Marienburg.pl Strona Główna Marienburg.pl
Nasze Miasto, Nasza Pasja...

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 

Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce dotyczącej "cookies"


Poprzedni temat «» Następny temat
Lichnowy
Autor Wiadomość
Grażyna 
GML

Pomogła: 8 razy
Wysłany: Nie 13 Gru, 2009 18:36   W Lichnowach po serialu

Na początku 1986r. nadawano w 1 programie TVP, mający 11 godzinnych odcinków serial pt. „Pan na Żuławach”

Już po emisji serialu dnia 8 kwietnia 1986r. W sali RSP „Zwycięstwo” w Lichnowach odbyło się spotkanie twórców i aktorów występujących w serialu, z mieszkańcami wsi.

Duży artykuł o tym wydarzeniu napisany przez panią Bożenę Bartnikowską ukazał się w tygodniku „Wiadomości Elbląskie” z dnia 23 kwietnia 1986r. (gazeta ukazywała się od początku lat 80. ; zakończono wydawanie na nr.5 w 1990r.)

Pozwolę sobie zacytować obszerne fragmenty :

„ Sala zatłoczona do granic możliwości. Przyszli najstarsi i młodsi mieszkańcy wsi (...) Nic w tym dziwnego, przecież przyjechali do Lichnów nie jacyś tam aktorzy i realizatorzy filmowi, lecz ci, którzy w oparciu o cząstkę ich życia i ich spółdzielni stworzyli serial telewizyjny. Powiedział o tym później jeden z uczniów tutejszej szkoły. – Dla nas, młodych państwo Rychlikowie są niezmiernym autorytetem. I oni w pełni na ten hołd zasłużyli. Film nadał ich rzeczywistemu bohaterstwu mocy i blasku, rozsławił w całej Polsce.
Chyba właśnie dlatego, poprzez postać filmowego Mikuły – swoistego pomnika żyjącego założyciela lichnowskiej, pierwszej tutaj spółdzielni produkcyjnej, Ambrożego Rychlika, poprzez losy bohaterów filmowych – tak bardzo ich zdaniem podobne do tutejszych życiorysów – serial telewizyjny „Pan na Żuławach stał się ich filmem. (...)

Bardzo serdecznie przywitano twórców filmu w świetlicy lichnowskiej RSP – reżysera Sylwestra Szyszko, autora scenariusza – Andrzeja Twerdochliba, kierownika produkcji – Andrzeja Serediuka i aktorów: Jadwigę Polanowską (Jadźkę), Ireneusza Kaskiewicza (Mikułę) oraz Romana Kłosowskiego, czyli filmowego sekretarza Grabowskiego. (...)

Dominującym motywem w dyskusji nad filmem była ogromna chęć namówienia gości, by podjęli ciąg dalszy swojego dzieła (...)

Skierowano do gości podczas spotkania wiele pytań, najczęściej o to, co zdaniem Lichnowian czyniło ten obraz bardziej lub mniej prawdziwym. Bo oni właśnie doszukiwali się w filmie prawdziwości, nie prawdopodobieństwa.
Andrzej Twerdochlib przyznał, że chciał przedstawić dzieje spółdzielni na szerszym, bardziej uniwersalnym tle, choć kanwę scenariusza stanowiły reportaże, w których opisywał przez 10 lat spółdzielnię gdański dziennikarz Bogusław Holub, a także publikowane pamiętniki pierwszych osadników. Ani scenariusz, ani film nie miały być jednak dokumentem, stąd część fabuły jest fikcja literacką odbiegającą od losów pierwowzorów postaci filmowych. Teraz – przyznał – dzwonią różni ludzie, że to czy tamto nie było tak...
Spytano też reżysera filmu, Sylwestra Szyszko, czemu zmieniono nazwę Lichnowy, choć pozostałe nazwy są autentyczne. Czemu też nie kręcono w tej wsi ani jednej sceny.
- Każdy odbiorca pisze swój własny film, ludzie czuliby się zawiedzeni jeszcze bardziej gdyby rzecz działa się w Lichnowach, musiałby to być wierny dokument. A dlaczego nie nakręcono ani jednej sceny? Dziś wszystko tu wygląda zupełnie inaczej niż w czasach, o których mówi film. Trzeba było szukać odpowiednich obiektów, zabudowań w stanie przypominającym tamte lata. Niemalże jedna trzecia filmu była kręcona na Mazurach.
Szukali uczestnicy spotkania podobieństwa filmowych i rzeczywistych bohaterów lichnowskiej historii (...) Przyznaje Ireneusz Kaskiewicz, że gdy w roku 1983 rozmawiał z Ambrożym Rychlikiem, nie wiedział, czy powinien wiernie naśladować jego postawę i zachowanie, czy raczej uwypuklić podobieństwo fizyczne.
- Jesteśmy mimo wszystko różni – powiedział – ja jestem trochę wyższy, ale to także sprawa charakteru. Stateczność i spokój pana Ambrożego rzucały się bardzo w oczy i to najbardziej odbiło się w kreowanej przeze mnie postaci.
Z głębi sali jakiś głos przerywa:
- Siadanie na rower i poprawianie spodni – to było bardzo trafione, Rychlik tak robi.
- Ale to wyszło mi tak zupełnie przypadkiem – stwierdza z uśmiechem Ireneusz Kaskiewicz. - Charakterystyczny szczegół to był taki filcowy kapelusz , pan Ambroży nosił go podobno całe życie, tylko na zimę zdejmował... Przytakuje Ambroży Rychlik, kiwają głowami niektórzy członkowie spółdzielni (...)
Pani Jadwiga Polanowska z trudem może się skojarzyć z filmową Jadźką Mikułową (...) Pierwsze zdjęcia były dla mnie bardzo trudne, ale po jakimś czasie, gdy ubierałam gumiaki, perukę, czułam, że coś się ze mną dzieje. Nigdy dotąd nie grałam roli wiejskiej kobiety.
Ją także wypytują o podobieństwo – podobno w filmie rzeczywiście ogromnie do pani Marii ( Marianny – dopisek mój GML) z lat pięćdziesiątych o to, jak stworzyła tak prawdziwe filmowe wcielenie.
Wszystko co wyszło z tej roli, to sprawa reżysera. Ja niczego nie wiedziałam o pani Rychlikowej i o Żuławach. Wydawała mi się taka bezbarwna. W pierwszym ujęciu – pamiętam – starałam się mówić jakąś gwarą, nie wiedziałam zresztą zupełnie co robić. (...)
[pani Rychlikowa mówiła piękną czystą polszczyzną –dopisek mój GML]
Po zrealizowaniu filmu, przy spotkaniu z panią Rychlikową wyszło, że obie te postacie były zupełnie inne. Ja grałam osobę oschłą, z pewnymi rygorami, nie okazującą uczuć – pani Rychlikowa okazała się osobą bardzo spokojną, łagodną i zawsze była ze spółdzielnią . Dopiero kiedy powiedziała, że czasem też zrzędziła, poczułam się lepiej. Wiem też od pani Marii, że wiele momentów było podobnych. Ale obruszyła się, że ona nigdy nie próbowała zupy prosto z chochli, zawsze brała do tego łyżeczkę.
Ambroży Rychlik, zapowiadał wprawdzie, że podczas spotkania nie będzie zabierał głosu, ale bierze w końcu mikrofon i stwierdza: - Niektórzy ludzie mówią, że to nieprawda, że tak nie było. A ja oglądałem film dwa razy – rano i wieczorem. I dopiero na wieczór rozmawialiśmy z żoną – ona więcej pamięta niż ja. Tylko, że kiedy się już zaczęło dziać dobrze, to człowiek zapomniał. Pamiętam, przyjechali kiedyś do mnie i pytają – jak to było z władzą. A ja mówię – w porządku. Bo tak mi się wydawało. Dopiero potem popatrzyłem na film i przypomniałem sobie, tak było naprawdę. (...)
Sala uważnie przysłuchuje się jego wypowiedzi, bo to przecież największy autorytet. – On był tu pierwszy, on widział najwięcej. I w końcu – o nim to film – mówią z dumą Lichnowianie.
Część filmu to była prawda. Tylko ja nie ustąpiłem żadnej wrogości, nie dopuściłem, żeby rozbić to, co zrobiliśmy. Bo jakbyśmy dopuścili, to nie byłoby filmu i tej spółdzielni by już nie było...
Zadumał się na chwilę i dodał:
- Grabowski... ja bym inaczej pokazał, bo takiego nie było – u nas powiedzieli, że to był Lachowicz (postać filmowego sekretarza partii i nauczyciela członkowie spółdzielni i mieszkańcy utożsamiali, jak wynikało z ich wypowiedzi z nieżyjącym już, jednym z mieszkańców wsi – dopisek BB). Ale on nie był żadnym spekulantem, tylko był przychylny naszej spółdzielni. Skąd się wziął taki sekretarz? (...)
Za bardzo chyba jednak okazał się nieprawdziwy w kontekście dokumentalnego charakteru filmu, bo tak został odebrany w Lichnowach. Wszyscy byli podobni, tylko jeden sekretarz nie. Z pewnością nie do Romana Kłosowskiego mieli Lichnowianie pretensje za owa nieprawdziwość. On sam jednak chce wyjaśnić:
- (...) postać Grabowskiego w pewnym sensie korespondowała z tym, co sam przeżyłem jako młody człowiek. Wydawało mi się, że w tej roli mam coś do powiedzenia i coś chcę pokazać. Bo to była postać złożona, tak jak czasy były złożone... (...) Ja nie znałem prototypu – odpowiedział Roman Kłosowski. – Słyszałem, że była to podobno piękna, wspaniała postać.
Gdzieś za mną rozlegają się szepty – starsze i średnie pokolenie pamiętają swego prawdziwego sekretarza – mówią teraz - serdeczny był człowiek, wyrozumiały, mądry... Jakby nie na te czasy.(...)
[W Lichnowach jedna z ulic nosi imię pierwszego kierownika szkoły – Lachowicza – dopisek mój GML]

Wiadomości Elbląskie 23.04.1986r..jpg
Plik ściągnięto 318 raz(y) 34,65 KB

Wiadomości Elbląskie 23.04.1986 Fot. J.A. Folwarczny.jpg
Plik ściągnięto 304 raz(y) 54,82 KB

Ambrozy Rychlik z aktorami serialu.jpg
Plik ściągnięto 313 raz(y) 25,97 KB

 
 
starykot 


Wysłany: Nie 13 Gru, 2009 23:14   

:ok: Świetne to. :clap:
_________________
Lubię tu wpadać
 
 
francula 
Mr Bimler


Pomógł: 11 razy
Wysłany: Sob 12 Lut, 2011 20:42   

Dom strażnika wałowego i góra portalu bramnego, dół, niestety, mało estetycznie zasłonięty blaszanym garażem

P1530296.JPG
Plik ściągnięto 239 raz(y) 98,17 KB

P1530291.JPG
Plik ściągnięto 238 raz(y) 96,43 KB

 
 
Grażyna 
GML

Pomogła: 8 razy
Wysłany: Sob 12 Lut, 2011 21:40   

francula napisał/a:
Dom strażnika wałowego i góra portalu bramnego,

Dokładnie był to graf wałowy (Deichgraef) ktoś bardziej znaczący, przełożony nad prostymi strażnikami wałowymi. Ta funkcja była określana również jako kapitan wałowy.
Domostwo należało do NATHANAELA KRÜGERA (Teich Graeff des Grossen Marienburgschen Werders) - tak widnieje na portalu.
Jako motto swej posiadłości, Nathanael polecił na portalu umieścić wers 18 z 2 ksiegi Samuela rozdział 7:
"Kim ja jestem Panie, a czym jest mój dom, że doprowadziłeś mnie aż dotąd ?" (ST).
Poniżej tego napisu, mistrz kamieniarski uwiecznił również swoje nazwisko: Martin Boettcher.
Ten portal powstał w roku 1749.
 
 
francula 
Mr Bimler


Pomógł: 11 razy
Wysłany: Sob 12 Lut, 2011 21:45   

Dziękuję za szczegółowe wyjaśnienie. :->
 
 
Linka 
Mistrz
Bride of Francula


Pomogła: 8 razy
Wysłany: Sob 12 Lut, 2011 21:45   

Brawo, Grażyno :ok:
Portal piękny, ale kto, u licha, zezwolił na postawienie tam tego blaszaka?!
_________________
.............................................
 
 
StormChaser 
Administrator
Łowca...



Pomógł: 25 razy
Wysłany: Sob 23 Cze, 2012 11:35   

Widokówka z ebay

lichn.JPG
Plik ściągnięto 4978 raz(y) 41,31 KB

_________________
"Cmentarze można zburzyć, pamięci zniszczyć nie sposób”

 
 
kolekcjoner 
Mistrz


Pomógł: 57 razy
Wysłany: Sob 23 Cze, 2012 12:54   

francula napisał/a:
góra portalu bramnego, dół, niestety, mało estetycznie zasłonięty blaszanym garażem

Ten garaż jest już "zabytkiem" ;-) :nook: , stał już w w 2007 roku. Przejrzałem swoje archiwa i znalazłem takie zdjęcie portalu ...

Lichnowy.jpg
Plik ściągnięto 4968 raz(y) 91,69 KB

_________________
Witam Malborżanki i Malborżan!
Ostatnio zmieniony przez kolekcjoner Sob 23 Cze, 2012 12:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group