocześnie zaspokoić potrzebę ładu większości mieszkańców, to znaleźć kotom lokum z dala od osiedla.
Wydaje się, że sprawa znajdzie pozytywne rozwiązanie, bowiem gospodarz miasta postawił w mieście... domek dla kotów.
- Na razie jest jedna budka, jako eksperyment – mówi Mieczysław Połomski. - Chcemy wysondować, w jakim czasie się przyjmie, a potem postawimy więcej.
Pomysłowi należy przyklasnąć, tylko jak poinformować koty, że już nie mogą “stołować się” przy Bema, a przy ul. De Gaulle'a, bo tam stoi dla nich domek?
- Mam różne pomysły, choćby taki, żeby stopniowo uczyć koty, przyzwyczajać je do nowego miejsca – tłumaczy gospodarz miasta. - Zacząć od skupisk, w których się zbierają, postawić tam budkę, po czym przesuwać ją o np. 50 metrów. I tak do momentu, aż znajdzie się na “bezkonfliktowym” terenie. Kotów nie da się przecież wytresować.
Jednym z pomysłów, które dotarły do Mieczysława Połomskiego, jest ustawienie kocich budek w pobliżu.. śmietników. Wiadomo, że wszelkie odpadki przyciągają bezdomne zwierzaki i właśnie przy śmietniskach najłatwiej trafić na wałęsające się bezdomne koty i psy. Ale, jak mówi gospodarz miasta, metodą prób i błędów znajdzie najlepsze rozwiązanie sytuacji. Szczególnie takich, jak ta na osiedlu przy ul. Bema.

Autor: (iko) Źródło: Gazeta Malborska
_________________
"Cmentarze można zburzyć, pamięci zniszczyć nie sposób”

 
 
StormChaser 
Administrator
Łowca...



Pomógł: 25 razy
Wysłany: Pią 04 Lip, 2008 08:39   

http://malbork.naszemiast...nia/871492.html
Cytat:
Malbork. Wygrana sprawa sądowa mieszkanki, która pochowała psa w ogródku
Malborczycy, którzy pogrzebali swoje zmarłe zwierzęta na prywatnej posesji, mogą odetchnąć z ulgą dzięki determinacji Lilii Koteckiej. Mieszkanka wygrała sprawę sądową wytoczoną jej przez Straż Miejską. Udowodniła, że miała prawo pochować swojego ukochanego czworonoga w przydomowym ogródku i teraz czeka na przeprosiny od szefa SM i burmistrza...


O sprawie Lilii Koteckiej napisaliśmy po raz pierwszy pół roku temu. Kobieta pochowała swojego psa we własnym ogródku, ale smutek po śmierci ukochanego owczarka niemieckiego o imieniu Taps zmącił donos "życzliwego" do Straży Miejskiej. Ta ostatnia twierdziła, że mieszkanka zakopała zwierzę wbrew zakazowi i wytoczyła jej proces sądowy. Sprawa odbyła się bez udziału stron i zakończyła wyrokiem skazującym. Lilia Kotecka miała zapłacić 150 zł grzywny oraz obciążono ją kosztami postępowania w wysokości 110 zł.

Pani Lilia nie zamierzała pogodzić się z takim finałem, odwołała się i rozpoczęła żmudną pracę, by wykazać niezgodności między przepisami regulaminu utrzymania porządku w mieście a treścią ustaw poświęconych ochronie środowiska oraz ustawy o odpadach. Udowodniła, że to ona ma rację.

- Przez cztery miesiące dzień w dzień czytałam dzienniki ustaw, szukałam przepisów, wertowałam paragrafy - opowiada Lilia Kotecka. - Przez cztery miesiące musiałam udowadniać, że nie jestem wielbłądem.

Z pomocą kobiecie przyszedł Łukasz Rumszek, aplikant adwokacki, który podobnie jak wielu mieszkańców Malborka był poruszony historią kobiety.

Sprawa ponownie trafiła na wokandę, ale tym razem wyrok był zgoła odmienny. Lilia Kotecka została uniewinniona, a kosztami postępowania sądowego obciążono Skarb Państwa. Zeznania świadków oraz analiza przepisów prawnych wykazały, że mieszkanka miała prawo pochować psa na swojej prywatnej działce, bo regulamin miejscowy mówi o zakazie pochówku zmarłych zwierząt na "terenach przeznaczonych do wspólnego użytku", a zatem np. w parkach, czy lasach.

To nie jedyny dowód uniewinniający. W sprawie zeznawał weterynarz, który potwierdził, że pies pani Lilii chorował ze starości i dokonano na nim eutanazji. W regulaminie uchwalonym przez Radę Miasta jest natomiast mowa tylko o zakazie chowania "padłych zwierząt", a w słownictwie weterynaryjnym padlina nie jest tożsama ze zwierzęciem uśpionym.

- Nie czuję się w pełni usatysfakcjonowana - mówi Kotecka. - Cieszę się, że udowodniłam swoją rację i uwolniłam mieszkańców, którzy też chowali swoje zwierzęta na prywatnych działkach, od psychozy strachu i zagrożenia procesami sądowymi. Teraz każdy będzie mógł spokojnie i z szacunkiem pożegnać swojego ukochanego czworonoga. Niestety, nie usłyszałam jeszcze słów przeprosin od Straży Miejskiej i burmistrza, który jest przełożonym strażników. Zastanawiam się nad wystąpieniem o odszkodowanie za szkody moralne...

Jacek Skrobisz - POLSKA Dziennik Bałtycki
_________________
"Cmentarze można zburzyć, pamięci zniszczyć nie sposób”

 
 
Mr.Kłosik
[Usunięty]

Wysłany: Pią 11 Lip, 2008 06:33   

http://www.malbork.naszem...nia/873878.html

Cytat:
W Malborku powstanie cmentarz dla zwierząt?

Przed tygodniem opisaliśmy sprawę Lilii Koteckiej, mieszkanki Malborka, która wygrała sprawę sądową z powództwa Straży Miejskiej, dotyczącą pochówku jej psa we własnym ogrodzie. Wyrok stanowi pewnego rodzaju precedens w prawie lokalnym i w świetle obowiązujących przepisów właściciele czworonogów, które zostały uśpione i nie wykryto u nich choroby zakaźnej, mogą chować swoich podopiecznych na prywatnych działkach.

- Chciałbym mimo wszystko przestrzec mieszkańców w tej sprawie i przypomnieć, że wyrok sądu odnosił się do zwierzęcia uśpionego, a nie padłego - mówi Andrzej Rychłowski, burmistrz Malborka. - Ważna jest tu precyzyjna informacja i to, by właściciele padłego zwierzęcia nie zakopywali go, nie wiedząc, co było przyczyną śmierci.

Wraz z tym wyrokiem pojawia się pomysł stworzenia w mieście cmentarzyska dla zwierząt, które w momencie śmierci nie chorowały zakaźnie.

- Nie wszyscy malborczycy mają prywatne ogrody lub przyjaciół, rodzinę, która takie grunty posiada i gdzie mogliby pochować z czcią i godnością swoje zwierzęta - mówi Lilia Kotecka. - Prawo zezwala na tworzenie prywatnych cmentarzysk dla zwierząt, a miasto jest zobowiązane pomóc w takiej inicjatywie.
Stworzenie cmentarza dla zwierząt musi zainicjować zatem właściciel prywatnego gruntu, a właściwy samorząd powinien stworzyć odpowiednie warunki prawne.

- Na pewno przeprowadzimy analizę prawną tego problemu i będziemy szukali rozwiązań - zapewnia Rychłowski. - Sprawa ta nie była tak naprawdę wcześniej wywoływana, a jest równie ważna, jak problem zapewnienia schroniska dla zwierząt, który niedawno, po latach, udało się nam rozwiązać.

Lilia Kotecka po zapadnięciu wyroku uniewinniającego i po czterech miesiącach szukania dowodów na poparcie swoich racji zaapelowała m.in. do włodarza miasta, zwierzchnika Straży Miejskiej, o przeprosiny za napotkane przykrości.

- Miałem sposobność wysłuchać pani Koteckiej podczas jednej z debat i mam wrażenie, że jej główne pretensje dotyczą przepisów odnoszących się do tego problemu - mówi burmistrz Rychłowski. - Oczywiście, jest mi bardzo przykro z powodu kłopotów, jakie stały się udziałem pani Koteckiej. Cała ta sprawa zwróciła uwagę na istniejący problem.

(JS) - POLSKA Dziennik Bałtycki
Ostatnio zmieniony przez Mr.Kłosik Pią 11 Lip, 2008 06:34, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
StormChaser 
Administrator
Łowca...



Pomógł: 25 razy
Wysłany: Nie 05 Lip, 2009 19:53   

Piesek narobi larum , a to? Bulwar przy MZM

20090705_171359.JPG
Plik ściągnięto 2281 raz(y) 170,74 KB

_________________
"Cmentarze można zburzyć, pamięci zniszczyć nie sposób”

 
 
mikos69 

Wysłany: Nie 05 Lip, 2009 23:02   

Feuchtwangen napisał/a:
Piesek narobi larum , a to? Bulwar przy MZM
no cóż pozostałości po przejażdżce konikiem, powinni mieć plecaki i zbierać pozostałości (jeźdźcy) :mrgreen:
 
 
StormChaser 
Administrator
Łowca...



Pomógł: 25 razy
Wysłany: Pon 17 Sie, 2009 06:57   

http://www.portalpomorza.pl/aktualnosci/9/9889
Cytat:
„Darcie kotów” o "dobro ogólnonarodowe"
MALBORK. - Ludziom, którzy bezinteresownie opiekują się wolno żyjącymi zwierzętami powinno wystawiać się pomniki – uważają zwolennicy kotów. Inni uważają takie czworonogi za dopust boży. Natomiast wobec prawa kot jest... ogólnonarodowym dobrem.


Pod balkonem jednego z bloków przy ul. Michałowskiego, należącym do Malborskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, mają swój dom koty. Nie żeby całe stado, bo mieszka tam matka z dwoma dorastającymi synami i dorosły kocur.
- Może mieć 12- 14 lat i na pewno żył w tym miejscu zanim powstały okoliczne budynki – uważa Krystyna Panek, opiekunka kotów z ramienia Malborskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Zwierząt Reks.
Krystyna Panek przychodzi do swoich podopiecznych kilka razy dziennie. Zmienia im wodę, sprząta budki, napełnia miski karmą.
- Pani, pod której balkonem znalazło się schronienie dla kotów, zgodziła się na to, bo zwierzęta siedziały na mrozie. Najpierw była jedna budka, potem ktoś dostawił drugą. Teraz koty mają gdzie spać – mówi Krystyna Panek. - To nie są bezpańskie zwierzęta, ale wolno żyjące. Są bardzo pożyteczne, bo łapią myszy i szczury. Wszystkie koty, którymi się opiekuję, są wysterylizowane, regularnie odrobaczane i odpchlone. Są naprawdę zadbane, o czym świadczy ich wygląd.

Sąsiedzi nie chcą
Ale ta kocia rodzina jest solą w oku części lokatorów bloku Malborskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego. Traktują dwie budki, w których sypiają zwierzęta, za wyjątkowo uciążliwe sąsiedztwo.
- Dotarły do mnie skargi od jednego z mieszkańców – potwierdza Bogdan Kułakowski, prezes MTBS sp. z o.o. - Oglądałem to miejsce z bliska. Wiem, że kotami opiekuje się jedna pani, jeść im daje. To co, lepiej, by te zwierzaki nie jadły? Ta kobieta ma moją pełną aprobatę. Trzeba cieszyć się, że ktoś dba o koty, bo ludzie są dzisiaj źli i zimni.
Jednak stanowisko szefa towarzystwa nie usatysfakcjonowało lokatora. Powód? Koty chodzą podobno po samochodach i niszczą karoserię pazurami. Zanieczyszczają też odchodami trawniki i piaskownice.
– Tylko że w tej okolicy jest także wiele kotów, które mieszkają w budynkach TBS, a ich właściciele wypuszczają je na podwórko – broni swoich podopiecznych Krystyna Panek. - Poza tym kocich odchodów nikt nie znajdzie w trawie, bo zwierzęta zawsze wykopują dołek i zasypują swoje nieczystości.

Cztery łapy pod kontrolą
Oficjalna skarga od mieszkańców trafiła jednak do Urzędu Miasta, a ten zwrócił się o opinię do Sanepidu.
- Powołaliśmy wspólną komisję, która w piątek udała się na kontrolę na ul. Michałowskiego – informuje Andrzej Bielawski, powiatowy inspektor sanitarny w Malborku. - Nie jesteśmy przeciwni dokarmianiu kotów, ale trzeba wymyślić takie rozwiązanie, by satysfakcjonowało wszystkich. Jednym się to nie podoba, dlatego musimy poważnie traktować takie sygnały.
Malborska Spółdzielnia Mieszkaniowa na razie czeka na oficjalne stanowisko pokontrolne. To pod balkonem jej budynku żyją czworonogi.
– Jako zarządca terenu, uczestniczyłam w piątkowym spotkaniu. Spółdzielnia nie podejmie jednak żadnych czynności, które mogłyby doprowadzić do skrzywdzenia tych zwierząt. Nie będziemy więc interweniować, bo nigdy nie przeganialiśmy kotów żyjących na trawnikach czy w piwnicach należących do MSM – zapewnia Beata Wesołowska, administratorka z MSM w Malborku.

Będzie przeprowadzka?
Wiadomo już, że pojawił się pomysł, który mógłby w jakiś sposób zaistniały problem rozwiązać. Polega on na przeniesieniu budek w inne miejsce, takie, by ich czworonożni mieszkańcy nie wadzili nikomu.
- Gdy przedstawiciel Sanepidu był na miejscu, zarówno kartonowe budki, jak i kocie miski były czyste, ale ich tam nie powinno być. Kroki w tej sprawie powinna podjąć MSM, zarządca budynku. Takie były ustalenia piątkowej kontroli – informuje Andrzej Bielawski. - Zdajemy sobie sprawę, że koty nie stanowią zagrożenia epidemiologicznego, ale nie można dokarmiać ich pod każdym balkonem. Za kilka dni sprawdzimy, co w tej sprawie zostało zrobione.
- Moim zdaniem zabranie budek nic nie zmieni, bo przecież koty i tak będą chodzić tam, gdzie chcą – uważa Beata Wesołowska.
- Kotom nie wytłumaczy się, że mają się przeprowadzić. I tak będą zbierać się w dotychczasowym miejscu – wtóruje jej Joanna Pawłowska z Malborskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Zwierząt Reks.
Krystyna Panek jest w Reksie uznawana za kociego eksperta. To dzięki niej w ostatnim czasie wysterylizowanych i wykastrowanych zostało 90 kotów. Pieniądze na ten cel pochodzą z miejskiej kasy. Ale zwierzęta trzeba odnaleźć, złapać, donieść do weterynarza.
- Krysia często sama dźwiga klatki z kotami – opowiada Joanna Pawłowska. - To prawdziwa miłośniczka tych zwierząt. Wiem, że jest wiele osób w mieście, które opiekują się takimi wolno żyjącymi kotami. Wszystkim im należałoby stawiać pomniki za to, że im się chce, że poświęcają swój czas, a bardzo często pieniądze, na karmę. Dbają, by zwierzęta nie chorowały, by się nie rozmnażały w sposób niekontrolowany. Im nie można przeszkadzać, wręcz przeciwnie, powinno się takich mieszkańców wspierać.
Działacze Reksa obawiają się, że jeśli teraz miasto ugnie się pod presją mieszkańców i każe zlikwidować kocie domy, może to się skończyć tragicznie dla wielu innych zwierząt.
- To będzie precedens, z którego będą chcieli skorzystać inni zarządcy budynków. Mogą domagać się usunięcia wolno żyjących kotów, wykazując uciążliwości, na jakie są narażeni – uważa Krystyna Panek. - Tymczasem w mieście jest takich kotów co najmniej kilkaset. Co się z nimi stanie? Do schronisk nie zostaną przecież przyjęte.
Działacze Reksa przymierzają się do zorganizowania spotkania z mieszkańcami Malborka, by nie tylko wyjaśnić znaczenie kotów w mieście. Chcą przekonać malborczyków, że to właśnie opieka nad kotami gwarantuje kontrolę nad ich rozmnażaniem, że zwierzaki dzięki kociarzom nie chorują. Że to najbardziej humanitarny sposób na zapewnienie im warunków do życia. Że nie można zastraszać tych, którzy mają serce do zwierząt.
Tymczasem mieszkanka spółdzielczego bloku, pod której balkonem znajduje się azyl dla czterech kotów, zasugerowała, by Reks usunął budki. Czuje się zaszczuwana przez osoby, którym przeszkadza obecność zwierząt w tym miejscu.

Autor: Anna Szade Źródło: Gazeta Malborska


Mieszkam w bloku oszołomów, którym przeszkadza... Wstyd mi za nich. Kilka kotów przeszkadza, wyprowadzane psy na plac zabaw, trawniki, latajace luzem w obrożach - to jest w porządku? Jak kociaki mieszkały pod śmietnikiem to było dobrze, jak się ktoś nimi zaopiekował wielkie larum. A szczury i myszy z piwnic pewnie cudownie się wyprowadziły.
_________________
"Cmentarze można zburzyć, pamięci zniszczyć nie sposób”

 
 
StormChaser 
Administrator
Łowca...



Pomógł: 25 razy
Wysłany: Pon 05 Paź, 2009 18:11   

Wbrew sąsiadom kociaki dorobiły się zmiany pudła na domek :ok: :ok: :clap: :clap: :clap:

20091005_172946.JPG
Plik ściągnięto 77 raz(y) 190,44 KB

_________________
"Cmentarze można zburzyć, pamięci zniszczyć nie sposób”

 
 
Grażyna 
GML

Pomogła: 8 razy
Wysłany: Pon 05 Paź, 2009 19:24   

:ok: :clap:
 
 
StormChaser 
Administrator
Łowca...



Pomógł: 25 razy
Wysłany: Pią 13 Wrz, 2013 18:22   

Mocą decyzji naszych Radnych i włodarzy powstała w Malborku psia toaleta, przez niektórych wybiegiem zwana...
Wszystko pięknie, ale wyszło że nigdy zwierzaka mieć nie powinienem bo zawsze nasze psy uczone były, że takie podłoże nie służy do załatwiania się, do biegania powierzchnia zbliżona do podsypki pod tory też niezbyt, chyba. No ale mamy tu większych znawców psiej natury więc może się wypowiedzą...

IMG_20130913_170638.jpg
Plik ściągnięto 1289 raz(y) 171,89 KB

_________________
"Cmentarze można zburzyć, pamięci zniszczyć nie sposób”

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group