Marienburg.pl Strona Główna Marienburg.pl
Nasze Miasto, Nasza Pasja...

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 

Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce dotyczącej "cookies"

Chronimy Twoją prywatność
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w temacie o RODO


Poprzedni temat «» Następny temat
Oberlandzka "Route 66"
Autor Wiadomość
Ewingi 
Ewingi

Pomógł: 2 razy
Wysłany: Nie 13 Lis, 2011 00:48   

Zanim jednak wyjawiona zostanie tajemnica orszaku przejeżdżającego latem 1736r. Oberlandzką „Route-66”, poświęćmy kilka słów szlakom pocztowym i komunikacyjnym państwa pruskiego w XVIII w.
Jeden z najbardziej ważnych szlaków kurierskich i pocztowych nowopowstałego Królestwa Prus, z Berlina do Królewca i dalej do Petersburga, przecinał Oberlandzką „Route-66” w Przezmarku. Miejscowość ta, będącą siedzibą urzędującego na, pokrzyżackim zamku starosty, była w XVIII w. ważną stacją pocztową na szlaku kurierskim Berlin-Królewiec. Tutejsza warownia, położona obronnie na półwyspie wrzynającym się w jez. Motława Wielkie, już w czasach zakonnych był znaczącym ogniwem w dobrze zorganizowanej siatce poczty krzyżackiej (zob. wątek Poczta krzyżacka, link: http://www.marienburg.pl/viewtopic.php?t=6196 ). Przezmark (Preußisch Mark) odnotowywany był na mapach pocztowych i militarnych osiemnastowiecznej Europy. Stąd też rozgałęzienie szlaków komunikacyjnych wiodło już Oberlandzką „Route-66” do Zalewa, a dalej w kierunku Morąga lub Ostródy oraz do Dzierzgonia i dalej do Malborka.
Królewiecki szlak pocztowy biegł z Berlina przez Vogelsdorf – Müncheberg – Seelow – Kostrzyń – Białcz - Górzów Wielkopolski – Mirsk – Drezdenko – Wieleń – Trzcianka – Piła – Grabionne – Nakło – Bydgoszcz – Ostromencko – Chelm – Grudziądz – Kwidzyn – Prabuty – Przezmark – Pasłęk – Młynary – Braniewo – Hoppenbruch - Brandenburg i. Pr. - Królewiec. Na pokonanie tej trasy dyliżans potrzebował 250 godzin jazdy, nie licząc przerw i noclegów. A ruch pomiędzy stolicą królestwa, a miastem nad Pregołą był nawet spory. Przede wszystkim trasa ta obsługiwana była przez regularną pocztę królewską. Super pilne przesyłki królewskie konni pocztylioni byli w stanie dostarczyć z Berlina do Królewca nawet w 86 godzin. Tyle właśnie czasu zajęło poczcie dostarczenie w 1794r. filozofowi Emanuelowi Kantowi pisma ze stolicy Prus, które nakazywało mu przyrzeczenie, iż w przyszłości wstrzyma się od wszelkich publicznych rozważań kwestii religijnych. Dodatkowo z usług poczty korzystali podróżni. W trakcie jazdy zatrzymywano się na nocleg w karczmach, przy stacjach pocztowych, na których zmieniano konie w zaprzęgach. Przeważnie były one brudne, pełne robactwa i słabo zaopatrzone. Karczmy cieszyły się często złą opinią, jako ulubione miejsca wszelkiej maści "ludzi gościńca": przestępców, włóczęgów i prostytutek. Jedynie wyższej klasy lokale posiadały wydzielone sale dla lepszej klienteli. Zajazd w owym czasie znajdował się oczywiście również i w Przezmarku. Już w XIV w. były tutaj aż dwie karczmy, które zapewne zapewniały również i usługi hotelowe, oczywiście w standardzie czasów średniowiecza. Przezmarcki zajazd z początków XX w. przedstawia załączona fotografia.
cdn

Postarum2.jpg
Johann Baptist Homann, Postarum seu Veredariorum Stationes per Germaniam et Provincias Adiacentes, Nürnberg 1709. Szlak pocztowy Berlin - Królewiec
Plik ściągnięto 6166 raz(y) 67,9 KB

Postkarte.jpg
Homann, Johann Baptist; Schmidt, Johann Michael, Neue und vollständige Postkarte durch ganz Deutschland und durch die angränzenden Theile der benachbarten Länder, Nürnberg 1786, ca1:1 500 000
Zwraca uwagę niedokładność ujęcia szlaku na odcinku oberlandzk
Plik ściągnięto 6166 raz(y) 59,66 KB

Przezmark1914.jpg
Zajazd w Przezmarku 1914r.
Plik ściągnięto 6166 raz(y) 63,04 KB

 
 
Kuglow 


Pomógł: 3 razy
Wysłany: Nie 13 Lis, 2011 01:11   

:clap: Brawo Ewingi , nic dodać, nic ująć. :ok:
_________________
"Tylko dzięki zaiste niepojętej, a tak wielkiej i niezbadanej litości boskiej, ludzie w tym kraju nie na czworakach chodzą, a na dwóch nogach, udając człowieka."
Józef Piłsudski
 
 
 
Ewingi 
Ewingi

Pomógł: 2 razy
Wysłany: Pon 14 Lis, 2011 23:37   

W znacznie bardziej komfortowych warunkach, niż opisywane powyżej, podróżowali magnaci i monarchowie. Np. na noclegi królewskie wyznaczone były w Prusach pałace magnackie. Taką rolę spełniała między innymi rezydencja wybudowana przez Finckensteinów w Kamieńcu (Finckenstein). Do tzw. „królewskich” rezydencji zaliczano wówczas również w Prusach Wschodnich Friedrichstein (obecnie Kamienka w obwodzie kaliningradzkim) oraz Dönhoffstadt (Drogosze pow. Kętrzyn). Królowie pruscy często korzystali z gościny kamienieckich gospodarzy (zobacz posty w tym temacie powyżej), nocował tu podobno także August II Mocny, król polski latach 1697-1706 i 1709-1733.

Latem 1736r. król pruski Fryderyk Wilhelm I udał się w podróż z Berlina do swojej najdalej na wschód wysuniętej prowincji. Monarcha podróżował karetą zaprzężoną w osiem koni, mimo że wystarczyły trzy lub cztery. Dzienna droga wynosiła 12 do 15 mil niemieckich (1 mila niemiecka = 7 500 m), niekiedy nawet 20. Podróżowano od 4 rano do późnego wieczora. Landraci i urzędnicy urzędów domenalnych przez które przejeżdżał król obowiązani byli jechać obok królewskiego powozu konno i być w pogotowiu do udzielenia odpowiedzi. W orszaku znajdował się poza następcą tronu, księciem Augustem Wilhelmem, margrafem v. Schwedt, księciem von Anhalt oraz jego synem, gen. v. Grumbkow, francuski poseł, adiutanci i 5 innych oficerów, 2 sekretarzy gabinetu, 12 paziów na koniu oraz 4 posłańców. Tabory liczyły 21 wozów, w tej liczbie znajdowały pojazdy z kuchnią i kilka z prowiantem oraz z bagażem. Dla całego orszaku potrzebnych było łącznie 198 koni, które zmieniano co dwie mile na stacjach pocztowych. Wtedy też podosie wozów studzono wodą.
Wiadomo, iż 7 lipca orszak królewski przekroczył Wisłę i dalsza jego trasa biegła przez Przezmark, Zalewo, Morag, Miłakowo do Lubomina (wieś gminna pomiędzy Dobrem Miastem a Ornetą). Zapewne monarcha jak zwykle zatrzymał się na nocleg w gościnie u Finckensteinów w Kamieńcu. Jeżeli tak, to kawalkada królewska nie musiała wyruszyć stąd skoro świt, aby dotrzeć jeszcze tego samego dnia do Lubomina oddalonego ok. 10 mil od Kamieńca. W każdym bądź razie orszakowi cały czas towarzyszył, od Kamieńca, co najmniej do Czulpy nad jez. Ruda Woda k. Małdyt, wspomniany starosta przezmarcki Zygmunt Fryderyk Kikoł, pan na Karnitach (1731) i Borecznie, pułkownik i dowódca pułku piechoty v. Flantz. Pełnił on ten urząd w latach 1736-1740. Należy podkreślić, iż wyprawa monarsza była wielkim logistycznym przedsięwzięciem. Aby przebiegała ona sprawnie, szczególna rola w jej realizacji przypadała miejscowym starostom, którzy byli odpowiedzialni za sprawne zarządzanie podległymi sobie okręgami.


Biografie:
Fryderyk Wilhelm I, (1688 - 31 maja 1740), od 1713 r. król pruski, twórca militarnej potęgi Prus. Podporządkował państwo potrzebom armii, zorganizował system powszechnej służby wojskowej, wprowadził koszarowe zwyczaje na dworze i w administracji oraz prowadził politykę unikania konfliktów międzynarodowych. Nazywany "królem-kapralem" ponieważ doprowadził Prusy do potęgi militarnej. Był człowiekiem oschłym i cynicznym. Na oczach swojego syna, stracił jego przyjaciela.
Książę August Wilhelm, (1722 - 1758). Drugi syn króla Fryderyka Wilhelma I. Był generałem w okresie wojen śląskich. Ponieważ jego starszy brat (Fryderyk II Wielki) nie miał dzieci, najstarszy syn Augusta odziedziczył tron jako król Fryderyk Wilhelm II.
-gen. Fryderyk Wilhelm v. Grumbkow, (1678-1739) – pruski mąż stanu i marszałek (od 1737r.). W okresie 6 XII 1728 - 18 III 1739 był pierwszym ministrem Prus.

cdn

Fredrich Wilhelm Soldaten konig.jpg
Fryderyk Wilhelm I
Plik ściągnięto 6097 raz(y) 51,11 KB

Friedrich_Wilhelm_v.jpg
gen. Fryderyk Wilhelm v. Grumbkow
Plik ściągnięto 6097 raz(y) 23,88 KB

Prince Augustus William1.jpg
Książę August Wilhelm
Plik ściągnięto 6097 raz(y) 9,62 KB

 
 
KrzysztofW 


Pomógł: 1 raz
Wysłany: Wto 15 Lis, 2011 20:03   

Ewingi napisał/a:
z Berlina przez Vogelsdorf – Müncheberg – Seelow – Kostrzyń – Białcz - Górzów Wielkopolski – Mirsk – Drezdenko – Wieleń – Trzcianka – Piła – Grabionne – Nakło – Bydgoszcz – Ostromencko – Chelm – Grudziądz – Kwidzyn – Prabuty – Przezmark – Pasłęk – Młynary – Braniewo – Hoppenbruch - Brandenburg i. Pr. - Królewiec.

Ale na mapkach jest zaznaczona inna trasa: przez ..., Tucholę, Świecie.
Ciekawe, czy to dwa warianty, czy kiedyś zmieniono trasę, i jeśli tak, to która była wcześniejsza :?:
 
 
firyza 


Pomogła: 3 razy
Wysłany: Pon 06 Lut, 2012 12:29   wiadukt k. Małdyt

Wczorajsza fotka z trasy Zajezierze-Małdyty

Zajezierze Małdyty 1.jpg
Plik ściągnięto 5883 raz(y) 93,25 KB

Zajezierze Małdyty 2.jpg
Plik ściągnięto 5883 raz(y) 91,94 KB

 
 
Ewingi 
Ewingi

Pomógł: 2 razy
Wysłany: Nie 02 Wrz, 2012 23:15   

Ostatnie Wielkie Manewry w PW – baza sterowców w Dobrocinie na Oberlandzkiej Route 66.

Oberlandzki odcinek Route 66 ma w swojej historii również ciekawy epizod lotniczy, związany z użyciem sterowców, podczas wielkich cesarskich manewrów przed I w. światową. Wtedy też po raz pierwszy sterowce pojawiły się niebie Prus Wschodnich.

Manewry wojskowe urządzano w Prusach już w czasach Fryderyka Wielkiego. Na przełomie XIX i XX w. największe i najbardziej prestiżowe z nich nazywano Wielkimi Manewrami Cesarskimi. Z udziałem monarchy organizowane były one co roku w innej części Niemiec. Te, które przygotowano we wrześniu 1910 r. z wielu względów miały być wyjątkowe. Po dziewięcioletniej przerwie odbywały się ponownie na terenie Starych Prus, a w ich trakcie zamierzano przetestować szereg nowinek technicznych – m.in. wyposażone w radiostacje sterowce, dużą ilości samochodów oraz nowe mundury w kolorze feldgrau. Były to ostatnie wielkie manewry w Prusach Wschodnich.
Termin ich wyznaczono na 8–10 września, odbywały się one na terenach Prus Górnych położonych pomiędzy dolną Wisłą a Pasłęką. Jak podkreślano, ziemie te pamiętały zmagania zjednoczonych wojsk pruskich i rosyjskich z Napoleonem w 1807 r., a także rozgrywające się tu wcześniej walki Zakonu Krzyżackiego po bitwie pod Grunwaldem.
Pozorowany bój prowadzić miały między sobą Korpusy Armijne: I (wschodniopruski), tworzący partię „czerwonych” i XVII (zachodniopruski), występujący jako „niebiescy”. Ten ostatni był słabszy (liczył tylko dwie dywizje). Sprawdzając doświadczenia niedawnej wojny rosyjsko-japońskiej zamierzano przećwiczyć manewr otaczania umocnionych pozycji terenowych. W przeddzień rozpoczęcia zmagań korpus „niebieskich” zająć miał stanowiska wyjściowe na przybliżonej linii Malbork – Dzierzgoń – Sztum, gdzie dowódca korpusu otrzymałby zadanie bojowe.

W manewrach uczestniczyć miały dwa wojskowe sterowce odmiennych systemów: sterowiec M. III, który przydzielono „niebieskim” oraz P.II, przydzielony „czerwonym”. Oba statki powietrzne wyposażone zostały w aparaty „bezprzewodowej telegrafii” tj. radiostacje i prowadzić miały rozpoznanie na rzecz swoich korpusów.

Już pod koniec sierpnia na miejsce manewrów drogą kolei żelaznej dotarły te dwa wielkie podniebne krążowniki. Transportem kolejowym dowieziono również stalowe rury do budowy przeznaczonych dla nich hangarów – te dla sterowca „niebieskich” ważyły 140 ton.
Dla sterowca M. III, większego, wzniesiono hangar na wzgórzu przy wjeździe do wioski Tropy Sztumskie. Natomiast bazę statku powietrznego przydzielonego siłom „czerwonych”, wojskowego P.II, urządzono w Dobrocinie / Groß Bestendorf przy Oberlandzkiej Route - 66, na drodze z Zalewa do Morąga, nieopodal linii kolejowej Morąg – Małdyty.
Dobra w Dobrocinie należały wówczas do barona von Goltz-Domhardt, który miał tu okazały pałac, istniejący do dziś.

Sterowiec P.II - należał do sterowców ciśnieniowych (bezszkieletowych). Jako jeden z całej serii sterowców opracowanych przez mjr. Parsevala zbudowany on został w 1909 r. Jeszcze będąc w posiadaniu cywilnej firmy Motorluftschiff-Studien GmbH. (M.St.G.), w czasie wystawy ILA w Hamburgu odbył on 61 lotów z 600 pasażerami (miał wtedy cywilne oznaczenie P.L.3). W październiku 1909r. odbył on z sukcesem pięciodniową lot po południowych Niemczech. Po manewrach z udziałem sterowców (na przełomie X i XI 1909r.) zmodernizowano go i pozostawiono w armii jako P II. Również w kwietniu następnego roku uczestniczył on w manewrach, w których brały udział inne tego rodzaju statki powietrzne. Sterowiec P II posiadał dwa silniki o mocy 110 KM, jego udźwig wynosił 1,6 tony, pułap 2 km, promień działania 500 km, objętość gazu w zbiorniku wynosiła 5 600 do 6 600m³. Latał on wolniej niż M. III (51 km/h), lecz dzięki unikalnym rozwiązaniom i przemyślnej konstrukcji odznaczał się większą zwrotnością, stabilnością oraz wyjątkowo stromym kątem wznoszenia się i opadania. Mierzył „tylko” 70 m długości i ponad 11,3 m średnicy. Dzięki temu mniejsze rozmiary niż hangar w Tropach Sztumskich, musiała mieć hala wzniesiona dla niego w Dobrocinie. Należy dodać, iż lot próbny sterowca M.III z bazy w Tropach nastąpił w środę 7 września 1910r. i była to pierwsza podróż sterowca wojskowego ponad ziemiami Starych Prus.

Manewry rozpoczęły się w czwartek 8 września i trwały do soboty 10 września 1914r. włącznie. Przewidywano, że linia rozpoczęcia zmagań między wojskami „niebieskich” i „czerwonych” przebiegać będzie na północ i południe od Pasłęka, który pełnić miał funkcję głównej kwatery kierownictwa manewrów. Na jego czele stał gen. v. der Goltz, zastępujący chorego szefa Sztabu Generalnego, gen. hr. v. Moltke. W założeniach manewrów, jako moment wyjściowy przyjęto następującą sytuację: wojska „czerwonych” wycofują się przed wojskami „niebieskich” na wschodni brzeg Wisły, gdzie oczekując posiłków będą starały się powstrzymać natarcie w oparciu o Kanał Oberlandzki oraz linię jezior. Zakładano, że starcie „niebieskich” z „czerwonymi” przebiega wzdłuż północnego odcinka hipotetycznego frontu, ciągnącego się dalej na południe. Pierwszego dnia „niebiescy” atakować mieli linię wpływającej o jez. Drużno rzeki Dzierzgoń, a należąca do nich dywizja kawalerii sforsować powinna na północy rzekę Elbląg rozwijając się przeciwko stojącym tu słabym siłom przeciwnika. Wszystkie mosty oznaczono jako zniszczone. Pogoda od początku była fatalna, utrudniając zadania nie tylko piechocie, kawalerii i taborom. Zmagając się z deszczem sterowce obu stron próbowały zdobywać informacje o przeciwniku. Miały one przeciwko sobie nie tylko pogodę, lecz również artylerię przeciwlotniczą – z dobrym skutkiem wypróbowano służące do zwalczania celów powietrznych nowe działo Kruppa, XVII. – działo syst. Ehrhardta.

Sterowiec P.II poleciał z Dobrocina w kierunku Malborka, a następnie zameldował koncentrację wrogiej dywizji w rejonie Tczewa. Mieszkańcy miejscowości nad którymi przelatywał wysoko usłyszeli wpierw szum śmigieł i zaraz potem zobaczyli „olbrzymie żółte cygaro”. Była to niesamowita sensacja. Sterowiec płynął po niebie niczym morski okręt, spokojnie i majestatycznie. Kto żyw wybiegał na dwór. Gapie oblepili dachy. Każdy chciał zobaczyć te niecodzienne zjawisko. W niebo wzleciały czapki, krzyczano i wymachiwano chusteczkami pozdrawiając lotników. Niestety niedaleko Sztumu statek musiał zawrócić i z powodu burzy lądować na wrogim terytorium, szukając schronienia w hali „niebieskich”. Przez resztę dnia nie wziął już udziału w działaniach – jeden z silników był uszkodzony.

Dzięki tym manewrom stwierdzono, że możliwość prowadzenia rozpoznania z powietrza, podobnie jak nowoczesna technika, w pewnych sytuacjach zawodzą. Niezastąpione okazywały się stare wypróbowane metody rozpoznania w postaci kawaleryjskich patroli. Bardziej wiarygodne wyniki mogły dać nocne loty sterowców i te postanowiono wprowadzić podczas kolejnych ćwiczeń.
Kłopot sprawiało nie tylko maskowanie sił wroga, ale i pogoda. Podczas manewrów ze sterowcami współdziałał pewien profesor meteorologii z Poczdamu, dwa razy dziennie dostarczając załogom mapy zachmurzenia. Przez radiostację informował je ponadto o nadciągających burzach. To przede wszystkim radiostacje potwierdziły podczas ćwiczeń swą wielką przydatność w boju.

Zainteresowanie przebiegiem ćwiczeń było ogromne. Sam cesarz Wilhelm II specjalnie przybył do Prus Wschodnich, aby obserwować ćwiczenia. Wszystko odbywało się jak na scenie, przed oczami tysięcy widzów. Na tereny manewrów przybyły bowiem wielkie tłumy ciekawskich. W piątek 9 września Elbląg był jak wymarły – zamknięto fabryki, biura i szkoły. Dyrekcja kąpieliska w Sopocie zorganizowała zbiorowe wycieczki do Pasłęka. Samochody zabierały po 30 osób i prowiant, a z ich okien obserwować można było pole walki. Nie zapomniano o namiotach, aby wycieczkowicze biwakować mogli razem z wojskiem. Wszyscy kibicowali „niebieskim”. Poza korespondentami gazet niemieckich w Pasłęku, gdzie jak wspomniano, mieściła się główna kwatera kierownictwa manewrów, zjawili się dziennikarze agencji zagranicznych, głównie angielskich i francuskich. Relacja z tych manewrów, z The Times z dnia 19 września 1910r. przytoczona została przeze mnie na Pomorskim Forum Eksploracyjnym – zob. http://forum.eksploracja....&p=88509#p88509 .

Sterowiec P II, zaliczając w sumie 74 powietrznych rejsów, zakończył swoją służbę po awaryjnym wodowaniu na morzu 16 maja 1911r.

Tekst przygotowano na podstawie artykułu Rafała Bętkowskiego „Wielkie Manewry” opublikowanego na str. 40-44 DEBATY, nr 7 (58) 2012, informacji ze strony http://www.mars.slupsk.pl...ce/zep0woj3.htm , http://en.wikipedia.org/wiki/Parseval_airships oraz innych źródeł. Sześć zdjęć sterowca z 1909r. (Parseval PL3 – P II) znajduje się po adresem http://www.earlyaeroplanes.com/archive4.htm#jpl .

Parseval-Broschuere-E1 (C).jpg
Litografia Willy Stowera przedstawiająca sterowiec P II w 1910r.
Plik ściągnięto 5692 raz(y) 36,26 KB

1909.02.18_PL3_PII_gondola_jpl.jpg
Gondola sterowca P II
Plik ściągnięto 5692 raz(y) 53,98 KB

1909.02.18_PL3_PII_2_jpl.jpg
Czy zdjęcie przedstawia start P II w Dobrocinie? Po prawej stronie widoczny wiatrak, stał taki też w tej wsi, zanim przeniesiono go do Olsztynka.
Plik ściągnięto 5692 raz(y) 42,58 KB

Ostatnio zmieniony przez Ewingi Nie 02 Wrz, 2012 23:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
wiosen1 
wiosen1

Wysłany: Nie 10 Lut, 2013 21:23   

Witam Ewingi co do ostatniego zdjęcia z całą pewnością nie jest to Dobrocin. Po pierwsze wiatrak jak najbardziej był holenderski z półokrągłą kopułą, a na zdjęciu mamy raczej dach spadowy, Teraz panorama, lub uwieczniony obraz na zdjęciu, jeśli brać pod uwagę położenie wiatraku to mamy scenerię od strony Małdyt czyli bliżej pola Wilamówka. Jak najbardziej widać wiatrak lecz wzniesienia na którym stoi zasłania pałac jak tez zabudowę kolejową po lewej stronie. Moim skromnym zdaniem jeśli już można mówić o cumowaniu sterowców to gdzieś w pobliżu folwarku.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group