Marienburg.pl Strona Główna Marienburg.pl
Nasze Miasto, Nasza Pasja...

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 

Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce dotyczącej "cookies"


Poprzedni temat «» Następny temat
Krzyżacki jarski wikt
Autor Wiadomość
Grażyna 
GML

Pomogła: 8 razy
Wysłany: Sro 03 Lut, 2010 17:13   

KrzysztofW napisał/a:
Na swoje profesjonalne tłumaczenie czeka stara legenda:


Może niezbyt profesjonalnie, ale proszę

MISTRZ RYBICKI ZE SZKARPAWY

W Szkarpawie, położonej na części Żuław koło Gdańska, która jednak zalicza się do Mierzei Wiślanej, stał dwór obronny, zbudowany w 1400 roku, gdzie mieszkał mistrz rybicki albo wielki szafarz z Malborka. Tam dawno temu, urzędował pewien Wilm z Tossenfeldu, który żył już 113 lat. Tenże zakazał swoim pachołkom rybackim pod karą szubienicy jakiegokolwiek jesiotra łowić, ponieważ był bardzo drobny, jednak chciał im za ich udział jakoś wynagrodzić. Rybacy mieli mianowicie pozwolenie jakąś średnią rybę poławiać, aby gdy kto im jedną lub więcej kolejek piwa postawi, jakąś dobrą pieczeń za to dać. Gdy się jednego dnia dowiedzieli, że przybędzie wielu gości, między innymi kucharz wpadł na pomysł, że się jaką dobrą rybę złowi i dla tych, co przyniosą piwo upiecze. Złowił więc kucharz jesiotra długiego na 5 łokci, oprawił go i ugotował. Było tego aż nadto do piwa.
Tymczasem, gdy następnym razem poszedł do Szkarpawy zanieść rybickiemu trochę ryb, poskarżył się na pachołków rybackich, przeniewierców, że go niedawno przymusili do złowienia ryby. Dobrze już wiedział o tym wszystkim mistrz rybicki, dawał tej sprawie jednak dłuższy czas spokój, ponieważ potrzebował ludzi do pracy. Kiedy jednak rybaczenie się skończyło, rozkazał przyprowadzić pachołków i spytał ich, czy dotrzymywali jego nakazu. Odpowiedzieli, że oni jedli czasem ze swojej części, a także dzielili się z innymi, którzy im stawiali piwo, powiedzieli też rybickiemu oprócz tego, że jego nakaz był przeciwny Bogu i Prawu i pozwalali sobie go nie dotrzymywać. To nie byłoby słuszne, że oni się swego prawa wyzbywali, zwłaszcza, że Bóg zapewnił im udział w trzeciej części po wsze czasy.
Ponieważ rybacy dobrowolnie się przyznali, mistrz zapytał kucharza, kto tę rybę porąbał, a skoro kucharz odpowiedział, że on to zrobił, pytał rybicki dalej, czy też z tego jadł. Kucharz odpowiedział, że wprawdzie w tym złodziejstwie przeciw swemu panu uczestniczył niezbyt chętnie, ale nie mógł się jednak pachołkom rybackim sprzeciwić, wprawdzie jadł tylko zupę, na której ryba się gotowała, jednak jej mięsa nie skosztował. Zwrócił się wtedy mistrz do parobków i stwierdził, że wygląda mu na to iż to oni kucharza przymusili do wyprawy na ryby. Jak tylko to rybacy usłyszeli, zaczęli się zaklinać, że to właśnie kucharz najbardziej na łowienie nalegał. Wtedy mistrz rybicki zawyrokował, że jedzący zupę powinien zawisnąć i że jak chcą, wolno im go powiesić, gdzie bądź. Nie zastanawiali się długo parobkowie rybaccy, powiedli kucharza przed twierdzę i powiesili go na topoli rosnącej przy fosie.
Stąd pochodzi przysłowie: „Kto jadł zupę - został powieszony, ci, którzy jedli rybę – poszli swoja drogą”.
 
 
KrzysztofW 


Pomógł: 1 raz
Wysłany: Pon 08 Lut, 2010 19:48   

Dzięki za tłumaczenie, ale to moje (którego nie zamieściłem) było bardziej zrozumiałe :kwiatki:
Skonsultowałem się z kuzynką - germanistką, dopracowałem i oto rezultat.

W Szkarpawie, części Żuław w okolicy Gdańska, która zaliczana była do terytorium Mierzei, znajdował się stały dwór, zbudowany w 1400, gdzie rezydował Mistrz Rybacki (inaczej - Wielki Pasterz Malborski). Tam swego czasu mieszkał niejaki Willm von Tossenfeld - Mistrz Rybacki, który dożył 113 lat. Ów, ponieważ połów jesiotra był mały, zakazał swoim rybakom pod karą szubienicy brania sobie należnej im części połowu, ale chciał im to później wynagrodzić. Rybacy mianowicie mieli pozwolenie średnią rybę rozdzielać na kawałki ażeby tym, którzy przynieśli im jedną lub więcej beczułek piwa dać dobry kawałek do upieczenia; albo też ją im przygotować (upiec). Kiedy któregoś dnia zorientowali się, że przybędzie dużo klientów, między innymi, kucharz poradził im, żeby wziąć dużą rybę i upiec dla tych , którzy przyniosą piwo. Tak też wziął kucharz dużą na pięć łokci rybę, podzielił ją i oddał znaczną jej część za piwo. Później, kiedy wszystkie ryby dostarczył Mistrzowi Rybackiemu, skarżył się na nieposłuszeństwo rybaków i użalał się, że ostatnio zmusili go do przygotowania ryby. Mistrz o tym nieposłuszeństwie wiedział, ale przez pewien czas przymykał na nie oczy, gdyż potrzebował tych ludzi. Ale kiedy połowy się kończyły i chciał zapłacić rybakom, zapytał ich, czy respektowali zakaz. Odpowiedzieli, że od czasu do czasu jedli ze swojej części, i też dawali innym ludziom, którzy przynosili im piwo. Przy tym powiedzieli mu, że jego zakaz był przeciwko Bogu i prawu, i dla tego nie mogli go takim uszanować. Nie byłoby też słusznym, żeby sprzedawali (odstępowali) swoje prawo, tym bardziej, że Bóg gwarantował im ich trzecią część. Ponieważ się sami przyznali, zapytał się kucharza, kto rozdzielił rybę. A gdy ten odpowiedział, że on to zrobił, mistrz zapytał, czy też ją jadł. Kucharz odpowiedział, że w prawdzie niechętnie brał udział w kradzieży przeciwko swemu panu, ale nie mógł jednak dać tego po sobie poznać rybakom i zjadł zupę, ale nie ruszył ryby. Wówczas mistrz zarzucił mu, że powiedział, że to rybacy zmusili go do podzielenia ryby. Kiedy rybacy to usłyszeli, stali się niechętni i powiedzieli, że bardziej ich do tego zachęcał niż zniechęcał. Wówczas mistrz wydał wyrok. Jeżeli chcą powiesić smakosza zupy, mają na to jego pozwolenie, jeżeli nie, kucharz powinien powiesić ich. Rybacy nie zastanawiali się długo, poprowadzili kucharza przed umocnienia i powiesili go na topoli. Stąd też pochodzi przysłowie: Kto zupę zjadł został powieszony, ci co jedli rybę uszli z życiem.
Ostatnio zmieniony przez KrzysztofW Pon 08 Lut, 2010 19:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
sybiseck 


Pomógł: 1 raz
Wysłany: Pon 08 Lut, 2010 20:55   

:shock: O ! Krzychu robisz niesamowite postępy. Bardzo ładne tłumaczenie. To kiedy będziecie (z T.) warzyć tą zupę? Chętnie bym pojadł. :ok: :ok: :ok:
 
 
KrzysztofW 


Pomógł: 1 raz
Wysłany: Pon 08 Lut, 2010 22:14   

Oj, nie polecam zupy. Już lepiej jeść rybę. Mogę Ci upiec tylko złów taką na 5 łokci :piwo:
 
 
sybiseck 


Pomógł: 1 raz
Wysłany: Pon 08 Lut, 2010 23:20   

:-P No tak. Przysłowia są mądrością narodów i nie ma co ryzykować z tą zupą. Do następnego spotkania postaram się coś upolować z za lady. Tymczasem wybieram się znowu badać grubość lodu w jeziorze - może tam jakaś rybka się trafi. Pozdrawiam całą załogę żółtej łodzi i rekina. :piwo:
 
 
Grażyna 
GML

Pomogła: 8 razy
Wysłany: Wto 09 Lut, 2010 18:36   

sybiseck napisał/a:
Bardzo ładne tłumaczenie.

Chylę czoła Krzysztofie :ok:
 
 
Janusz 

Wysłany: Wto 09 Lut, 2010 22:40   

Niezłe tłumaczenia - jedno w staropolskim a drugie współczesne .

Gratki . :kciuki:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group