Marienburg.pl Strona Główna Marienburg.pl
Nasze Miasto, Nasza Pasja...

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 

Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce dotyczącej "cookies"


Poprzedni temat «» Następny temat
National Geographic
Autor Wiadomość
kolekcjoner 
Mistrz


Pomógł: 57 razy
Wysłany: Pon 03 Gru, 2007 00:24   National Geographic

National Geographic Polska 7(94) 2007 Krzyżacy

W numerze tym znajduje się ciekawy artykuł poświęcony zakonowi a także Malborkowi autorstwa Joanny Orłowskiej - Stanisławskiej.

Image-48.jpg
Plik ściągnięto 3626 raz(y) 69,9 KB

_________________
Witam Malborżanki i Malborżan!
Ostatnio zmieniony przez Pon 24 Mar, 2008 19:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
duśka 
Administrator



Pomogła: 3 razy
Wysłany: Pon 03 Gru, 2007 00:38   

Cytat:
Tekst: Joanna Orłowska-Stanisławska
Zdjęcia: Wojciech Franus
Rycerze krzyża

Łopaty poszukiwaczy zagłębiały się w miejsce anomalii wskazanej przez georadar. Płytko pod posadzką prezbiterium katedry w Kwidzynie zahaczyły o cegłę. To była, jak sądzili, średniowieczna krypta. – Zeszliśmy w dół – opowiada Łukasz Orlicki, historyk

Odsłoniliśmy zbutwiałe wieko trumny. Wśród kości leżał kawałek metalu wyglądający jak zapinka od płaszcza. Poniżej, 2 m pod posadzką, znajdowały się dwie kolejne mogiły. Ubogie wyposażenie mogło wskazywać na groby wielkich mistrzów krzyżac-kich, gdyż reguła nakazywała nawet najwyższych dostojników grzebać wyłącznie w płaszczach.
– To odkrycie, jeśli się potwierdzi, będzie bardzo ważne – stwierdza Izabela Kwiecińska, szefowa wykopalisk w katedrze. – Żaden archeolog nie dotarł do tej pory do grobów władców średniowiecznego państwa krzyżackiego w Prusach.

Kluczem do prac – prowadzonych przez redakcję miesięcznika Odkrywca oraz Muzeum Zamkowe w Kwidzynie – były freski pokrywające ścianę katedry. Malowidła z XVI w. przedstawiają trzech wielkich mistrzów: Wernera von Orselna, Ludolfa Königa von Wattzaua i Henryka von Plauena. Tymczasem kroniki mówią, że tylko pierwsi dwaj zostali tu pochowani. – O miejscach pochówków informują nas katalogi wielkich mistrzów opublikowane w XIX w. przez niemieckiego historyka Ernsta Strehlkego. Zawierają też imiona, krótkie charakterystyki rządów, daty zgonów i lata panowania – tłumaczy prof. Jarosław Wenta, historyk z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. – Katalogi służyły duchownym zakonu odprawiającym msze w intencji wielkich mistrzów w rocznicę ich śmierci. O pochówku Henryka von Plauena nie mówią nic. Jako mistrz złożony z urzędu nie zasługiwał bowiem na indywidualne wspomnienie. Sensację wezmą pod lupę specjaliści. Antropolog zbada kości. Na tej podstawie określi wiek, przebyte choroby, a nawet przyczynę śmierci. Na jednym ze szkieletów powinny być widoczne ślady pchnięcia nożem, tak bowiem zginął Werner von Orseln. – Jego tragiczna śmierć do dnia dzisiejszego kładzie się cieniem na tradycji zakonnej – mówi dr Janusz Trupinda, badacz z Muzeum Zamkowego w Malborku.

Zabójcą był brat Jan von Endorf. Przybył do Malborka w 1330 r. W owym czasie, od 6 lat, wielkim mistrzem był właśnie Werner von Orseln, który zdążył rozbudować zamek w Malborku i uczynić z niego stolicę na miarę europej-ską. Zamierzał też zreformować zakon, który przeżywał duchowy kryzys. Brat Jan zapałał jednak nienawiścią do zwierzchnika. Być może dlatego, że – jak twierdzą niektóre źródła – wielki mistrz go skarcił. Inne relacje podają, że przyczyną była urażona duma mnicha, któremu zwierzchnik odmówił prawa udziału w wyprawie. „To będzie moje lub twoje życie kosztowało, mistrzu” – taką pogróżkę miał rzucić na odchodnym. Po czym kupił nóż i zaczaił się przy wyjściu z kaplicy. Kiedy Werner von Orseln opuszczał ją po nabożeństwie, zabójca ugodził go dwa razy w pierś. Tragiczną chwilę miało wypełnić ujadanie pieska towarzyszącego swemu panu. Zaalarmowani bracia schwytali mordercę i wtrącili do lochu. – W tej mrocznej historii pobudki mordercy wydają się najistotniejsze – mówi dr Trupinda. – Krzyżacy i biskupi pruscy szybko oświadczyli, że von Endorf był szaleńcem, ukręcając tym samym sprawie łeb. To nie dawało mi spokoju. Jego następca, Luther von Braunschweig, akceptował reformy, ale prowadził inną politykę zewnętrzną. Przypuszczam, że von Orseln padł ofiarą spisku stronników nowego przywódcy, który zyskał miano „nieprzyjaciela Polaków”. Pod rządami von Braunschweiga i kolejnych wielkich mistrzów ekspansja zakonnego państwa skierowana była w stronę Polski i Litwy. Nic dziwnego, że w literaturze i historii tych krajów utrwalił się obraz zbrojnych braci jako ucieleśnienia zła. Widać Pan Jezus dał im krzemienie zamiast serc – tak mówił o nich rycerz Powała w powieści Krzyżacy Henryka Sienkiewicza. Bohater utworu, Zbyszko z Bogdańca, miał zostać stracony, bo ośmielił się podnieść miecz na posła zakonu, pa-łającego żądzą do ukochanej Polaka, Danuśki. Krzyżak w opisie Sienkiewicza był otyły, z twarzą chytrego piwożłopa i grubymi, wilgotnymi wargami. Literacka wizja zaważyła na postrzeganiu Krzyżaków na całe pokolenia. Dawaliśmy się porwać mistrzowskim ekranizacjom powieści. Nienawiść do zakutych w zbroje krzyżowców wielu Polaków nosiło głęboko w sercach.

Na dodatek zbrojni mnisi okazali się motywem chętnie wykorzystywanym przez polityków. – W XIX w. tworzyły się polskie obrazy sąsiadów. Krzyżak stał się synonimem Niemca – tłumaczy prof. Roman Czaja z Uniwersytetu M. Kopernika w Toruniu, specjalista od polsko-krzyżackich stereotypów. Niemiec taki ulepiony był ze złych cech rycerza w białym płaszczu od zawsze czyhającego na polskie ziemi oraz Prusaka-zaborcy. Pamięć krzywd doznanych od okupanta nie wygasła, gdy arenę dziejów zdominował nazizm. – Powstała pseudohistoryczna konstrukcja: Gdyby nie wojownicy z czarnym krzyżem, nie byłoby II wojny światowej – kontynuuje prof. Czaja.

W Polsce Ludowej motywy krzyżackie wprzęgnięte zostały w tryby antyniemieckiej machiny ideologicznej. Komunistyczna władza wykorzystała zdjęcie Konrada Adenauera w białym płaszczu. Kanclerz Niemiec nosił zakonny strój, gdyż został przyjęty do współczesnych struktur wspól-noty jako świecki dobrodziej, tzw. familiarz. Na sercu leżała mu zjednoczona Europa. Był jednym z twórców traktatów rzymskich – podwalin Unii Europejskiej. Propaganda za żelazną kurtyną sprawy widziała inaczej: oto Adenauer dąży do rewizji wschodniej granicy jak zbrojni mnisi w średniowieczu. – Historia, którą mamy w gło-wach, to dziecko współczesności – podsumowuje prof. Czaja.



Pochodzący z końca XIV w. relikwiarz komtura Thile’ego von Loricha,
wykonany ze złoconego srebra wysadzanego drogimi kamieniami,
trafił w ręce wojsk polskich po bitwie pod Grunwaldem.



Jarosław Struczyński – kasztelan zamku w Gniewie –
od 9 lat wciela się w postać wielkiego mistrza krzyżackiego Ulricha von Jungingena.
Na zdjęciu w rekonstrukcji zbroi płytowej z początku XV w.







Wiedeńskie archiwum zakonne liczące 12 tys. dokumentów i kilkanaście tys. woluminów.
Wstęp do niego mają tylko naukowcy za specjalną przepustką.



źródło: http://www.national-geogr...d=551&page=text

 
 
fritzek 
Frysia z Warzywodu


Pomogła: 3 razy
Wysłany: Pon 24 Mar, 2008 19:21   

Malbork był wspomniany w NG w 1939 r.



NG003.jpg
Plik ściągnięto 3500 raz(y) 74,9 KB

_________________
www.wolneforumgdansk.pl
Frysia - poszukiwacz bursztynowej komnaty
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group