Marienburg.pl Strona Główna Marienburg.pl
Nasze Miasto, Nasza Pasja...

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 

Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce dotyczącej "cookies"


Poprzedni temat «» Następny temat
Malbork. Państwowa Szkoła Muzyczna...
Autor Wiadomość
konto_usunięte
[Usunięty]

Wysłany: Sob 24 Lis, 2007 21:49   Malbork. Państwowa Szkoła Muzyczna...

http://malbork.naszemiast...nia/792114.html

Cytat:
Malbork. Państwowa Szkoła Muzyczna obchodziła 35-lecie istnienia - od muzyki jedynie piękniejsza jest cisza...

O tym, że w życiu nie ma przypadków, lecz są znaki, można się przekonać w gabinecie dyrektorki malborskiej Państwowej Szkoły Muzycznej, mgr Danuty Kuczewskiej...

Pokoik jest niewielki, wyposażony w sprzęty codziennego użytku pani dyrektor. Jest biurko, komputer, regały na dokumenty, tablica z harmonogramem zajęć nauczycieli i i uczniów. Stoi też mały stoliczek i dwa fotele - miejsce rozmów z interesantami. Na ścianach wiszą dyplomy, plakaty i niewielki obrazek z wiolonczelistką w tle.
- Portret ten wisiał w tamtej szkole na Poczty Gdańskiej. Kiedy objęłam stanowisko dyrektora szkoły, przeniosłam go tu. On dla mnie wiele znaczy - sygnalizuje Danuta Kuczewska.

Jest kolejny jubileusz
Pani dyrektor ubrana w elegancką czerń pięknie harmonizuje z powagą Karwanu. Przed mikrofonem staje tak spokojnie, jak przed pulpitem z nutami. To jej kolejny koncert, ale bez instrumentu. Przed nią "partytura" 35-lecia szkoły. Przez ten czas przewinęło się mnóstwo nauczycieli i uczniów. Na tę uroczystość przybył też założyciel i pierwszy dyrektor szkoły: mgr Bogusław Stolarski.
- Jestem szczęśliwy, że mogę być razem z wami w tak uroczystej chwili. Cieszę się, że placówka tak pięknie się rozwija - mówi do zgromadzonych.
Obecna też jest wizytator z Centrum Edukacji Artystycznej, Bożena Krygier. To ona przywiozła nagrodę dla dyrektorki szkoły. Były też nagrody dla nauczycieli, którzy nie szczędzą sił i zapału w przekazywaniu wiedzy gry na instrumencie. Ich mnogość świadczy o prestiżu szkoły i uznaniu społecznym. Niektórzy nauczyciele wychodzą po kilka razy po odbiór trofeów, jak pani od skrzypiec, Anetta Gajewska. A potem – koncert w wykonaniu absolwentów i nauczycieli szkoły. Dopełnieniem jest występ zespołu Lont, którego trzon stanowią dawni uczniowie tej szkoły, bracia Chojnaccy. Muzyka tego wieczoru występowała w roli głównej. Jak przystało na ten typ placówki.

Dyrektorowanie
Danuta Kuczewska jest dyrektorem szkoły od 1991 roku. Ma najdłuższy staż wśród swoich poprzedników, których w historii placówki było trzech: Bogusław Stolarski, Tadeusz Przybolewski i Joanna Brożyńska.
Jest lubiana przez grono nauczycielskie, pracowników i młodzież.
- Pani dyrektor dla pracowników jest jak matka. Z wszystkim można do niej pójść. Każdego z osobna traktuje poważnie. Jest spokojna, wyważona, nigdy się nie złości - wspomina była sekretarka, Wanda Konopko.
- Z Danutą pracuję już długo i bezkonfliktowo, zawsze wspiera nasze inicjatywy, pozwala wychodzić poza sztywne ramy programowe. Jej stosunek do współpracowników i dzieci jest ciepły, pełen zrozumienia. Kiedy ciężko zachorowałam, to wspierali mnie wszyscy pracownicy szkoły, rodzice i uczniowie. Ze strony dyrektorki wiedziałam, że czeka na mnie moje miejsce pracy, co było to dla mnie bardzo ważne (a to czekanie trwało 2 lata). Teraz również nie mam żadnych problemów. Jeśli badania wymagają przełożenia zajęć (nie nadużywam tego nigdy), to pani dyrektor idzie mi po ludzku, na rękę. Jest po prostu człowiekiem, a to w dzisiejszym zwariowanym świecie znaczy bardzo dużo - wyznaje Joanna Brożyńska.
- Bardzo dobrze pracuje mi się w tej szkole. Dyrektorka jest kompetentna i taktowna. Stara się wszystkich zrozumieć i tworzy miłą atmosferę - dodaje Anetta Gajewska.

Przede wszystkim nauczycielka
Praca z dziećmi i młodzieżą sprawia jej radość. Cieszy się z każdych ich sukcesów, a lista osiągnięć uczniowskich jest długa. Dzieci garną się do muzyki.
- Lubię grać na wiolonczeli. Pani jest miła, nigdy nie krzyczy, dokładnie mi wszystko tłumaczy - twierdzi Julia Grochecka.
- Jako uczennica mogę powiedzieć, że pani Kuczewska to pedagog o rzadko spotykanej cierpliwości. Pracowałyśmy razem tylko 2 lata, ale dużo mogłam od niej się nauczyć. Lekcje pamiętam jako zupełnie bezstresowe i przeprowadzane z humorem, jednak gdy trzeba było pracować, brałyśmy się intensywnie do roboty. Wiem, że czasem bywałam niezbyt pokorną uczennicą - ciągłe prośby o nowe utwory i brak wiary we własne (a przez to czasem i p. Kuczewskiej) możliwości - ale nigdy nie spotkałam się z irytacją. Myślę, że to pani Kuczewska pierwsza zaraziła mnie miłością do wiolonczeli i do grania w ogóle - ocenia Karolina Brożyńska.
- Mam dobre wzory pedagogiczne. W Malborku najpierw uczyła mnie pani Alicja Hoża, która utwierdziła mnie w przekonaniu, ze dobrze wybrałam instrument. Była wobec mnie bardzo cierpliwa. Drugim nauczycielem, bardzo ważnym w moim życiu, jest profesor Krzysztof Sperski z Akademii Muzycznej w Gdańsku. To dusza człowiek, szczerze oddany pasji edukacji. Interesuje go los uczniów. Razem wymyśliliśmy Konkurs Wiolonczelowo - Kontrabasowy – mówi Danuta Kuczewska.

Z myślą o dzieciach niewidomych
Praca z uczniami niewidomymi wymaga skończenia kursów tyflopedagogicznych. Nauczyciel musi się nauczyć posługiwać nutami brajlowskimi. Konieczny na lekcji jest dyktafon. Specjalnie dla Milenki Wiśniewskiej tego nauczyła się pani Anna Mocarska.
- Jestem wdzięczna nauczycielce Milenki. W swoją pracę wkłada tyle serca, a mała kocha muzykę. Oprócz gry na fortepianie, sama komponuje, śpiewa. Muzyka rozjaśnia jej ciemny świat. Warto podkreślić, że szkoła dla takich dzieci zakupiła solfeż w języku Braille'a - informuje Anna Wiśniewska.
- Ines przez cztery i pół roku przebywała w Laskach. Tam uczyła się gry na skrzypcach i fortepianie. Kiedy wróciła do domu, postanowiliśmy rodzinnie, że nadal będzie się kształcić muzycznie. Jednak takiej szansy nie dało jej nasze miasto, mimo że tu jest szkoła muzyczna. Dlatego codziennie wozimy ją do Malborka, przeszło 20 km, także do szkoły podstawowej. Tu spotkałam się ze szczególnym zrozumieniem pani dyrektor Kuczewskiej. Z jej inicjatywy dziecko zostało przesłuchane i obecnie kształci się w klasie fletu poprzecznego u pani Alicji Koseckiej. Gra z pamięci, ale umie korzystać z nut brajlowskich - cieszy się Katarzyna Bogdańska.

Śpiewają i grają Panu
W parafii Miłosierdzia Bożego na Wielbarku w każdą niedzielę o dziesiątej odprawiana jest msza dla dzieci. Uroczystość tę uświetnia zespół instrumentalno-wokalny Nazaret. Występuje w nim rodzina Kuczewskich. Danuta i Aleksandra grają na wiolonczeli, Krzysztof (tata) na gitarze elektrycznej, Mirek - na gitarze akustycznej, Ewa - na saksofonie, a najmłodsza, Dorota, śpiewa lub gra na perkusji. Na skrzypcach gra Pamela Polkowska, a na flecie Michał Bartmański. Nazeret w styczniu będzie obchodził dziesięciolecie swego istnienia.
- Bardzo lubię, jak oni śpiewają i grają. A najbardziej "Barkę" - zwierza się Daria Szuber, uczestniczka tej mszy.
- Próby mamy zawsze w soboty. Jeśli nie ma jakiegoś spotkania, to mi czegoś brakuje, bo atmosfera na nich jest niepowtarzalna i jesteśmy zżytą grupą. Występujemy na koncertach, np. Cecyliańskim, Maryjnym. Ostatnio część wakacji spędziliśmy koło Zakopanego i tam śpiewaliśmy góralom - opowiada Michał Bartmański.
- Mamy rozległy i bogaty repertuar. Myślę, że około 100 utworów. Zdarzają się wpadki, ale każdy "łapie się i wchodzi w dobry dźwięk" - śmieje się Aleksandra Natora.
W czasie mszy dzieci proszą o modlitwę za… i tu wywołane do mikrofonu wymieniają: tatę, mamę, babcię, papieża.
- I za chórek - wykrzykuje malec w granatowej kurtce i silnym głosie.

W zaciszu domowym
- Mama w domu jest wspaniałą żoną, kochającą matką, ale nade wszystko człowiekiem z wielkim sercem. Muzykiem jest w głębi duszy, co właściwie nie przekłada się na tworzenie specyficznej aury na co dzień. Jest nas czwórka dzieci, wszystkie muzykujące, jednak nie było przymuszania do gry na instrumencie. Każde z nas miało wolny wybór, ale potem mama już mocno pilnowała, aby wytrwać w dokonanym wyborze. Zdarzały się przeprawy, bo była nieustępliwa. Tak w ogóle to w naszym domu jest dużo muzyki. To ktoś gra, to ktoś słucha kaset. Tworzymy szczególną rodzinę: cztery kobiety w domu, to ciężki przypadek, ale na szczęście rzadko się spieramy. Mężczyźni raczej z boku babskich spraw prowadzą swoje konwersacje. Mama często zagląda do nas do kuchni, choć już same pichcimy. Wpada po to, aby pogadać i być na bieżąco z naszymi sprawami. Naszą największą artystką domową jest Ola. Ona spontanicznie tworzy aranżacje i nas wszystkich zapędza do instrumentów, by przećwiczyć jej pomysł - opowiada Ewa.
- Lubię z mężem słuchać jazzu. Uspokajam się przy szydełkowaniu. Kiedyś ciszę łapałam na tarasie, skąd rozciągał się widok na pola, ale teraz wyrastają tam nowe domy. Więc często wyłączam wszystkie urządzenia akustyczne, by pobyć w ciszy, która jest piękna i muzyczna - wyznaje Danuta Kuczewska

Mały obrazek
- Wszystko zaczęło się od akordeonu. Jako pięcioletnia dziewczynka byłam u krewnych na wakacjach w Siedleckiem. Tam mój kuzyn miał akordeon i na nim grał. Ja ciągle podchodziłam do instrumentu i brzdąkałam w klawisze. Zauważył to mój dziadek i… kupił mi akordeon. Gdy nadeszła pora nauki, mama wybrała się ze mną do szkoły muzycznej. Byłam przesłuchana przez dyr. Bogusława Stolarskiego.
- Za dobrze słyszysz, jesteś za drobna, więc może nauczyłabyś grać się na skrzypcach albo na wiolonczeli? - powiedział.
- A co to jest ta wiolonczela? - zapytałam.
- O, spójrz na ten obrazek. To jest właśnie wiolonczela.
Ten obrazek stał się w moim życiu wyjątkowym znakiem. Jestem wiolonczelistką - podkreśla Danuta Kuczewska.
STANISŁAWA WOJCIECHOWSKA-SOJA - POLSKA Dziennik Bałtycki
Ostatnio zmieniony przez StormChaser Sob 24 Wrz, 2011 10:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
StormChaser 
Administrator
Łowca...



Pomógł: 25 razy
Wysłany: Sob 24 Wrz, 2011 10:58   

http://www.bip.malbork.pl/file.php?attachment=3948

Wygląda na to, ze PSM czeka przeprowadzka i dobrze.

Cytat:
UZASADNIENIE
Założona w 1972 roku Państwowa Szkoła Muzyczna I Stopnia od początku swojego
istnienia funkcjonuje borykając się z bardzo poważnymi problemami natury lokalowej. Od ponad
trzydziestu lat szkoła realizuje swoją misję korzystając ze skromnych wynajmowanych
pomieszczeń, gdzie prowadzone są zajęcia teoretyczne, oraz z zaadaptowanego na cele edukacji
muzycznej mieszkalnego budynku willowego, gdzie odbywają się lekcje z instrumentami. Ani
wynajmowane pomieszczenia, ani oddany Szkole w trwały zarząd budynek willowy nie spełniają
wymogów, które zapewniałyby prawidłową realizację funkcji edukacyjnych: zaadaptowana
przestrzeń jest niefunkcjonalna, pomieszczenia są zbyt małe, co znacznie utrudnia, bądź wręcz
uniemożliwia wstawianie i wykorzystanie niektórych niezbędnych instrumentów.
Szkoła nie ma większej sali, co nie tylko wyklucza organizowanie koncertów dla odbiorców
zewnętrznych, lecz w istotnym stopniu ogranicza możliwości realizacji zasadniczych wpisanych w
tok edukacyjny zadań, takich jak organizowanie konkursów, szkoleń, koncertów szkolnych,
popisów itp. Praktykowane do tej pory korzystanie w tym celu z uprzejmości innych jednostek
(auli w Miejskim Domu Kultury bądź Liceum Ogólnokształcącym) jest rozwiązaniem obarczonym
różnorakimi ograniczeniami i przez to wysoce niesatysfakcjonującym.
Ponadto, oprócz zwykłych uciążliwości spowodowanych rozproszeniem lokalizacji pomieszczeń, z
których korzysta Szkoła, sytuacja skutkuje potencjalnym niebezpieczeństwem dla uczniów, którzy
przekraczać muszą rozdzielającą oba wykorzystywane budynki, drogę krajową nr 22 o bardzo
dużym natężeniu ruchu.
Wysoki poziom nauczania i bogata, realizowana pomimo niełatwych warunków, oferta
(klasy fortepianu, akordeonu, skrzypiec, wiolonczeli, gitary, fletu, klarnetu, saksofonu, trąbki i
perkusji), koncerty organizowane z okazji rocznic i świąt okolicznościowych, ogólnopolskie
przesłuchania utalentowanej młodzieży, udział w konkursach i przesłuchaniach organizowanych w
Gdańsku i w Elblągu, których wykonawcy - uczniowie szkoły - zdobywają nagrody i wyróżnienia,
wszystko to sprawia, iż Państwowa Szkoła Muzyczna w ciągu trzydziestu pięciu lat swojej
działalności w Malborku trwale wpisała się w krajobraz kulturalny miasta stanowiąc jego bardzo
ważny element.
Z tego tytułu z uwagą przyjęto przedstawiony przez dyrekcję Szkoły oraz przedstawicieli
Rady Rodziców i działającego na rzecz rozwoju Szkoły stowarzyszenia, pomysł stanowiący
propozycję rozwiązania istniejącej, trudnej sytuacji. Pomysł ten sprowadza się do przeniesienia
siedziby Szkoły do znajdującego się w sąsiedztwie budynku komunalnego zajmowanego obecnie
przez Miejski Dom Kultury. Budynek MDK pochodzi z lat 70-tych XX w., jest dwupiętrowy,
posiada niezwykle ważną dla Szkoły Muzycznej salę konferencyjną, która łatwo może być
adaptowana do funkcji koncertowych oraz około trzydzieści różnych pomieszczeń i sal, jak również
zaplecze socjalne i magazynowe. Samorząd rozumiejąc potrzeby Szkoły Muzycznej i doceniając jej
rolę miasto- i kulturotwórczą, gotów byłby rozważyć zamianę przedmiotowych
nieruchomości skutkującą przeniesieniem Szkoły Muzycznej, co w zgodnej ocenie
zainteresowanych stron rozwiązałby omówione problemy zarówno lokalizacyjne jak i
funkcjonalności pomieszczeń, w pełni zabezpieczyłoby jej potrzeby i stworzyło możliwości
rozwoju, których w dzisiejszym stanie rzeczy Szkoła jest pozbawiona.
Z uzasadnienia uchwały.
_________________
"Cmentarze można zburzyć, pamięci zniszczyć nie sposób”

 
 
Siostra Irena 
Administrator



Pomogła: 14 razy
Wysłany: Sob 24 Wrz, 2011 13:43   

Trzymam kciuki za przenosiny :ok:
_________________
Surge Polonia
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group